Podatek od nieruchomości sparaliżuje inwestycje w portach?

Jacek Klein
Grzegorz Mehring
Przedstawiciele portów i terminali przyznają, że inwestycje w infrastrukturę zrealizowane w ostatnim czasie przez miasta i samorząd województwa to prawdziwa rewolucja na plus. Zgrzytem może okazać się za to podatek od nieruchomości, nałożony przez miasta na portowe firmy.

Trójmiejskie porty znajdują się w fazie intensywnego rozwoju. Realizowane są inwestycje warte setki milionów złotych. Planowane są kolejne, może nawet jeszcze większe. Przykładem jest budowa drogiego terminalu DCT, dla największych kontenerowców na świecie. Jest to możliwe dzięki m.in. korzystnym zmianom deregulacyjnym w ustawie o VAT i coraz lepszej dostępności do portów od strony lądu.

- Infrastruktura dostępu przez lata była zaniedbana. Obecnie powstały lub są w budowie linie kolejowe, autostrady - mówi Walery Tankiewicz, wiceprezes Zarządu Morskiego Portu Gdynia.

- To, co się stało w ciągu ostatniego roku, półtora, inwestycje zrealizowane przez miasta i samorząd województwa, to prawdziwa rewolucja - dodaje Adam Żołnowski, dyrektor ds. strategii DCT Gdańsk.

Przedstawiciele portowych firm przyznają, że na tym polu współpraca z gminami przebiega wzorowo. Terminale stoją jednak przed kolejnymi wyzwaniami. - Dla nas najważniejsza jest budowa nowej infrastruktury, czyli DCT2 - dodaje Żołnowski. - Realizacja tych planów potrzebuje jednak stabilnego otoczenia, w którym działamy.

Z tym już jest jednak różnie. Już dwa lata temu "Dziennik Bałtycki" informował, że miasto Gdańsk zażądało od portu i spółek na jego terenie działających zapłaty 2 proc. podatku od nieruchomości, i to wstecz nawet od 2005 r.

- W przypadku DCT jest to do zapłaty kwota 65 mln zł - wyjaśnia Żołnowski. - To 10 mln zł rocznie. Przez 30 lat dzierżawy terenu dałoby to 300 mln zł. Z napięciem czekamy na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wnioskujemy do NSA o przyspieszenie terminu orzeczenia.

Oczekiwanie miesiącami na wyrok nie jest komfortową sytuacją dla terminalu. Australijski inwestor ma w planach budowę DCT2. Gdy inwestycja zostanie ukończona, płaciłby rocznie ok. 20 mln zł podatku - 600 mln przez 30 lat. DCT odwoływał się od decyzji miasta w kolejnych instancjach, jednak bez powodzenia. Podpisując umowę na dzierżawę terenu inwestor nie miał informacji, że będzie musiał płacić podatek od nieruchomości.

Czy dodatkowe koszty mogą wstrzymać inwestycję?

- Musielibyśmy zastanowić się nad modelem inwestowania - dodaje Żołnowski.

Miasto argumentuje, że w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych nie ma definicji, która precyzuje pojęcie infrastruktury portowej oraz infrastruktury zapewniającej dostęp do portów, której budowle podlegają zwolnieniom. Posługuje się więc definicją z ustawy o portach i przystaniach morskich, wyliczającej cztery przesłanki uznania danego obiektu za infrastrukturę portową i tym samym uzyskania zwolnienia. Niespełnienie choćby jednej z nich skutkuje nałożeniem podatku.

Budowla infrastruktury portowej ma się znajdować w granicach portu lub przystani morskiej oraz być ogólnodostępna, związana z funkcjonowaniem portu i przeznaczona do wykonywania określonych zadań, jakie ma podmiot zarządzający portem. Inwestycje w terminalach leżą tymczasem na terenach dzierżawionych przez prywatne firmy, zatem m.in. nie są ogólnodostępne. Gdańsk argumentuje też, że dyscyplina finansów publicznych obliguje miasto do ściągania podatków prawidłowej wysokości i nie może ono z nich rezygnować, jako należnych dochodów. Sprawdzają to Regionalna Izba Obrachunkowa, Naczelna Izba Kontroli czy Centralne Biuro Antykorupcyjne, kontrolujące samorządy.

Problem nie dotyczy tylko gdańskiego portu i DCT. W podobnej sytuacji jest m.in. Naftoport. Zaległych podatków chce także Gdynia.- Na razie zapłaciliśmy ponad 6 mln zł z odsetkami za 2007 rok - dodaje Walery Tankiewicz.

- Odwołaliśmy się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Mamy informacje, że decyzja zostanie ogłoszona za siedem miesięcy. Później sprawy sądowe mogą trwać kilka lat. Niestety, ważniejsze jest to, gdzie postawiono przecinek, a nie to, co przepisy mają regulować. Podatek od nieruchomości to niejedyna bolączka firm działających w portach. Równie istotna jest m.in. czaso- i kosztochłonna odprawa kontenerów. Terminale narzekają na dużą ilość służb inspekcji, które nie potrafią ze sobą współpracować. W niektórych przypadkach zawartość kontenera jest wożona na badania sanitarne do Warszawy. Tymczasem zakup odpowiedniego wyposażenia dla służb działających na terenie portu to koszt 1,5 mln zł.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Polacy smakoszami czekolady

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mirosław Proskurnicki
Prosze Państwa , to jest "rozbuj" w biały dzień. Porty ,które są strategiczna częścia Państwa - wykończą jacyś "biuralisci". Takich urzędasów w ostatnim 20 leciu mieliśmy aż za dużo. Rozłożyli cały przemysł morski i pozostały nam porty. Te porty trzeba bronić jak Marynarki Wojennej, bo obudzimy sie z "ręką w nocniku". JUz Dyr.Wencel uciekl do Portugalii, a Dyr.Portu Gdańsk zwolnil pan Adamowicz i chcial swojego bankowca na to stanowisko postawić.
Dodaj ogłoszenie