Polacy uniknęli dodatkowego stresu. Mają rok na przygotowania do Tokio po wygraniu turnieju kwalifikacyjnego w Ergo Arenie

Rafał Rusiecki
Fot. Karolina Misztal
Dwunastu siatkarzy będzie reprezentować Polskę na igrzyskach olimpijskich w Tokio. To o dwóch mniej, niż było w składzie na turniej kwalifikacyjny w Ergo Arenie.

Japonia, jako gospodarz, a po niedzieli także Argentyna, Brazylia, Polska, Rosja, Stany Zjednoczone oraz Włochy - te męskie drużyny siatkarskie są już pewne udziału w igrzyskach olimpijskich w Tokio w 2020 roku. Kolejnych pięć poznamy po turniejach kontynentalnych, które rozgrywane będą od 6 do 12 stycznia przyszłego roku. W przypadku Europy będzie to szalenie stresujące wyzwanie. Kluczem do obsady miejsc będzie europejski ranking CEV, a punkty do niego będzie można wywalczyć podczas zbliżających się mistrzostw Europy. Osiem drużyn w kwalifikacjach na Starym Kontynencie będzie walczyć o zwycięstwo. Gdyby uczestników zapraszać już dzisiaj to pod siatką spotkaliby się zawodnicy z Serbii, Francji, Bułgarii, Belgii, Słowenii, Holandii, Niemiec i Finlandii.

Kibice na meczu Polski ze Słowenią [galeria]

W Pekinie w 2008 roku reprezentowało Europę sześć drużyn siatkarskich, cztery lata później w Londynie - aż siedem, ale w Rio już tylko cztery (Włochy, Rosja, Polska oraz Francja). W Tokio sytuacja się więc powtórzy.

- Byliśmy mądrzy i wykorzystaliśmy swoją przewagę. Urwaliśmy sześć miesięcy i nie spędzimy tego czasu denerwując się o kwalifikację - cieszy się Vital Heynen, selekcjoner naszej reprezentacji.

Polacy w Ergo Arenie spisywali się znakomicie w meczach z Tunezją (3:0), a przede wszystkim z Francją (3:0). Układ wyników sprawił, że w spotkaniu ze Słowenią musieli ugrać tylko seta i... na początku szło im jak po grudzie. Na szczęście indywidualności zaważyły w końcówce drugiego seta i od te j pory rządzili tylko biało-czerwoni. Ostatecznie wygrali 3:1.

- Generalnie, kiedy są takie turnieje, to jest i presja - mówił przed kamerami Polsatu Sport Wilfredo Leon, nowy gwiazdor reprezentacji Polski. - Zrobiliśmy jednak swoją pracę z Francuzami. Ze Słowenią pierwszy set nie był taki, jakbyśmy chcieli, ale też wygraliśmy 3:1 i to ważne dla nas. Mamy już nasze bilety do Tokio i jesteśmy spokojni. Na igrzyska głowa już będzie gotowa. Do Tokio pojadę po złoto. Innymi medalami nie jestem zainteresowany.

Nasi siatkarze dostali dwa tygodnie wolnego. W turnieju w Ergo Arenie mocno się nie zmęczyli fizycznie, ale z pewnością będą chcieli od siatkówki nieco odsapnąć. Natomiast Heynen będzie miał teraz czas na kolejne eksperymenty. 13 września rozpoczynają się bowiem mistrzostwa Europy (rozgrywane będą w Belgii, Holandii, Francji i Słowenii). Natomiast 1 października rozpoczyna się Puchar Świata w Hiroszimie. W porównaniu do turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk to zawody niższej rangi, ale równie istotne, jeśli chodzi o rankingi CEV i FIVB.

CZYTAJ TAKŻE: Piekne polskie cheerleaderki

Wilfredo Leon deklaruje, że jest do dyspozycji trenera na wszystkie tegoroczne turnieje.

- Ja nie mogę od razu pokazać wszystkiego, bo później nie miałbym czym zaskakiwać - tłumaczy z uśmiechem Kubańczyk z polskim paszportem.

Sztab szkoleniowy naszej reprezentacji ma więc nad czym pracować, bo szeroka kadra zawodników to bogactwo, ale trzeba z niej wybrać tych, którzy będą mogli powalczyć o najwyższe cele.

- W Londynie i Rio de Janeiro sportowo nam się nie udało. Dwukrotnie odpadliśmy w ćwierćfinałach. Mam nadzieję, zę do trzech razy sztuka. Od dziecka marzyłem najpierw o uczestnictwie, a później o odegraniu w nich ważnej roli. Igrzyska w Tokio będą moją ostatnią szansą na spełnienie marzeń - mówi Michał Kubiak, kapitan naszej drużyny.

- Jesteśmy na właściwym kursie, bo zrobiliśmy duży krok, awansując do igrzysk przy pierwszym podejściu - wyjaśnia Vital Heynen. - Przed nami rok. W tym czasie skupiamy się na złocie. My lubimy naszych fanów, a oni lubią nas. Wsparcie kibiców w Gdańsku było wielkie. W niedzielę Słowenia grała bez presji, ale trybuny nam pomogły. Może szkoda, że do Tokio jest jeszcze tyle czasu - dodał rozemocjonowany.

Robert Lewandowski jednak nie przedłuży umowy z Bayernem? Pojawiły się rozbieżności

Press Focus / x-news

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie