reklama

Powiat człuchowski: Ponad sto gołębi stłoczonych na jednej z działek

Beata GliwkaZaktualizowano 
Zarzut znęcania się nad zwierzętami usłyszał "łapacz" gołębi z Koczały.

- Drugi zarzut - zawłaszczenia cudzego mienia będzie można mu postawić dopiero po przesłuchaniu właścicieli gołębi i oszacowaniu wartości skradzionych ptaków - mówi Alicja Ceitel, rzecznik komendy policji w Człuchowie. Tymczasem, mimo że każdy z gołębi ma obrączkę, odnalezienie ich właścicieli okazało się trudne.

Przypomnijmy, że proceder wyszedł na jaw kiedy ktoś poinformował Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, że na jednej z działek w złych warunkach przetrzymywane są gołębie. Przedstawiciele TOZ wraz z policją udali się na miejsce. Tam zobaczyli ponad 100 ptaków stłoczonych na niewielkiej powierzchni. Część gołębi miała lotki sklejone taśmą klejącą, co uniemożliwiało im latanie. Policjanci ustalili, że koczalanin posiada 93 gołębie, które z pewnością nie należą do niego. Część ptaków została przekazana pod opiekę członkowi Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych, pozostałe, które akurat siedziały na jajach lub karmiły młode, zinwentaryzowano i pozostawiono na miejscu. Ponieważ wszystkie ptaki były zaobrączkowane, znalezienie ich właścicieli wydawało się kwestią czasu. Niestety...

- Proceder trwał kilka lat - mówi członek zarządu PZHG, który zaopiekował się odzyskanymi ptakami. - W tym czasie część gołębi zdychała, inne miały młode. Człowiek, który je przetrzymywał zdejmował obrączki padłym ptakom i zakładał innym. Zdarza się, że kiedy hodowcy dzwonią z pytaniem o gołębia numer się zgadza, ale gołąb, który powinien być niebieski, jest czerwony albo obrączkę gołębia pocztowego mają nierasowe ptaki. Zwrot gołębi utrudniają też kwestie proceduralne. Ptaki stały się bowiem dowodem w sprawie. Ich zwrot jest możliwy dopiero po przesłuchaniu właściciela i dopełnieniu formalności. Skradzione gołębie pochodzą od hodowców z całego kraju - zarówno z Pomorza, jak i z centralnej Polski czy Śląska. Dla wielu z nich koszt przyjazdu do Człuchowa przewyższa wartość gołębia. Tymczasem część z przetrzymywanych gołębi, mimo opieki i kuracji antybiotykowej, może już nie wrócić do formy i lotów.

- Przy próbie poderwania się z ziemi ptaki z posklejanymi skrzydłami same wyrywały sobie lotki - tłumaczy hodowca. - Dodatkowo pióra, które zostawały przyklejone do taśmy, uniemożliwiły prawidłowy wzrost nowych. Te ptaki daleko już nie polecą...

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie