Pomorze: Unia zapłaci za drogę wodną E-70

Tomasz Chudzyński
A.Arent-Mendyk
Udostępnij:
Nawet 2 mld zł unijnego wsparcia może trafić w ciągu najbliższych miesięcy na rewitalizację pomorsko-toruńskiego odcinka Międzynarodowej Drogi Wodnej E-70. Wszystko dzięki strategii, zakładającej przeniesienie transportu z dróg lądowych na m.in. śródlądowe szlaki wodne. Ponadto w najbliższej tzw. nowej perspektywie finansowej 2014-2020 Polska może otrzymać na przywrócenie dla żeglugi dróg wodnych E-70 i E-40 nawet 6-8 mld zł.

- Polityka UE zakłada, że 50 proc. obecnie transportowanych towarów ma zostać przeniesiona na szlaki przyjazne środowisku - mówi Zbigniew Ptak z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego.- Do takich należą szlaki wodne.

Pomorsko-toruńska część E-70 byłaby realizowana w pierwszej kolejności. Odcinek Gdańsk - Toruń - Bydgoszcz ma już niemal gotową dokumentację. - Prace studyjne nad rewitalizacją polskiej części E-70 trwają od 2006 r. - dodaje Zbigniew Ptak. - Województwo pomorskie koordynuje działania. Jest już gotowa strategia rozwoju drogi E-70, koncepcja funkcjonalno-przestrzenna, prognoza oddziaływania na środowisko. Potrzebna będzie jeszcze analiza popytu, analiza gospodarczo-społeczna i spinająca całość analiza ekonomiczna.

Rewitalizacja E-70 odbywałaby się etapami, m.in. Gdańsk -Bydgoszcz - Toruń, Gdańsk - Warszawa, Elbląg - Kaliningrad. Barki transportowe, przewożące kontenery z portów trójmiejskich w głąb kraju, mogłyby się pojawić na rzekach jeszcze przed 2020 rokiem.

Przypomnijmy, projekt odnowienia "rzecznej autostrady" obejmuje województwa: kujawsko-pomorskie, lubuskie, warmińsko-mazurskie, wielkopolskie, pomorskie i zachodniopomorskie. Polski fragment trasy E-70 przebiega od Kostrzyna nad Odrą, Wartą i Notecią do Bydgoszczy, a następnie Wisłą do Gdańska, Mierzei Wiślanej i Elbląga. Cała trasa, dzięki systemowi scalonych akwenów rzek, kanałów, a także jezior, łączy holenderską Antwerpię z litewską Kłajpedą. W zachodniej Europie część tego żeglugowego szlaku funkcjonuje znakomicie. Drogami wodnymi m.in. w Niemczech transportowane jest blisko 28 proc. rocznego obrotu towarowego. Odbywa się również ruch pasażerski i turystyczny.

Kłopot w tym, że polska część trasy jest zaniedbana. Wieloletni brak inwestycji w żeglugę śródlądową sprawił, że obecnie rodzimy fragment szlaku wymaga sporych nakładów finansowych. By uruchomić transport będzie przede wszystkim potrzebne dostosowanie polskiego odcinka MDW E-70 do parametrów tzw. II klasy żeglugowej, a w niektórych miejscach nawet trzeciej. Potrzebne są pogłębienia akwenów, umocnienie brzegów, wyznaczenie torów wodnych, zbudowanie systemu nawigacji, nowych przystani. Dzięki temu szlakiem będą mogły poruszać się jednostki o wyporności od 800 do 1000 ton.
Zdaniem Zbigniewa Ptaka, rewitalizacja E-70 oznacza nie tylko rozwój żeglugi "ciężkiej". To także szansa dla turystyki.

- Udrożnione rzeki połączą np. Gdańsk, Warszawę czy Bydgoszcz - zaznacza Ptak. - Będą mogły odbywać się rejsy pasażerskie. Ze szlaków będą mogli korzystać też żeglarze czy motorowodniacy, również z zachodniej części Europy.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie