Poprowadzę was w te miejsca...

    Poprowadzę was w te miejsca...

    Tadeusz Skutnik

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    W niedzielę nad ranem opuścił nas Adam Kinaszewski: dziennikarz, autor filmów dokumentalnych, twórca i producent telewizyjny, przyjaciel. Orędownik Solidarności od pierwszych jej dni, od deklaracji dziennikarzy wobec strajku w Stoczni Gdańskiej, późniejszy jej rzecznik prasowy, dokumentator.
    Adam przybył do nas z Krakowa w 1975 roku, instynktem dziennikarskim wyczuwając, że tutaj coś wielkiego się wydarzy. I niebywale się ukorzenił w różnych wydarzeniach. Dla filmu "Lech Wałęsa - bilans dwu dekad" mówił o tym skromnie: "Tak się złożyło, że w wielu z tych wydarzeń brałem udział. Dlatego teraz poprowadzę Was w te miejsca i do tych ludzi - żeby lepiej zrozumieć. Żeby pozostał ślad".

    Ale żeby pozostał ślad - wiedział o tym z całą jasnością - trzeba tworzyć ślady, dokumenty ludzkich istnień, rejestrować przebiegi zmian, fastrygować materię ducha, możliwie jak najbliżej faktury faktów. Niemniej, filmy dokumentalne Adama Kinaszewskiego mają coś z poetyckiej wyobraźni, w czym zapewne niemierzalny udział ma jego żona, Henryka. Choćby w cyklu filmowym "Warszawa - pejzaż z Singerem", poniekąd również w filmie "Góral w sutannie", poświęconym ks. Józefowi Tischnerowi.

    Dwaj Polacy pozostawili na jego duszy niezatarte ślady. Pierwszym był ks. Karol Wojtyła, któremu usługiwał do mszy św. już jako dwunastolatek. Drugim - stoczniowy elektryk Lech Wałęsa, któremu poświęcił wspomniany film, a wcześniej wiele czasu, energii i talentu na wspomaganie go. Wspomnę tylko jeden fakt: napisanie, wspólnie z Andrzejem Drzycimskim, biografii Lechowi Wałęsie znanej w świecie jako "Droga nadziei".

    Natomiast Karol Wojtyła, późniejszy Jan Paweł II, miał przemożny wpływ na duchowość Adama. Zaledwie parę przebłysków tego wpływu i parę słów wspomnień o swej z kolei fascynacji osobą Papieża Adam pozostawił, a szkoda. Bo jest tego cała Księga. Oto np. fragment refleksji z ostatniego spotkania z Janem Pawłem II, na rok przed Jego śmiercią, drukowany na naszych łamach:

    - Zdziwiło mnie to niezmiernie i zarazem niezwykle ujęło, ale Papież oczekiwał ode mnie, że potwierdzę, iż odegrał ważną rolę w dziełach Solidarności. Sądziłem, że tego nie trzeba mówić. Dla mnie było jasne, że Papież był architektem przemian.

    Adam natomiast - przemian tych kronikarzem. Wciąż widzę go, jakby największe dzieła miał jeszcze przed sobą. Stało się inaczej. Jego Kamera zamarła.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo