Pomorze: Spis powszechny pokaże, ilu jest Kaszubów

Anna Bielińska
Kaszubi od lat walczą o podtrzymanie swojej kultury
Kaszubi od lat walczą o podtrzymanie swojej kultury Grzegorz Mehring
Udostępnij:
Jeśli ktoś mówi "jo", zamiast "tak", albo używa tych słów zamiennie, to już oznacza, że może się nazywać Kaszubą. Tak do zakreślenia przynależności narodowej i języka kaszubskiego w nowym spisie powszechnym zachęca Łukasz Grzędzicki, prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego.

Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań zostanie przeprowadzony od 1 kwietnia do 30 czerwca br. Jak podkreślają Kaszubi, będzie to dla nich jedno z najważniejszych wydarzeń w ciągu ostatnich lat.

- Wyniki spisu będą podstawą do kształtowania polityki państwa wobec Kaszubów i języka kaszubskiego. Mogą mieć również wpływ na budowanie pozycji naszej społeczności w życiu publicznym regionu i kraju - zaznacza Łukasz Grzędzicki.

Niestety, jak wynika z przeprowadzonego w 2010 roku spisu próbnego, wiele osób ukrywa swoją kaszubską tożsamość. Wielu nie wie także, że narodowość polska nie wyklucza przynależności do innego narodu bądź wspólnoty etnicznej.

Swoją przynależność do Kaszub zdeklarowali już m.in. Paweł Konnak Konjo, Maciej Miecznikowski, Danuta Stenka czy Marta Żmuda-Trzebiatowska. Do znanych Kaszubów należą również premier Donald Tusk i Günter Grass.

Aby ułatwić Pomorzanom wypełnienie ankiety, w gminach, w których zamieszkuje dużo Kaszubów, odbędą się specjalne spotkania. Do każdego domu, w celu przeprowadzenia ankiety, zapuka również rachmistrz. Ci, którzy tej wizyty chcą uniknąć, mogą dokonać samospisu przez internet (www.stat.gov.pl).

Kaszubi podkreślają, że najważniejszym punktem w całej ankiecie jest przynależność językowa. - To są badania ilościowe, a nie jakościowe. Nieważne więc, czy mówimy po kaszubsku dużo, czy mało - mówi prezes zrzeszenia. - Spis nie wykaże rzeczywistej liczby wszystkich Kaszubów, ale będzie to jedyne urzędowe źródło, dzięki któremu możemy być zauważeni i pokazać, że jest nas więcej niż powszechnie się myśli.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jacek
w okolicy Grudziaca, Kwidzyna tez uzywa sie czesto jo na tak. Jakos niezwiazana z kaszubami okolica
L
Ludwika
To i w Bawarii i Tyrolu mówią jo, a Kaszubami nie są i nawet o takiej nacji nie słyszeli. A do Grassa, który był w SS, to chyba się lepiej nie przyzwać. Ciekawe co na takie zestawienie Nasz Premier.
P
Polihistor
Cytuję: "Wielu nie wie także, że narodowość polska nie wyklucza przynależności do innego
narodu".
To jasne, że uznając się za członka jednej wspólnoty narodowej SAMI wykluczamy się ze wspólnoty innej. Dobrowolnie i z przekonania. I mamy do tego pełne prawo.
Czym innym jest uznawanie się za członka wspólnoty politycznej (narodu w rozumieniu politycznym).
Nikt nie ma prawa odmawiać nam przynależności do niej, jeżeli jesteśmy jej lojalnym członkiem - niezależnie od tego, jaką mamy narodowość.
Przez cały czas chodzi tu jednak o dwie zupełnie różne kategorie. Zdaje się, że trochę to za trudne do ogarnięcia przez dziennikarzy.
Co się zaś "mniejszości etnicznych" tyczy, to - jako Kaszuba - stwierdzę, że niebezpieczne to zabawy.
Ale też przynoszące, na szczęście, mizerne efekty - nie wątpię, że potwierdzi to obecny spis.
No, a już niesympatyczny Niemiec Grass jako Kaszuba to zdecydowane przegięcie - mówiąc językiem młodzieżowym.
Proponuję porozmawiać w tej kwestii z samymi Kaszubami, czy go za takowego uznają.
Efekty tych rozmów mogą być zaskakujące - dla autora (-ki) powyższego tekstu.
Dodaj ogłoszenie