Polscy siatkarze już przylecieli do Gdańska! [ZDJĘCIA]

Łukasz Żaguń
Reprezentacja Polski siatkarzy na lotnisku w Gdańsku Przemek Świderski
Polscy siatkarze wylądowali na płycie lotniska w Gdańsku Rębiechowie. Zapach zbliżających się mistrzostw Europy, które Polacy zorganizują wspólnie z Duńczykami, czuć coraz wyraźniej. Od rozpoczęcia najważniejszej w tym roku imprezy siatkarskiej dzielą nas już tylko dwa dni.

Nasi reprezentanci na lotnisku byli w dobrych humorach. Najważniejsze jest jednak to, by na twarzach zarówno naszych siatkarzy, jak i polskich kibiców, uśmiech rysował się również po mistrzostwach. A szansa na to jest ogromna. Forma naszej drużyny wydaje się być dosyć stabilna. Pokazał to choćby występ podopiecznych trenera Andrei Anastasiego w Memoriale Huberta Jerzego Wagnera. Co prawda Rosjanie sprowadzili Polaków na ziemię, jednak warto zaznaczyć, że przegraliśmy z głównym pretendentem do złotego medalu ME. W grupie jednak, poza Francuzami, rywali mamy teoretycznie z niższej półki. (Turcja - piątek, godz. 20; Francja - sobota, godz. 20, Słowacja - niedziela, godz. 20).

- Dla nas liczą się tylko zwycięstwa. Jeśli w najbliższym turnieju nie staniemy na podium, to będziemy mogli uznać wynik za porażkę - mówi trener reprezentacji Francji Laurant Tillie.

Przeprawa z Trójkolorowymi na pewno nie będzie zatem łatwa. To jednak Polacy po swojej stronie będą mieli publiczność. Czy wobec tego nasza kadra skazana jest na sukces? Choć chciałoby się tak rzec, to jednak historia pokazuje, że sport często uczy pokory.

Biało-czerwoni udali się we wtorek do hotelu Golden Tulip Gdańsk, usytuowanego niedaleko plaży w Jelitkowie, gdzie będą zakwaterowani na czas trwania mistrzostw. Ma on być niejako oazą spokoju dla naszej kadry i sztabu szkoleniowego. Obiekt znajduje się bowiem z dala od miejskiego zgiełku.

Wśród naszych kadrowiczów, którzy pojawili we wtorek w Gdańsku, nie mogło zabraknąć Jakuba Jarosza, jedynego przedstawiciela Lotosu Trefla, który weźmie udział w nadchodzących ME. Dla niego będzie to już trzeci występ w mistrzostwach Starego Kontynentu w karierze. Dwa razy Jarosz przywoził ze sobą medal, w tym jeden złoty wywalczony w Turcji w 2009 roku. Teraz przed nim kolejne poważne wyzwanie. Niemal na pewno bowiem, po odejściu Zbigniewa Bartmana, będzie on podstawowym atakującym kadry.

Na Jarosza, ale i na pozostałych zawodników, mocno liczyć będzie trener Anastasi. Dla niego występ w najbliższej imprezie to kolejne poważne wyzwanie. Na brak sukcesów z polską reprezentacją Włoch jak na razie narzekać nie może. Pod jego wodzą biało-czerwoni sięgnęli m.in. po dwa medale Ligi Światowej (brąz w 2011 r. i złoto w 2012 r.). Ponadto w 2011 roku wywalczyli brązowy medal mistrzostw Europy. Mimo że kibice w kraju mają apetyt na złoto, to jednak nikt nie miałby nic przeciwko, by Polacy powtórzyli ten sukces.

Naszym Czytelnikom polecamy czwartkowe wydanie "Dziennika Bałtyckiego", w którym znajdzie się specjalny dodatek z okazji zbliżających się mistrzostw Europy.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie