Przejazd autobusem linii T6 to koszmar - żalą się mieszkańcy Wrzeszcza

Anna Werońska
G. Mehring
Udostępnij:
Niedomykające się drzwi, brak klimatyzacji, a nawet sensownej wentylacji w komunikacji zastępczej, bo w większości autobusów T6 są tylko lekko uchylone lufciki - wylicza pan Jacek, który komunikacyjne problemy podczas jednej z podróży udokumentował na filmie. - Upał wewnątrz jest nie do zniesienia. W Unii Europejskiej nawet zwierzęta przewożone są w lepszych warunkach - denerwuje się.

Zobacz także: Komunikacyjny chaos na Wyspie Sobieszewskiej

Linia T6 od kwietnia zastępuje tramwaje i kursuje na trasie od Zajezdni Strzyża przez Operę Bałtycką do przystanku Abrahama. Czternaście autobusów należy do firmy Warbus, która wygrała pod koniec marca przetarg w Zarządzie Transportu Miejskiego w Gdańsku na 5-miesięczne usługi, które potrwają do zakończenia remontu torowiska. Przedsiębiorstwo świadczy też usługi na liniach 117, 134, 122, 126 i 622.

Przewoźnik spełnił wymóg stawiany w przetargu - dysponował niskopodłogowymi pojazdami i jednocześnie podał niższą cenę niż drugi oferent.

- Na tak krótki okres nie ma możliwości zamówienia nowych autobusów zastępczych, np. z 2009 roku - mówi Sebastian Zomkowski, z-ca dyrektora ds. przewozów ZTM w Gdańsku. - Wszystkie pojazdy regularnie kontrolujemy i w przypadku uchybień - nakładamy kary. Tą sprawą też się zajmiemy, po zapoznaniu z nagraniem pasażera.

ZTM podkreśla też, że niewywiązywanie się z umowy przez przewoźnika nie jest niczym wyjątkowym. O ile za niegroźne niedociągnięcia, takie jak zbyt wczesny zjazd z trasy, karę można mierzyć w setkach złotych, to kara za wyjazd zepsutego autobusu na ulice miasta, wiąże się z wydaniem kilku tysięcy złotych. - Wszystko zależy od tego jak długo pojazd jeździł z usterką, im dłużej, tym wyższa kara przewidywana w umowie - dodaje Sebastian Zomkowski.

Listy uchybień w umowach są wyjątkowo długie i mogą obejmować nawet brak krawatu lub odpowiedniej koszuli u kierowcy oraz niemiłą obsługę pasażera.

Zdarza się, że w ciągu kilku dni ZTM nakłada nawet 30 kar, na przewoźników.

Przeczytaj też: Od 1 czerwca zmiana organizacji ruchu we Wrzeszczu

- Te związane z problemami technicznymi zdarzają się jednak bardzo rzadko - dodaje Zomkowski.
Na jednej może się jednak nie skończyć, gdy pasażer zadzwoni na policję, przewoźnikowi grozi mandat.

- Gdy pojazd stanowi zagrożenie w ruchu zabieramy jego dowód rejestracyjny - dodaje st. sierż. Aleksandra Siewert z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.

Komunikacyjni eksperci twierdzą, że w Gdańsku sytuacja i tak jest dobra. - Od 2,5 roku jeżdżą u nas wyłącznie autobusy niskopodłogowe, tymczasem w innych miastach, które są gospodarzami na Euro 2012 jest znacznie gorzej, np. w Warszawie, gdzie kursują jeszcze stare Ikarusy bez klimatyzacji - mówi Adam Kaszubowski, prezes Pomorskiego Stowarzyszenia Sympatyków Transportu Miejskiego. - Trzeba teraz przetrwać takie warunki, by później przez kilkanaście lat móc korzystać z nowych torów.

Zobacz także: Objazd dla rowerów we Wrzeszczu

Rozmowa z Pawłem Szymonikiem, prezesem spółki Warbus, która obsługuje zastępczą linię T6

Rozumie Pan pasażerów, którzy nie chcą podróżować w tłoku i bez klimatyzacji?
Jestem w stanie ich zrozumieć. W Warszawie i Poznaniu również obsługujemy trasy autobusami, z których część posiada klimatyzację, a część niestety nie. Podróż w 35-stopniowej gorączce za oknem to nic miłego. Nie rozumiem jednak osoby, która kręciła film, gdy drzwi autobusu były otwarte, zamiast poinformować o tym kierowcę, by mógł odpowiednio zareagować.

Usterki w autobusach wynikają z ogólnego, złego stanu technicznego pojazdów?
Gdy wykonuje się tak duże zadanie, zawsze zdarzają się nieprawidłowości. Jednocześnie nie ma pieniędzy na podstawienie nowych modeli, bo Gdańsk może by i chciał, ale to byłoby kompletnie nieuzasadnione ekonomicznie. Pod względem liczby awarii nie odbiegamy jednak od innych przewoźników i generalnie spełniamy wymogi postawione w przetargu.

W autobusach Warbusa na trasie we Wrzeszczu często zdarzają się usterki?
Nie można mówić o regularności. Wiadomo, że tam, gdzie podstawiamy nowe autobusy, praktycznie w ogóle nie ma usterek, natomiast na trasie we Wrzeszczu kursują stare, osiemnastoletnie pojazdy i niestety, gdy je projektowano, nie myślano o klimatyzacji. Gdy podstawiamy wieloletnie autobusy, liczymy się z tym, że musimy mieć kilka sztuk w zapasie, na wypadek gdyby w którymś doszło do awarii.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie