Pomysłodawca Runmageddonu włączył się w rozmowy PZLA z trenerem Tomaszem Lewandowskim. "Chcę zobaczyć chłopaków w finałach w Tokio"

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
Jarosław Bieniecki to twórca popularnej serii biegów przełajowych z przeszkodami Runmageddon
Jarosław Bieniecki to twórca popularnej serii biegów przełajowych z przeszkodami Runmageddon mat. prasowe
- Z jednej strony rozumiem ograniczenia związku, z drugiej sytuację trenera, a z trzeciej strony rozumiem sytuację zawodników - mówi Jarosław Bieniecki, szef popularnej serii biegów przełajowych Runmageddon. Zdecydował się on pomóc przełamać impas w rozmowach Polskiego Związku Lekkiej Atletyki z trenerem kadry biegaczy Tomaszem Lewandowskim.

Nie ma porozumienia finansowego na linii trener biegaczy średniodystansowych Tomasz Lewandowski a PZLA. Zdecydował się pan włączyć w te negocjacje. Dlaczego?
Post factum dotarły do mnie informacje, że trener Lewandowski mówi, że nie poprowadzi w kadrze Adama Kszczota, Marcina Lewandowskiego, Patrycji Wyciszkiewicz i Angeliki Cichockiej. Zobaczyłem tę informację w paru portalach i pomyślałem sobie, że to bardzo zła wiadomość. To nasza jedyna szansa medalowa na płaskich dystansach na igrzyskach. Właściwie dwie męskie szanse, które mogą uciec. Mieliśmy na igrzyskach medale w sztafecie (srebrny 4x400 m mężczyzn w 1976 roku oraz srebrne 4x100 m mężczyzn w 1964 i 1980 roku – przyp.). Przed sztafetami, na płaskim dystansie, wcześniej Andrzej Badeński medal zdobył (brąz na 400 m w 1964 roku), Kazimierz Zimny (brąz na 5000 m w 1960 roku) oraz Janusz Kusociński (złoto na 10 000 m w 1932 roku). Na przestrzeni naszej 100-letniej obecności na igrzyskach to bardzo mały dorobek. Teraz mamy szanse na dwa krążki. Oczywiście, to bardzo optymistyczna prognoza. Kszczot i Lewandowski są jednak w ścisłej czołówce światowej i mogą powalczyć o medale.

I na pół roku przed igrzyskami w Tokio dowiadujemy się, że coś nie gra…
Tak, wysypuje się na pół roku przed zawodami coś, co może uniemożliwić walkę o te medale. Pomyślałem więc, że spróbuję zareagować. Założyłem, że chłopakom i dziewczynom w tej grupie najbardziej potrzebny jest teraz spokój w przygotowaniach. Ich zaangażowanie w konflikt medialny nikomu nie jest potrzebne. To w ogóle jest niepotrzebna sprawa. Pomyślałem więc, jeśli doniesienia medialne mówią tylko o pieniądzach, że na te pół roku przed igrzyskami da się tę dziurę załatać. Postanowiłem sprawdzić, jak duży to jest rozdźwięk i spróbować sobie z tym poradzić.

CZYTAJ TAKŻE: Zamieszanie w PZLA. Angelika Cichocka, Adam Kszczot, Marcin Lewandowski i Patrycja Wyciszkiewicz zostali bez trenera

Jest pan w kontakcie z zarządem PZLA, trenerem i zawodnikami. Jak ta sprawa wygląda z informacji z pierwszej ręki?
Mogę powiedzieć, że związek i trener i zawodnicy zareagowali bardzo pozytywnie na moją inicjatywę. Prowadzimy rozmowy, ale nie chcę wchodzić w szczegóły, aby nie zaburzyć tych rozmów. Nie włączyłem się w ten proces po to, aby sprawa stała się głośna, aby coś z tego mieć. Chcę zobaczyć chłopaków w finałach – tak wprost. Zawodnicy wracają ze zgrupowania w Republice Południowej Afryki. Trener przyleci do Polski parę dni po nich. Liczę, że nadal będzie ta gotowość do rozmów. Te reakcje są sympatyczne, miłe. Liczę, że uda się zbudować nową dynamikę w tym procesie. Z jednej strony rozumiem ograniczenia związku, z drugiej sytuację trenera, a z trzeciej strony rozumiem sytuację zawodników. Wpadli w taki klincz, z którego trudno im było wybrnąć. Wierzę, że ta moja inicjatywa pozwoli im z tego klinczu się wyrwać i to będzie taka drobna cegiełka do, mam nadzieję, medali.

PZLA tłumaczy, że nie może trenerowi płacić powyżej pewnej granicy. Jest więc w ogóle taka opcja, że prywatny sponsor dołoży tyle, ile trener oczekuje za swoją pracę?
Sytuacja związku jest o tyle skomplikowana, że nie ma on na stanie jednego trenera, tylko kilkudziesięciu. Musi dbać o równomierność świadczeń, co jest w dużej mierze zrozumiałe. Ma budżet, który musi podzielić. Są trenerzy rzutów, medalistów olimpijskich. Chłopaki tutaj też mają duże pole do popisu, a ja marzę, aby zobaczyć ich w finałach. Gdzieś ta równowaga musi być zachowana. Wyobrażam sobie, że spełnienie oczekiwań jednego trenera pociągnęłoby za sobą oczekiwania pozostałych. Nie stawiam się po żadnej ze stron. Rozumiem jednak sytuację związku. Rozumiem też trenera, który chce być nagradzany adekwatnie do swoich sukcesów, możliwości, potencjału. Rozumiem też zawodników, którzy chcą mieć obok siebie trenera i spokój, bez burzy medialnej. Wydaje mi się, że przy niewielkim wysiłku na tym etapie można rozładować tę sytuację, a przynajmniej do igrzysk będzie można pracować w spokoju. Na tym mi zależy i liczę, że po powrocie kadrowiczów do Polski uda się spotkać w duchu, żeby jednak się dogadać.

Można sobie pomyśleć, że to dla pana pewna forma reklamy. Ma pan w końcu swoją markę.
Jasne, Runmageddon istnieje na rynku od sześciu lat. Rozwija się non stop, niezależnie od tego, że wcześniej takich akcji nie robiłem. Pierwotne założenie jest takie, aby na igrzyskach w Tokio zobaczyć lekkoatletyczne finały z Polakami w składzie i, mam nadzieję, to, jak wchodzą na podium. Efekt medialny jest dla mnie absolutnie wtórny.

CZYTAJ TAKŻE: Top 50 najbardziej znanych sportowców, którzy wywodzą się z Pomorza, a usłyszał o nich świat

Czy ta konkretna sytuacja, dotyczące przecież sportu wyczynowego na światowym poziomie, pozwala stwierdzić, że lekkoatletyka w Polsce jest niedofinansowana?
Mam zbyt małą wiedzę, aby się na ten temat wypowiedzieć. Wydaje mi się, że lekkoatletyka co cztery lata daje nam duży procent medali olimpijskich. Stoi od kilku lat na bardzo wysokim poziomie. Jako zagorzały kibic śledzę wyniki, wszystkie międzynarodowe imprezy. Drużynowe mistrzostwa Europy ostatnio wygraliśmy. Wcześniej też stawaliśmy na podium. W klasyfikacjach medalowych imprez halowych czy stadionowych w Europie jesteśmy cały czas na pierwszym miejscu. Od kiedy w tej grupie nie ma Rosjan (kara za grzechy związane z dopingiem na szeroką skalę – przyp.), to właściwie Polacy biją się o czołowe miejsca z Francuzami, Niemcami i Anglikami. Jesteśmy absolutną europejską czołówką, a na świecie odstają Amerykanie. To jest jednak inna liga. Jest grupa sportowców bardzo dobrych. Nie wiem, czy można ich nazywać kolejnym Wunderteamem. Na pewno jest blisko.

Z jednej strony mamy pomoc spółek Skarbu Państwa, ale z drugiej wiemy, że na przykład biegacze, zmuszeni są wstępować do wojska, aby móc nadal trenować na profesjonalnym poziomie.
To prawda. Idziemy jednak bardzo szeroko, a ja nie chcę się wypowiadać na tematy, na których się nie znam. Znam się na tym, że od kilku lat polska lekkoatletyka jest w ścisłej czołówce i to jest fantastyczne. Trudno mi powiedzieć, czy ta dyscyplina jest finansowana dobrze czy źle. Nie mam wiedzy, danych, więc nie będę czarować. Jestem zagorzałym kibicem lekkoatletyki. Adama Kszczota i Marcina Lewandowskiego śledzę od kilkunastu lat. Kiedy sam kończyłem przygodę z wyczynowym bieganiem, wtedy oni się pojawili na mistrzostwach Europy juniorów. Wygrywali te zawody, a także kolejne w późniejszych latach. Zdobywali medale mistrzostw świata, a teraz liczę, że powalczą na igrzyskach. Jeżeli mogę w tym pomóc, to się cieszę. Wszystkie strony mają wspólny cel. Każdemu zależy na walce o medale.

Zna pan sytuację także od strony zawodnika, który sam rywalizował na bieżni.
Trenowałem biegi długie. To było na poziomie medali mistrzostw Polski juniorów na 3 i 5 km. Nie było to super poważne wydarzenie, ale w PZLA już byłem kiedyś odbierać strój reprezentanta Polski. Jeśli będziemy musieli się tam spotkać, to będę wiedział, jak tam trafić.

Adam Kszczot i Marcin Lewandowski zostali bez trenera na pół roku przed Tokio

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie