Pożegnanie Güntera Grassa. "Chcę być pochowany z workiem...

    Pożegnanie Güntera Grassa. "Chcę być pochowany z workiem orzechów"

    rozm. Jarosław Zalesiński

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Gdyby Günter Grass nie miał tak kontrowersyjnych poglądów i skomplikowanego charakteru, nie byłby może tak ciekawym pisarzem - mówi prof. Norbert Honsza, biograf i przyjaciel zmarłego w poniedziałek noblisty.
    Günter Grass

    Günter Grass ©Archiwum DB

    Z Günterem Grassem spotkał się Pan jesienią w Gdańsku, na festiwalu Grassomania. To było ostatnie Wasze spotkanie?
    Ostatnie. Grass w czasie tego spotkania miał świadomość, że jego charakter jest zupełnie inny niż tego, które się odbyło w Gdańsku w 2007 roku, z wielką pompą, na 80. urodziny Grassa. Wtedy gościliśmy byłych prezydentów i ministrów spraw zagranicznych, polityków, dziennikarzy, krytyków. Uniwersytet Gdański zorganizował znakomitą sesję naukową z udziałem "grassologów" z wielu krajów. Odbyły się imprezy towarzyszące, wystawy, spektakle teatralne, w których Grass uczestniczył. Natomiast jesienią ubiegłego roku Günter Grass był zupełnie inny, bardzo wyciszony, do przesady refleksyjny. Spodziewałem się tego zresztą, bo byłem z Grassem w bezpośrednim kontakcie. Ale również z jego bardzo bliskim współpracownikiem profesorem Dieterem Stolzem z Berlina, który od wielu lat czuwa nad edycjami jego książek w Steidl-Verlag. Właśnie on sygnalizował mi, że Grass przyjeżdża w melancholijnym nastroju.

    Skąd ta melancholia?
    Spotkaliśmy się wtedy parokrotnie, przy różnych okazjach. Przy kolacji Grass sam mnie zapytał, czy zdaję sobie sprawę z tego, że to zupełnie inne spotkanie. - Oczywiście - opowiedziałem - mamy inny czas oraz charakter tej wizyty jest również inny, bardziej prywatny. A Grass na to: to jest moja ostatnia podróż do Gdańska. Żegnam się z tym miastem. Dlatego przyjechałem tu busem, z krewnymi i wnukami, bo ja do tego miasta już nie wrócę.

    Przejmujące
    Bardzo smutna zapowiedź, syndrom przemijania. Sygnały tego można odnaleźć w jego tekstach już wcześniej. W tomiku "Rzeczy znalezione dla tych, co nie czytają" Grass umieścił znamienny wiersz.
    "Chcę być pochowany
    z workiem orzechów
    i najnowszymi zębami.
    Jeśli potem w miejscu mego spoczynku
    rozlegną się trzaski,
    będzie można się domyślać:
    To on,
    to wciąż on"

    Typowa dla Grassa autoironia. Odszedł jeden z najwybitniejszych pisarzy światowych, jeden z najbardziej oryginalnych, o niepospolitej wyobraźni i ekspresji słownej. Jak prawie nikt w literaturze niemieckiej (może poza Heinem) posługiwał się ironią, autoironią, groteską i parodią. Był mistrzem prowokacji literackiej. Prowadził z czytelnikiem przekorny dialog, puszczał oko do niego, posługując się soczystą prozą i oryginalną narracją: "Jak długo opowiadamy historie, żyjemy".

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo