Okręt pozostanie na dnie

    Okręt pozostanie na dnie

    Dorota Abramowicz

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Pancernik "Schleswig-Holstein" spoczywający pod wodą na mieliźnie Neugrund koło estońskiej wyspy Osmussar to dziś stos porwanych na strzępy blach. Takie spostrzeżenia, poparte materiałem zdjęciowym, przywieźli członkowie Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte we współpracy z Centrum Nurkowym "Neptun" z wyprawy "Sophie X".
    - To, co pozostało po niemieckim okręcie, można porównać do wyglądu malucha staranowanego na przejeździe przez pociąg - mówi kierownik ekspedycji "Sophie X" Piotr Szalaty. - Oczywiście przy założeniu, że część samochodu została już zabrana na złom.

    Mariusz Wójtowicz-Podhorski, szef stowarzyszenia, jednoznacznie przecina wszelkie spekulacje na temat możliwości wydobycia pancernika. - Nie ma o tym mowy - twierdzi.
    - Zresztą nie ma tam niczego charakterystycznego, co jednoznacznie wskazywałoby na fakt, iż mamy do czynienia z okrętem, który rozpoczął II wojnę światową. Pancernik został zatopiony pierwszy raz w 1944 roku, potem Rosjanie ogołocili "Schleswiga-Holsteina" z cennych elementów. Sam kadłub przez następne lata służył jako cel dla radzieckiego wojska.

    Wrak, jego zdaniem, powinien pozostać na dnie także z innego powodu. - Wpisano go, dzięki działaniom kierowanego przeze mnie stowarzyszenia, na listę dziedzictwa narodowego Estonii.
    Ekspedycję, trwającą od 3 do 7 września, organizatorzy nazwali Sophie X na pamiątkę kodu radiowego pancernika z okresu jego służby w marynarce wojennej. Niemieccy marynarze nazywali go żartobliwie Zofia.

    Wyprawa Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte była pierwszą polską ekspedycją badawczą na wrak pancernika "Schleswig-Holstein". Organizatorzy o tydzień wyprzedzili poszukiwaczy ze Szczecina, którzy planowali na najbliższy piątek wyprawę pod patronatem Muzeum Narodowego.

    - My mieliśmy wyruszyć już cztery lata temu - twierdzi Wójtowicz-Podhorski. - Plany pokrzyżowały różne okoliczności, m.in. sztormy. Nasza dokumentacja posłuży do przygotowania ekspozycji w Muzeum Westerplatte.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo