Pomorze: Dezynfekcja kosztuje samorządy krocie. Gminy czyszczą autobusy, wiaty, budynki

Karol Uliczny
Karol Uliczny
Od momentu pojawienia się w Polsce pierwszych zachorowań na COVID-19, samorządy wydają krocie na utrzymywanie higieny w miejscach użyteczności publicznej, z których mieszkańcy korzystają w zależności od skali obostrzeń. Ile gminy kosztuje dezynfekcja?

Od początku pandemii samorządy zaangażowały środki i ludzi w powstrzymanie rozprzestrzeniania wirusa SARS-CoV-2. Fundusze z gminnych kas popłynęły szerokim strumieniem do podległych jednostek, ale również lecznic nie będących w ich bezpośredniej administracji, głównie na zaspokojenie niekończących się potrzeb w zakresie maseczek, przyłbic, kombinezonów czy środków dezynfekcji. Poza tym miejskie służby na bieżąco pracują nad utrzymywaniem higieny tych miejsc, z których mieszkańcy, mimo narzuconych obostrzeń, są zmuszeni korzystać na co dzień. Do tej pory w Gdyni tylko na ten cel wydatkowano 220 tys. zł.

- Kwota jest spora, ale tu chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców - mówi Marek Łucyk, wiceprezydent Gdyni. - Znaczna część tej sumy, ponad 150 tys. zł to dezynfekcja kładek, tuneli, ławek na głównych ciągach pieszych oraz koszy na śmieci. To elementy infrastruktury, których wszyscy w przestrzeni miejskiej dotykamy. Część kwoty została przeznaczona na zakup sprzętu - za ponad 60 tys. zł kupiliśmy dwie polewaczki, które dziś wykorzystywane są do dezynfekcji miasta związanej z ograniczeniem rozprzestrzeniania się koronawirusa, a po epidemii zostaną na stanie miasta i nadal będą nam służyć.

Najnowsze informacje z regionu o zagrożeniu koronawirusem!

Sopot dokonuje regularnych dezynfekcji tunelu i przejść podziemnych, m.in. pod torami oraz pod al. Niepodległości w ciągu ul. Bohaterów Monte Cassino czy wyjścia z dworca przy ul. Kolejowej. Na bieżąco mytych jest 70 wiat przystankowych służących komunikacji miejskiej oraz ławki przy Placu Przyjaciół Sopotu, Placu Jasia Rybaka, Placu Zdrojowym, Placu Konstytucji czy nadmorskiej promenadzie. Do weekendu majowego koszty dezynfekcji zamknęły się w kwocie 37 454,40 zł.

Do ub. tygodnia z budżetu miasta i gminy Bytów na poprawę bezpieczeństwa i zmniejszenie ryzyka zarażenia się koronawirusem wypłynęło niespełna 80 tys. zł. 10 tys. zł przeznaczono na zakup środków ochrony osobistej, które przekazano strażakom z jednostek OSP w gminie Bytów. Dokładnie 14 392 zł kosztowały szyby i ich montaż w Urzędzie Miejskim w Bytowie w tych miejscach, w których pracownicy mają bezpośredni kontakt z mieszkańcami. Na płyny dezynfekujące oraz maseczki i rękawiczki, z budżetu wypłynęło 13 655 zł. Wszystkie pieniądze pochodziły z rezerwy budżetowej na zarządzanie kryzysowe, a zaznaczyć należy, że w Bytowie nie były dezynfekowane miejsca publiczne.

Czytaj także

- Nie widzimy takiej konieczności ze względu na rządowe ograniczenia w swobodnym poruszaniu się po mieście i gminie – mówi sekretarz Bytowa, Zenon Smantek.

Lębork wydał na walkę z koronawirusem kilkadziesiąt tysięcy, z czego ok. 30 tys. zł trafiło do szpitala. Pozostałe wykorzystano na m.in. odkażanie są klamek, biurek oraz toalet w urzędzie. Zainstalowano też szyby ochronne, które odgradzają personel od klientów, a urzędnikom przekazano płyny dezynfekujące oraz maseczki. Na bieżąco odkażane są ławki, przystanki i obiekty użyteczności publicznej.

- Trzy razy w tygodniu (poniedziałek, środę, piątek) odbywa się dezynfekcja 50 miejskich przystanków autobusowych – mówi Jan Kozłowski, inspektor ds. promocji miasta i komunikacji społecznej Urzędu Miasta w Kwidzynie. - Na każdym przystanku znajdują się informacje na ten temat, aby mieszkańcy nie byli zaskoczeni nagłym pojawieniem się ekipy ubranej dość nietypowo. Początkowo wykonywali to pracownicy miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągowo-Kanalizacyjnego, a teraz dezynfekcją zajmuje się firma MOP Serwis z Kwidzyna.

Samorząd dba również o to, by autobusy PKS Kwidzyn były codziennie ozonowane, dezynfekowane, a poręcze, kokpity oraz wszelkie przyciski dokładnie wycierane.

- Obserwujemy sytuację – podkreśla J. Kozłowski. - Według oficjalnych danych w mieście nie było i nie ma wirusa, więc działania dostosowane są dostosowane do potrzeb. Jeśli sytuacja byłaby alarmująca i w Kwidzynie pojawiłyby się przypadki zakażenia to działania związane z odkażaniem na pewno byłyby zwiększone.

Jednocześnie podkreśla, na finansowe podsumowanie będzie trzeba trochę poczekać. Z kolei w Tczewie na odkażanie miejsc użyteczności publicznej wydano dotąd ok. kilkunastu tys. zł.

- Początkowo środki do odkażania były bardzo drogie, rzędu nawet 500 zł za litr - mówi Przemysław Boleski, dyrektor Zakładu Usług Komunalnych. - Niestety, wówczas tylko te drogie preparaty były dostępne na rynku. Teraz kosztują one nawet po 2 zł za litr. To znaczna różnica. Odkażaniem miejsc użyteczności publicznej zajmujemy się od około miesiąca. Jak na razie, koszt tych prac, to głównie ceny zakupu preparatów. Zadanie realizujemy we własnym zakresie.

Restauracje otwarte. O czym musisz pamiętać?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie