reklama

Pianista Włodzimierz Nahorny w wieku 67 lat uzyskał muzyczny doktorat

Tomasz RozwadowskiZaktualizowano 
Włodzimierz Nahorny to pianistą (od kilku lat) akademicki
Włodzimierz Nahorny to pianistą (od kilku lat) akademicki Tomasz Bołt
Z jazzmanem Włodzimierzem Nahornym rozmawia Tomasz Rozwadowski

Przed kilkoma tygodniami obronił Pan pracę doktorską na Akademii Muzycznej w Gdańsku. To dość szokująca wiadomość...
Rzeczywiście, dość późno zainteresowałem się pracą pedagogiczną, przez całe moje życie zawodowe byłem, i do dzisiaj jestem, muzykiem koncertowym. Pomysł poprowadzenia klasy fortepianu jazzowego wyszedł 3 lata temu od mojej macierzystej uczelni, przecież gdańska Akademia jest kontynuacją sopockiej PWSM, którą kończyłem. Praca mnie wciągnęła, a że struktury akademickie mają swoje wymogi, zdecydowałem się na doktorat.

Co było w nim najtrudniejsze?

Zdecydowanie najtrudniejsza była dokumentacja. Musiałem zgromadzić i przedstawić "dowody" mojej pracy artystycznej w postaci plakatów z koncertów, zdjęć, recenzji, okładek płyt. Z tym było sporo problemów, które na szczęście udało się rozwiązać.

Jakie przyjemności może znaleźć artysta w uczeniu innych?

Najprzyjemniejsze jest kształtowanie młodego muzyka, ukierunkowywanie go. W tym przypadku mamy do czynienia z na tyle wysokim poziomem edukacji, że pewne najprostsze kwestie nie zaprzątają nam głowy, choć muszę przyznać, że poziom studentów okazał się bardzo zróżnicowany, co mnie zaskoczyło. Wśród moich studentów są maturzyści świeżo po szkole, ale jest i Sławek Jakułke, w pełni ukształtowany pianista z dużym dorobkiem. Z tego powodu program i przebieg zajęć jest indywidualny.

Niedawno odbył się w Gdańsku pana benefis. Jakie ma pan wrażenia?

Bardzo się cieszę, że moje święto dało trochę przyjemności także słuchaczom, którzy przyszli licznie do Teatru Leśnego we Wrzeszczu i bardzo ciepło reagowali. Po drugie, miałem przyjemność zaproszenia swoich znakomitych przyjaciół, między innymi Henia Miśkiewicza i Wojtka Staroniewicza, do wspólnego grania. I mogłem pokazać przekrój mojej twórczości, i czasowy, i stylistyczny. Pewnym rzeczy z konieczności zabrakło, ale starałem się zaprezentować w pełni, w miarę możliwości.

Od klarnetu przez piano do togi

Włodzimierz Nahorny (ur. w 1941 r.) - jeden z najwybitniejszych polskich pianistów i kompozytorów jazzowych. Ukończył PWSSM w Sopocie jako klarnecista. Prowadził własne formacje i współpracował z A. Trzaskowskim, A. Kurylewiczem, J. Ptaszynem Wróblewskim, K. Sadowskim, T. Szukalskim. Związany z gdańskim klubem Żak od pierwszych lat jego istnienia.
Obecnie wykłada w Akademii Muzycznej w Gdańsku.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie