Proboszcz z Bojana dobrowolnie podda się karze?

Tomasz Modzelewski
Joanna Kielas
W tym tygodniu Sąd Rejonowy w Wejherowie otrzyma z policji wniosek o ukaranie ks. Mirosława B., jeszcze do niedawna proboszcza parafii w Bojanie. Złapany na jeździe pod wpływem alkoholu ksiądz chce dobrowolnie poddać się karze.

Mirosław B. niedawno został skazany za molestowanie i rozpijanie 15-letniej parafianki (wyrok nie jest prawomocny), a w czerwcu w trakcie kontroli drogowej alkomat wykazał u niego 0,3 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Został złapany w Czymanowie, następnego dnia rano po zakończeniu obchodów Dni Gniewina.

Ksiądz z Bojana stracił prawo jazdy

Ksiądz wskazał osobę, która odebrała jego samochód, a potem został wezwany na policję.
Najpierw do sądu trafiła sprawa zabrania mu prawa jazdy, jako że dokument nie mógł być przetrzymywany. - Zgodnie z procedurą to sąd decyduje o czasie, na który kierowca traci prawo jazdy - tłumaczy Joanna Skrent z pomorskiej drogówki.

Pow. wejherowski: Ksiądz z Bojana jechał po alkoholu?

Mirosław B. stracił je na pół roku (po tym czasie automatycznie będzie mógł jeździć dalej bez żadnych dodatkowych badań). Ale to pierwsza część sprawy. Dopiero teraz duchowny zostanie ukarany za jazdę pod wpływem alkoholu. - W przypadku takiego wykroczenia kierowca może otrzymać grzywnę, 10 pkt karnych oraz podlegać karze ograniczenia wolności - informuje asp. Anetta Potrykus, rzecznik wejherowskiej policji.

Ksiądz z Bojana skazany za molestowanie 15-latki

Prawo przewiduje również możliwość dobrowolnego poddania się karze. I z tej możliwości skorzystał ksiądz, a policja przychyliła się do jego wniosku.

Bojano: proboszcz podejrzany o molestowanie odsunięty od parafii

Sam ksiądz B. pisanie o tej sprawie odczuwa jako niszczenie człowieka. - Wszystko zostało już powiedziane - stwierdził.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
niewierzacy

''Siedziało sobie dwóch ludzi i myślało, jakby tu zarobić bez wysiłku. Jeden rzucił pomysł: stwórzmy religię, to zawsze jest dobry interes.

A że znali się trochę na psychologii, zaczęli myśleć, jaka powinna być owa religia, żeby zysk był jak największy.

A: Najwięcej można zarobić na lęku przed śmiercią, trzeba tylko obiecać szczęśliwe życie pozagrobowe. Oczywiście jedynie tym, którzy spełnią nasze warunki...

B: Niezłe jest też poczucie winy, bo dokuczliwe i ludzie dużo dadzą, by się od niego uwolnić.

A: Masz rację, trzeba tylko je stworzyć, a potem ugruntować i wyolbrzymić, masz jakiś pomysł?

B: Tak! To proste, należy ludziom zakazać akurat tego, co lubią najbardziej, od czego nie dadzą rady się powstrzymać.

A: Czyli na początek na pewno seksu, ale nie całkowicie, bo skąd by się brali nowi wyznawcy? Wciśnijmy im ścisłą dożywotnią monogamię, nie nazywam się A jeśli w niej wytrwają.

B: Poza tym, ludzie są z natury dumni, należy im owej dumy zakazać i zrobić z niej grzech.

A: Lubią się też bawić, nie zakażemy im tego całkowicie bo nie znajdziemy wyznawców, ale trzeba wprowadzić dużo okresów, w których zabawa bedzie zakazana.

B: Ja dodałbym do tego jeszcze zakaz jedzenia i picia w tych okresach, przynajmniej częściowy.

A: A jak już nagrzeszą, przyjdą do nas uwolnić się od poczucia winy, a wtedy ich oskubiemy do ostatniego grosza.

B: Mam genialny pomysł! Niech mają obowiązek opowiadania swoich grzechów kapłanowi. Może nawet sami nam podpowiedzą, czego by tu jeszcze zakazać?

A: Tak, a przy okazji będziemy mieli czym ich szantażować. Albo nie, to nie jest dobry pomysł, nie byliby szczerzy. Wystarczy samo upokorzenie, pomylą ulgę że już się skończyło z "odpuszczeniem grzechów".

B: Żeby zwiększyć zyski, wprowadźmy dużo płatnych obrzędów. Śluby i pogrzeby na pewno, ale ja dodałbym jeszcze kilka.

A: Coś takiego jak przyjęcie do nas powinno być bezpłatne, po co na samym początku odstraszać, skubnie się ich później.

B: A teraz pomyślmy, co im tu zaoferować w zamian, oczywiście nie może to być nic materialnego.

A: Da się zrobić, ale zainwestować i tak trzeba...

B: No tak, w jakieś miejsce kultu, z dobrą akustyką i odpowiednimi dekoracjami. Niezłe będzie zbiorowe śpiewanie i modły, dobrze działa na ich psychikę. Przy okazji pozbiera się od nich kasę.

A: Masz na myśli, że ludzie to zwierzęta stadne, więc lepiej czują się wspólnie coś przeżywając?

A: Trzeba narzucić im jeszcze jakiś kodeks moralny, wiesz że są agresywni, a szkoda byłoby żeby się wybijali miedzy sobą, bo nam spadną dochody. Agresję ukierunkujemy na innowierców.

B: A z rzeczy niematerialnych zaoferujmy im kontakt z Bogami przez modlitwę. Mogą nawet ich prosić, o co zechcą, z wyjątkiem rzeczy które uznamy za grzech.

A: Tak, niektórzy wmówią sobie, że Bóg im odpowiada, a reszta będzie udawać, wstydząc się swej bezbożności. W efekcie nikt się nie połapie.

B: Jeszcze jedną rzecz trzeba zrobić: wmówić im, że to jedyna prawdziwa wiara i mają obowiązek narzucić ją wszystkim ludziom.

A: Genialne, w ten sposób sami będą odwalać za nas robotę, pozyskując nowych wyznawców.

B: Wmówmy im też, że rzeczy materialne są bez znaczenia...

A: He heh, zwłaszcza pieniądze! Oczywiście, chętniej wtedy się ich pozbędą. Mało tego: wmówmy im, że pieniądze są przeszkodą w drodze do szczęśliwości wiecznej, wobec której ich ziemskie życie jest krótką chwilką.

B: Postawmy też na strach, czym by ich tu postraszyć jeśli nie będą posłuszni?

A: Może wiecznymi mękami, ogniem, czego jeszcze się boją? Węży. Postraszmy więc ich wężem, niech będzie on wrogiem naszych Bogów, Szatanem.

B: A co powiesz na zarabianie nawet na tych, którzy zmarli? Stwórzmy coś w rodzaju poczekalni, w której pomniejsi grzesznicy czekają na dopuszczenie do wiecznej szczęśliwości.

A: Tak, a ich oczekiwanie będzie można skrócić opłacając za nich nasze modły. Niezłe źródełko dochodów.

B: Wiesz co? Wydaje mi się, że lepszy będzie jeden Bóg. Mniejsze koszty niż stawianie świątyń dla kilkunastu, a nadrobić możemy to licznymi świętami. Poza tym, okoliczne kultury mają wielu bogów, więc napuścimy ich na nie właśnie.

A: OK. No to do roboty, trzeba napisać dla nich jakąś odpowiednio skomplikowaną święta księgę posługując się ogólnikami, tak, żeby w razie czego łatwo można było pozmieniać dogmaty, gdyby nauka poszła do przodu.

B: Już się za to biorę... "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię..." ''

Miecław II

tekst z listy Oneiro

d
dziad

To było wstępne przygotowanie dziewczyny do dyskusji o prawdach wiary. Bo przecież na trzeźwo nie da się tego słuchać.

Dodaj ogłoszenie