Portret Pomorzan 2012: Polska jest w kryzysie, ale prywatnie mamy się na razie nie najgorzej BADANIA

rozm. Jarosław Zalesiński
Z Januszem Erencem, socjologiem, profesorem Uniwersytetu Gdańskiego, rozmawia Jarosław Zalesiński

Badania "Portret Pomorzan" zostały przeprowadzone we wrześniu. Ma to chyba jakiś wpływ na wyniki...
Prawdopodobnie wpłynęła na nie w jakimś stopniu afera Amber Gold, a także wyraźne już odczucie gorszej sytuacji ekonomicznej. Z tym, że od trzech lat, czyli od czasu, kiedy przeprowadzamy te badania, ocena sytuacji politycznej w kraju wypada jednak podobnie. Za to coraz gorzej oceniamy sytuację ekonomiczną. W roku ubiegłym te oceny spadły o około 7 proc., w tym roku - o około 10 proc. Można więc powiedzieć, że do świadomości społecznej w ciągu tych trzech lat nie przebiło się hasło "Polska w budowie". Wyraźniej zaznacza się myślenie "Polska w kryzysie".

Co ciekawe, w porównaniu z ogólnopolskimi badaniami CBOS, przeprowadzonymi również we wrześniu, na Pomorzu oceny sytuacji politycznej są o około 10 proc. gorsze...
Tak było od początku naszych badań.

Ale dlaczego?
Wydaje mi się, że to, iż nie powstał POPiS, zostało na Pomorzu odebrane mocniej niż w kraju, i gorsze wyniki są tego pokłosiem. Zostało to źle odebrane w szeroko rozumianym ruchu solidarnościowym.

Wielu ludzi na Pomorzu nie czuje się reprezentowanych przez powstały układ?
Nie tego oczekiwano, a to, co powstało, dało na Pomorzu efekt w postaci stabilnego układu niezadowolenia.

Kiedy jednak przychodzi do pytania, jak czują się sąsiedzi przy tej samej ulicy, wskaźnik pozytywnych ocen rośnie.
Bierze się to chyba z tego, że rzeczywistość medialną, makrospołeczną, oddzielamy od tego, co dzieje się w moim życiu prywatnym czy w najbliższym otoczeniu. To, czego doświadczamy wprost, wcale nie wydaje nam się takie złe.

A to, co widzimy i słyszymy w mediach, odbieramy coraz gorzej?
Tak, i staje się to obrazem samodzielnie funkcjonującym. Zaś obraz empiryczny, najbliższy mnie, niekoniecznie przystaje do funkcjonujących wyobrażeń o polskiej rzeczywistości.

Widać też, że kiedy jesteśmy pytani o konkretne instytucje, takie jak policja, pogotowie czy nawet straż miejska, oceny są nadspodziewanie dobre.
Tak to wyglądało również we wcześniejszych badaniach. Co do straży miejskiej byłem nawet zaskoczony, że ma w miarę przyzwoite notowania, i to w Trójmieście...
Gdzie ma tak złą prasę.
No właśnie.

Za to, gdy oceniamy coś tak bliskiego życiu, jak możliwości pracy, oceny zaczynają wyglądać fatalnie.

Te oceny radykalnie spadły, wręcz zatrważająco. Wyobrażenia, że studia wyższe stanowią przepustkę do lepszego życia, przestają funkcjonować. To niedobra tendencja, bo to, jak społeczeństwo widzi swoje cele życiowe, jest potem podstawą jego aktywności i przedsiębiorczości.

Znaczący odsetek badanych najchętniej znalazłby sobie dzisiaj jakiś etat w państwowej firmie. Bo tak bezpieczniej?
W poprzednich badaniach mniej więcej podobne grupy myślały o zatrudnieniu się w firmach państwowych i prywatnych. Nastawienie ludzi przesunęło się zatem w stronę bezpieczeństwa, a nie przedsiębiorczości. Mniejsza jest wiara we własne możliwości, co widać też w odpowiedziach na pytanie, czy można z dobrym efektem uruchomić działalność gospodarczą bez koneksji. To również niebezpieczna tendencja, bo blokuje przedsiębiorczość.

Horyzont rozwoju regionu nie wygląda zatem w tych badaniach najjaśniej?
Ważne jest nie tyle to, jak rzeczywiście wyglądają realne możliwości, ile to, że zaczyna dominować takie negatywne myślenie. Bo jeśli taki będziemy mieli obraz rzeczywistości, to i rzeczywistość będzie w tym kierunku podążać.

To jak to przełamać? Co mogłoby być punktem odbicia?
Wydawało się że takim punktem odbicia mogła być organizacja Euro 2012. Nasze badania pokazują jednak, że z jednej strony jesteśmy dumni z faktu, że się one u nas odbyły, ale traktujemy to raczej piarowo, niż jako wydarzenie, które przełożyło się na realia życia.

Z tych igrzysk nie ma chleba...
Bardzo niewiele osób zadeklarowało, że coś na rozgrywkach Euro zyskało. Cały ten wysiłek i kilkuletnie przygotowania nie zaowocowały czymś, co by potwierdzało celowość zaangażowania. Choć trzeba dodać, że niektóre konkrety zostały ocenione bardzo pozytywnie, zwłaszcza port lotniczy i inwestycje drogowe.

Ponoć 2013 rok może być najtrudniejszy. Widać to przekonanie w badaniach?
Rzeczywiście widać w nich podobne przeczucie. Nastroje społeczne są raczej negatywne, niż budujące. Nie ujawnia się postawa "bierzemy się za przeciwdziałanie kryzysowi". Widać raczej szukanie bezpiecznego miejsca na przeczekanie, na trudny okres.

Zarejestruj się i czytaj wybrane artykuły Dziennika Bałtyckiego www.dziennikbaltycki.pl/piano

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie