Pomorzanie o zdradzie, aborcji i homoseksualizmie

Marcin Mindykowski
Udostępnij:
Z badań Pomorskiego Obserwatorium Reporterskiego, w których zapytaliśmy Pomorzan o ich stosunek do norm moralnych, wyłania się obraz społeczeństwa konserwatywnego, ale niezamykającego się na nowe zjawiska.

Zapytaliśmy badanych o ich stosunek do postaw seksualnych i zjawisk dotyczących życia w rodzinie. Okazuje się, że najwięcej respondentów za niedopuszczalne zachowania uważa zdradę małżeńską (88 proc.) i karanie fizyczne dzieci (87,5 proc.). - I choć to odpowiedzi deklaratywne i mogą być nieco na wyrost, pokazują, że wysoko cenimy sobie wzajemne zaufanie - komentuje prof. Janusz Erenc, socjolog z Uniwersytetu Gdańskiego.

ZOBACZ WYNIKI BADAŃ

Przychylniejszym okiem patrzymy zaś na rozwód (dopuszcza go 67,8 proc.), zapłodnienie in vitro (które cieszy się akceptacją na poziomie 66,7 proc.) i życie w konkubinacie (podobny wskaźnik).

- Te wyniki wskazują na słabnięcie rodziny jako tradycyjnej komórki będącej u podstaw życia społecznego - mówi prof. Erenc. - Dopuszczamy alternatywne formy funkcjonowania w społeczeństwie - w nieformalnych i powtórnych związkach - oraz powoływanie jego nowych członków, którzy mogą być przez takie związki wychowywani.

- Zastanawiające, że większość twardo opowiada się przeciwko zdradzie małżeńskiej, a jednocześnie akceptuje rozwody, których przyczyną często jest właśnie zdrada - zwraca uwagę dr Natasza Szutta, etyk z UG. - Należałoby więc zapytać, czy respondenci dysponują racjami na rzecz prezentowanych przez siebie stanowisk i dokonują moralnych refleksji, czy raczej bezrefleksyjnie powielają przekonania najczęściej powtarzane w domenie publicznej - zauważa.

- Osłabienie rodziny potwierdzają też inne badania, w których zapytaliśmy o źródła norm moralnych w młodym pokoleniu. Okazuje się, że dziś autorytetem dla młodych są głównie środki masowego przekazu i środowisko rówieśnicze. W efekcie autorytety moralne stają się resentymentem. Zastępują je autorytety umiejętnościowo-informacyjne, odpowiadające potrzebom współczesnych czasów - dopowiada prof. Erenc. - Do przeszłości odchodzi model wielopokoleniowej rodziny, która była suwerenna wobec innych środowisk. Dziś pokolenia z trudem znajdują wspólny język, także w sprawie moralności, na co wpływ ma też dzisiejsza jakościowa zmiana tempa i warunków życia społecznego - zauważa socjolog.
W naszych badaniach mieszkańcy Pomorza wyrazili też opinię na temat postaw seksualnych. Zarysowuje się tu swoista polaryzacja - stosunkowo dużym przyzwoleniem cieszy się stosowanie antykoncepcji (81,7 proc. badanych je dopuszcza) i współżycie przedmałżeńskie (akceptowalne w opinii 85 proc.), ale Pomorzanie krytycznie patrzą na homoseksualizm (niemal 29-procentowy wskaźnik dopuszczalności, 52,7 proc. przeciwników) i aborcję (akceptowalna na poziomie 33,6 proc., niedopuszczalna zdaniem 53,7 proc.). - W zgodzie na stosowanie antykoncepcji i współżycie przedmałżeńskie ponownie upatrywałbym słabnięcia znaczenia rodziny - interpretuje prof. Erenc. - Rodzina nie stanowi dla nas już wykładni tego, co ważne, nie jest siłą wiodącą, decydującą o naszej przyszłości i rozwoju społecznym. Indywidualizujemy więc podejście do spraw naszej seksualności. To też wyraźna przegrana Kościoła, którego nauczanie w tych dwóch kwestiach Pomorzanie uważają za nieżyciowe, obecne tylko na zasadzie wzorca z przeszłości.

ZOBACZ WYNIKI BADAŃ

Zdaniem socjologa jesteśmy jednak dużo ostrożniejsi w akceptowaniu zjawisk bardziej drażliwych społecznie - homoseksualizmu i aborcji. - Tu dają o sobie znać postawy tradycyjne, pewna zachowawczość. Jesteśmy otwarci na nowe zjawiska, które nie budzą kontrowersji, ale dla spraw trudnych i dyskusyjnych nie szukamy wytłumaczeń.

Jeśli chodzi o wszystkie badane przez nas kwestie, nieco bardziej konserwatywną mentalnością niż mieszkańcy Trójmiasta wykazują się osoby z innych miast i na wsi. - Zmiany świadomościowe przebiegają może nieco wolniej w środowiskach, gdzie tradycyjne wartości są silniej zakorzenione, co nie zmienia jednak faktu, że mają charakter ogólny, powszechny i dokonują się wszędzie - zastrzega prof. Erenc. - Generalnie na Pomorzu mamy do czynienia z kombinacją konserwatyzmu i tradycjonalizmu z jednoczesnym otwarciem na nowość, na postęp. Pod względem norm moralnych nie odstajemy od reszty Polski, ale też nie przodujemy w akceptacji nowych zjawisk - podsumowuje.
Pomorzanie już na wstępie naszych badań gremialnie (ok. 60 proc.) wyrazili jednak pogląd, że w ostatnim czasie obserwujemy spadek znaczenia norm moralnych. Tylko co dziesiąty badany stwierdził, że rola moralności w naszym życiu wzrasta.- To nie tak, że normy moralne straciły znaczenie. Po prostu ich miejsce zajęły inne. I tak jak kiedyś rozwody czy życie w konkubinacie były czymś nieakceptowalnym, tak dziś stały się normą. Trudno mówić też o starych normach moralnych dotyczących np. zapłodnienia in vitro, które kiedyś było przecież w ogóle niemożliwe - zastrzega dr Szutta.

To wynik osobistych doświadczeń

ks. dr Jacek Socha, wykładowca teologii moralności w Gdańskim Seminarium Duchownym:
- Te wyniki pokazują, jak powszechny jest np. dramat rozwodu - szczęśliwe rodziny, których on nie dotknął, będą przecież uważały go za niedopuszczalny. Tę wysoką akceptację rozwodów odbieram więc jako rzecz wtórną, jako skutek tego, co ludzie przeżywają. Podobnie jest z życiem w konkubinacie.
Dopuszczalność in vitro odzwierciedla, moim zdaniem, opieranie się na obiegowej opinii. Dla mnie to wezwanie, żeby głębiej i szerzej podejmować ten problem: mówić o nim też z perspektywy tożsamości dziecka i niszczonych embrionów.
Cieszy niedopuszczalność zdrady małżeńskiej i bicia dzieci, bo widzimy tu wzajemny szacunek między ludźmi.
Akceptacja antykoncepcji wynika z lęku - ludzie boją się mieć dziecko, bo mają np. małe mieszkanie, ale instynktownie woleliby współżyć bez antykoncepcji. Zgoda na współżycie przedmałżeńskie to niestety efekt hedonizmu, który zabija prawdziwe znaczenie tego aktu.
Sprzeciw wobec aborcji i homoseksualizmu pokazuje zaś, że są kwestie, w których jesteśmy konserwatywni i potrafimy bronić się przed naciskiem niewielkich grup, które to promują.

ZOBACZ WYNIKI BADAŃ

Zmiana myślenia wymaga czasu

Katarzyna Fidos, kierownik Świetlicy Krytyki Politycznej w Trójmieście
- Od dawna zaskakują nas postawy Polaków na temat życia w rodzinie i seksualności. Niepokoi nas zwłaszcza to, że po-nad 50 proc. uważa za niedopuszczalną aborcję, którą my traktujemy jako prawo do wolności i decydowania o sobie kobiety. Podobnie jest z życiem w konkubinacie - to, że ktoś sam nie decyduje się na taki związek, nie znaczy, że powinien zakazywać tego innym. A deklaracje o niedopuszczalności homoseksualności są absurdalne wobec faktu, że orientacja seksualna po prostu już istnieje.
Zestawienie tych wyników z wysoką akceptacją środków antykoncepcyjnych, współżycia przedmałżeńskiego i in vitro dowodzi swoistej schizofrenii - łatwiej potępić nam te elementy dyktowane przez środowiska konserwatywne, które nas nie dotykają, niż te, które ograniczają prawa, z których bezpośrednio nie korzystamy.
Myślę więc, że te badania odzwierciedlają brak świadomości społecznej i dominację dyskursu, w którym jedynym wyznacznikiem postaw moralnych jest Kościół katolicki. To pokazuje nam, że w kwestii liberalizacji norm społecznych jest jeszcze dużo do zrobienia.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Ktos
Ja jestem za InVitro, ponieważ to daje szczęście ludziom. Ile ludzi stosuje InVitro, także znanych np Celine Dion (którą kocham nad życie) i jest szczęśliwa, bardzo szczęśliwa, a kościół ponoć chce szczęścia człowieka, tylko dziwnie to okazuje. Nie może być tak, że jest się zaszufladkowanym tak jak w katolicyzmie. Jestem wierzący, ale z wieloma poglądami kościoła się nie zgadzam. Homoseksualiści to też ludzie, co oni mogą za to, że się już tak urodzili, że mają takie a nie inne upodobania. To nie ich wina. Antykoncepcja - gdyby nie ona, ilu nastolatków miało by dzieci? Chyba nie ma nawet takiej liczby. Rozumiem, seks nie jest dla nastolatków, ale lepsze to niż ciąże nastolatek. Seks przed małżeństwem - a co to takiego? Ludzie muszą się całkowicie poznać przed ślubem, żeby później nie było niespełnionych fantazji. Rozwód - Jeżeli ludzie nie pasują do siebie, a odkryją to po czasie to co mogą za to? Także widzicie, to co kościół zakazuje, nie zawsze jest przestępstwem czy czymś okropnie niedopuszczalnym.
Dodaj ogłoszenie