reklama

O co chodzi w tej reformie?

Tomasz SokołówZaktualizowano 
Projekt reformy rodzi protesty. Czy słusznie?
Projekt reformy rodzi protesty. Czy słusznie? Wojciech Matusik
Dopiero ustaje wrzawa wokół niedawnego protestu studentów Uniwersytetu Gdańskiego przeciw "fatalnym warunkom w jakich muszą dziś studiować". Podczas pikiety demonstranci często krytykowali transformację szkolnictwa wyższego minister Barbary Kudryckiej.

Jeszcze częściej jednak ich wypowiedzi zdradzały sporą niewiedzę na temat wspomnianej reformy. Nie dotyczy ona przecież jedynie tzw. wprowadzenia odpłatności za drugi kierunek. O co więc w tej całej odnowie rządowi chodzi?

Rada Ministrów przyjęła pod koniec zeszłego miesiąca założenia do reformy szkolnictwa wyższego. Zatwierdzenie tego dokumentu oznacza, że jest on podstawą do sporządzenia nowelizacji odpowiednich aktów prawnych - chodzi tu przede wszystkim o ustawę o szkolnictwie wyższym, ale nie tylko. Na razie więc wiadomo raptem, jakie cele przyświecają rządowi, nie mamy natomiast szansy obejrzenia konkretnych przepisów.

Treść założeń jest jednak dość obszerna i wyczerpująca. Dotyczy zaś nie tylko statusu studenta, ale też charakteru samych uniwersytetów. Z powodu objętości regulowanej materii wypadałoby wpierw skupić się na tym pierwszym zagadnieniu. I tak, główne cele reformy w zakresie studiowania można skategoryzować w kilku akapitach.

Podstawowym zamierzeniem założeń jest pozostawienie "przywileju bezpłatnych studiów na dwóch kierunkach jedynie najlepszym", czyli tym którzy gwarantują zakończenie edukacji w ramach obranych fakultetów. Ma to, według rządu, zapewnić szerszy dostęp do studiów poprzez usunięcie tzw. wiecznych studentów, którzy często do wybitnych nie należą. Służyć temu ma powszechnie znany mechanizm przydzielenia każdemu żakowi puli punktów, która zapewni mu bezpłatne studia tylko na jednym kierunku.

Aby jednak nie uderzać studentów zbytnio po kieszeni, rząd proponuje sporządzenie katalogu bezpłatnych usług, jakie świadczą szkoły wyższe (zarówno te publiczne, jak i prywatne) na rzecz swych słuchaczy. Darmowe byłyby np. egzaminy (poprawkowe, komisyjne, dyplomowe) czy wydanie suplementu do dyplomu. W celu lepszego jeszcze zabezpieczenia praw studentów stacjonarnych uczelnie obowiązane byłyby do zawierania z nimi umów cywilnopra-wnych. W razie naruszenia kontraktu przez szkołę poszkodowany słuchacz może dochodzić np. odszkodowania przed sądami cywilnymi.

Rewolucyjne zmiany nastąpią w strukturze pomocy materialnej dla studentów. Rząd przewiduje bowiem uczynienie ze stypendium socjalnego istotnego narzędzia wspierania najuboższych. Możliwe to będzie poprzez podniesienie wysokości minimalnego dochodu na osobę w rodzinie, który gwarantuje "socjalkę". Rada Ministrów poszerza więc "widełki" dostępności pomocy socjalnej. Do tego jej wysokość ma wzrosnąć, tyle że kosztem stypendiów mieszkaniowych i na wyżywienie (które zostaną przez stypendium socjalne wchłonięte) oraz naukowych i sportowych. Warto też zaznaczyć, że student kilku kierunków będzie mógł otrzymywać stypendia wyłącznie na jednym z nich, według wyboru.

Jednym ze sztandarowych celów omawianego dokumentu jest też upowszechnienie kredytów studenckich. Dziś, by dostać pożyczkę, trzeba spełnić wymóg minimalnego dochodu na członka rodziny. Rząd chce z tym skończyć, usuwając tę barierę. Oprócz tego Rada Ministrów chce złagodzić rygor poręczeń, które często blokują uboższym studentom możliwość zdobycia owej pożyczki (jak wiadomo, mniej poręczeń - większe ryzyko niewypłacalności).

Jak widać, reforma min. Kudryckiej ma wiele wymiarów. Te zasygnalizowane wyżej, z oczywistych względów, wydają się jednak dla braci studenckiej najbardziej ważkie. Zmiany mają obowiązywać od roku akademickiego 2010/2011.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie