Paweł Rydzyński: Otwarcie bramek na A1 to pójście na łatwiznę [ROZMOWA]

Łukasz KłosZaktualizowano 
Archiwum
Rozmowa z Pawłem Rydzyńskim, dyr. ds. projektów transportowych Zespołu Doradców Gospodarczych TOR

Ministerstwo zgodziło się na warunkowe otwarcie bramek na autostradzie A1 między Gdańskiem a Toruniem w trakcie wakacyjnych weekendów. To ruch pod publiczkę czy z autentycznej potrzeby?

Z praktycznego punktu widzenia - czyli walki z gigantycznymi korkami, które niechybnie będą się tworzyć - to jest oczywiście korzystna decyzja. Co do zagrań pod publikę, to warto pamiętać, że dziś rządzące PiS krytykowało podobne inicjatywy poprzedniego rządu jako działania populistyczne. Zostawiając jednak polityczne utarczki z tyłu, kolejne już otwarcie bramek na autostradach jest wyraźnym dowodem na to, że ani poprzedni, ani ten rząd nie ma pomysłu systemowego na zatory w punktach poboru opłat.

A jakie inne rozwiązania mogłyby być brane pod uwagę?

Otwarcie bramek to pójście na łatwiznę. Zamiast doraźnych akcji lepiej wdrożyć ten czy inny elektroniczny system poboru opłat. Lat temu kilkanaście, kiedy rządził SLD, a ministrem infrastruktury w rządzie Leszka Millera był Marek Pol, powstał pomysł wprowadzenia winiet. Koncepcja Pola spotkała się z totalną krytyką, a ministra okrzyknięto prześmiewczo „Winietu”. Dziś, z perspektywy tych kilkunastu lat, chyba należałoby przeprosić się z panem Polem i zwrócić mu honor. Nie mówię, że był to pomysł idealny, ale miał swoje istotne zalety.

Otwarcie bramek rozwiąże problem korków?

W przypadku regionów turystycznych, jakim bez wątpienia jest Pomorze, to nawet 10 pasów autostrady wprost na Hel nie rozwiązałoby wszystkich problemów z płynnością ruchu. Zresztą, stara zasada głosi, że wraz z rozwojem infrastruktury drogowej wzrasta natężenie ruchu. Innymi słowy, dalej stoimy w korkach, tylko że w liczniejszym towarzystwie. Oczywiście alternatywą dla ruchu kołowego jest transport publiczny. I on musi być rozwijany, zarówno w obrębie aglomeracji, jak też w ruchu dalekobieżnym. Jednak nawet i to nie zatrzyma ogólnego wzrostu liczby aut na naszych drogach - nieodłącznie towarzyszy on bogaceniu się społeczeństw.

To może skórka niewarta wyprawki z tym otwieraniem bramek na autostradach? Poprzednie akcje kosztowały kilkadziesiąt milionów złotych za sezon.

Odnosząc się bezpośrednio do pytania, miejmy świadomość, że te kilkadziesiąt milionów złotych w skali budżetu państwa to nie jest dużo. Tej wielkości wydatki nie wpływają szerzej na budżet państwa ani też nie chwieją nawet budżetem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

To może w ogóle zrezygnować z poboru opłat na autostradach?

Tyle że w tych przypadkach mówimy o kosztach otwarcia bramek w relatywnie krótkich okresach - piątkowe popołudnia i weekendy. Niemniej za porównywalną sumę moglibyśmy wprowadzić elektroniczny system poboru opłat i problem z bramkami by znikł. Inna rzecz, że obecny rząd przyjął dość wygodną politykę otwierania bramek.

Ministerstwo zgodziło się na podnoszenie szlabanów na A1, ale zapowiedziało, że nie zrekompensuje spowodowanych tym strat, czyli to GTC - koncesjonariusz autostrady A1 - zapłaci za akcję z własnej kieszeni. W takiej sytuacji pod znakiem zapytania stoi to, na ile będzie miał wolę ulżenia kierowcom, ale kosztem utraty własnych zysków.

A ruch na A1 za chwilę zapewne wzrośnie jeszcze bardziej, bo ministerstwo zapowiedziało oddanie odcinka autostrady omijającego Łódź jeszcze w wakacje, czyli kilka tygodni przed terminem.

A jeszcze jak dodamy prognozy dla rynku turystycznego, wskazujące, że Polacy urlopy masowo będą spędzać w kraju, to możemy się spodziewać niezłego kotła. Tymczasem w Polsce wciąż króluje myślenie doraźne, choć problem z roku na rok narasta. Pamiętam prognozę, jaką GDDKiA przygotowała w 2005 roku. Według niej, w 2030 roku liczba aut na naszych drogach sięgnie około 30 milionów. Tyle że szacunki na rok 2015 urzeczywistniły się już w 2012. Tempo zmian jest zawrotne. Najwyższy czas, zamiast ogłaszać okazjonalne „abolicje” na autostradzie, wziąć się za systemowe rozwiązanie problemu.

rozmawiał Łukasz Kłos

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie