Polska - Portugalia, Euro 2016. Bogusław Kaczmarek: Mamy szansę na półfinał

RedakcjaZaktualizowano 
Przemyslaw Swiderski
Bogusław Kaczmarek uważa, że Portugalia jest znacznie słabsza niż dekadę temu, a Polacy mają duże szanse na jej pokonanie.

Jeszcze dekadę temu Portugalczycy uchodzili za jedną z najlepszych drużyn na świecie. Byli przecież wicemistrzami Europy i czwartą drużyną globu. Ale od tamtej pory Seleccao nie zrobili żadnego kroku naprzód.

To właśnie dziewięć i dziesięć lat temu biało-czerwoni po raz ostatni rywalizowali z tym zespołem o stawkę. Polska trafiła na Cristiano Ronaldo i spółkę w eliminacjach do Euro 2008. Pod wodzą Leo Beenhakkera nasza drużyna spisała się wyśmienicie - najpierw wygrała u siebie 2:1, a rewanżu zremisowała 2:2.

- Wtedy były inne realia. Portugalia miała wówczas w swoim składzie piłkarzy, którzy odgrywali ważne role w czołowych klubach europejskich. Wielu z nich miało spory dorobek, a do tego mieli trenera Luisa Scolariego. Jakość zespołu była znacznie wyższa niż obecnie - mówi Bogusław Kaczmarek, który w latach 2006-08 był asystentem selekcjonera reprezentacji Polski.
Na turnieju we Francji podopieczni Fernando Santosa nie zachwycają jednak formą. Do tej pory nie wygrali żadnego spotkania w regulaminowym czasie. Z łatwej grupy awansowali dopiero z trzeciego miejsca. W 1/8 finału sprawili jednak niespodziankę, bo wyrzucili za burtę Chorwatów, którzy wcześniej prezentowali się naprawdę dobrze.

- Trener powiedział po tym spotkaniu, że wygrał twórczy pragmatyzm. Tymczasem to było lucky lady, bo Portugalczycy powinni przegrać. Niemniej na ołtarzu indywidualnych wyczynów poświęcił się Cristiano Ronaldo, który mocno zaangażował się w odbiór - dodał popularny „Bobo”.

Euro 2016. Szef banku informacji reprezentacji Polski: nasz rywal to nie tylko Cristiano Ronaldo

Agencja Informacyjna Polska Press

Trzeci zespół poprzednich mistrzostw Europy ma problemy nie tylko z ofensywą, w której brakuje polotu i zamysłu, ale - może nawet przede wszystkim - również z defensywą. Co prawda w dwóch spotkaniach gracze Santosa zachowali czyste konto, ale w dwóch pozostałych stracili aż cztery gole.

- Widzę pewne zależności między tym, co było kiedyś w tej reprezentacji, a co jest obecnie. Przede wszystkim są problemy z defensywą. Zresztą widać to po ruchach trenera Santosa. Po meczu z Węgrami dokonał wielu zmian. Wymienił trzech obrońców. Na boisku pozostał tylko Pepe. To zwyczajnie dowód na brak zaufania do gry defensywnej - zaznaczył były trener m.in. Lechii Gdańsk.

Przed ćwierćfinałową batalią biało-czerwoni są w nieco lepszej sytuacji niż poprzednio. Do składu wróci już Bartosz Kapustka, który odcierpiał karę za dwie żółte kartki. Ponadto zawodnicy Adama Nawałki mieli więcej czasu na wyleczenie drobnych urazów i regenerację sił po wyczerpującej - fizycznie i psychicznie - konfrontacji ze Szwajcarią.

- Przed meczem ze Szwajcarią odpoczywaliśmy o dwie doby krócej. W takim przypadku dużą rolę odgrywa siła charakteru, bo widać było, że nasza drużyna słabła. Gramy dotąd czternastoma ludźmi. Ze Szwajcarią w drugiej połowie wyraźnie osłabł Krzysztof Mączyński. Dlatego na takim turnieju niesłychanie ważną rzeczą jest dobra praca sztabu medycznego. Trzeba szybko wyleczyć mikrourazy, odpowiednio wyrównać niedobory energetyczne - tłumaczy trener.

Polacy nie są faworytem dzisiejszego starcia, ale mają po swojej stronie wiele atutów. Jednym z nich jest twarda, nieustępliwa defensywa. Rywale musieli się sporo natrudzić, żeby w końcu wbić nam gola. I to z najwyższej światowej półki. Są też inne mocne strony.

- Musimy znowu zagrać agresywnym pressingiem. Świetnie w naszej reprezentacji funkcjonuje kontratak. Właściwie to wzorcowo. Zresztą w meczu ze Szwajcarią od momentu wyprowadzenia piłki przez Łukasza Fabiańskiego do momentu, gdy piłka dotarła do Kuby Błaszczykowskiego, minęło chyba tylko pięć sekund. Recepta jest jedna - musimy grać agresywnie i daleko od bramki - uważa Kaczmarek.

Czy jest się czego obawiać? Oczywiście. Zespół Santosa ma wiele braków i niedoskonałości, których nijak nie jest w stanie zatuszować, ale ma też po swojej stronie wybitnych piłkarzy. Być może wystarczy jeden przebłysk, żeby - podobnie jak z Chorwacją - sięgnąć po zwycięstwo.

- Mamy duże szanse na awans do półfinału. Musimy wykorzystać niezbyt szczelną i zdyscyplinowaną grę obronną Portugalii. Brakuje stabilizacji, a w meczu z Chorwacją nie było twórczego pragmatyzmu, tylko granie na przetrwanie. Portugalczycy na pewno będą chcieli wykorzystać indywidualne predyspozycje w grze jeden na jednego Cristiano Ronaldo, Ricardo Quaresmy czy Naniego. To największe zagrożenie - zakończył Bogusław Kaczmarek.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie