Niezawodny jak Tomas Pekhart. Legia Warszawa umocniła się na szczycie tabeli, strata Lecha Poznań to już 12 punktów

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Tomas Pekhart
Tomas Pekhart Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
PKO BP Ekstraklasa. Legia przegrywała w Krakowie z Wisłą, udało jej się jednak odwrócić losy meczu za sprawą dwóch goli Tomasa Pekharta. Powiększyła się strata do lidera Lecha, który tylko zremisował w Mielcu 1:1.

Od przyjścia do Legii w lutym Tomas Pekhart wzbudzał wśród kibiców i ekspertów mieszane uczucia. W poprzednich klubach napastnik nie był zbyt bramkostrzelny, 10 trafień w sezonie ligowym było już dla niego sporym osiągnięciem. Szybko okazało się też, że nie gra zbyt efektownie i przez większość meczów potrafi być zupełnie niewidoczny. Przy wszystkich swoich ograniczeniach ma jednak niezaprzeczalny atut, dzięki któremu trener zaczyna ustalanie składu właśnie od niego. Imponuje skutecznością i niemal w każdym meczu dokłada do swojego dorobku kolejnego gola.

ZOBACZ TEŻ:

Wiosną Pekhart strzelił pięć goli i zaliczył dwie asysty w 11 meczach (spędził w nich na murawie 643 minuty). Jesienią wrzucił wyższy bieg. W 12 spotkaniach (nie zagrał tylko przeciwko Lechowi Poznań) zdobył 12 bramek. Dwie ostatnie w sobotę w Krakowie przeciwko Wiśle. Uratował w ten sposób drużynę, która przegrywała 0:1 po trafieniu Yawa Yeboaha w 12. minucie. Czech w 81. wyrównał z rzutu karnego, a w 89. dał Legii trzy punkty firmowym strzałem głową. Pehhart znów pokazał, że jest dla drużyny kluczową postacią. Jego bramki dały już w tym sezonie Wojskowym 15 punktów. Strzelił też więcej goli, niż jego koledzy razem wzięci (dziewięć).

- To był bardzo trudny mecz. Nie graliśmy dobrze, przegrywaliśmy 0:1. Po przerwie pokazaliśmy jednak charakter, zmieniliśmy sposób gry, zaprezentowaliśmy się dużo lepiej i zasłużenie wygraliśmy. Oczywiście cieszę się z bramek, ale najważniejsze jest zwycięstwo drużyny. Nie patrzę na klasyfikację strzelców, liczy się tylko tabela ligowa - przekonywał po meczu Pekhart, który przyznał też, że przed spotkaniem doznał urazu.

- Grałem z lekką kontuzją. Na 10 minut przed zakończeniem ostatniego treningu poczułem ból w kolanie. Nie czułem się gotowy w 100 proc., ale cieszę się, że wystąpiłem w tym meczu, strzeliłem dwa gole, a Legia zdobyła trzy punkty - podsumował Czech.

ZOBACZ TEŻ:

- Tomas jest niezawodny. To bardzo fajnie, że strzela tyle goli. Możemy tylko się cieszyć i mu gratulować. Myślę jednak, że bez niego też stawilibyśmy czoła temu wyzwaniu. Ale nie da się ukryć, w sobotę w Krakowie mieliśmy Tomas Pekhart show - dodał Bartosz Slisz.

- Wygraliśmy bardzo trudne spotkanie, z bardzo dobrze dysponowanym rywalem. Pierwsza połowa nie wyglądała tak, jak sobie założyliśmy. Wiedzieliśmy, że Wisła będzie grała wysokim pressingiem. Chcieliśmy wychodzić spod tego pressingu, ale nam się to nie udawało. Nie mogliśmy operować piłką, Wisła dłużej się przy niej utrzymywała, tworzyła akcje z dużą liczbą podań. W drugiej połowie sytuacja się ustabilizowała. Wiedzieliśmy, że Wisła nie wytrzyma takiego tempa przez całe spotkanie - przyznał trener Czesław Michniewicz.

WISŁA KRAKÓW LEGIA WARSZAWA 1:2 GOL TOMASA PEKHARTA [WIDEO]

Dzięki wygranej legioniści umocnili się na prowadzeniu w tabeli. W piątek czeka ich ostatni tegoroczny mecz. Na Łazienkowską przyjedzie Stal Mielec. Kibice spodziewający się spacerku dla aktualnego mistrza Polski powinni jednak zobaczyć powtórkę niedzielnego spotkania beniaminka z Lechem. Kolejorz, który w Lidze Europy odpadł w fazie grupowej, ale i tak jako jedyny polski klub przeszedł kwalifikacje (a potrafił też postraszyć dużo mocniejszych na papierze rywali) nie potrafił znaleźć sposobu na dobrze dysponowanych gospodarzy.

ZOBACZ TEŻ:

Stal zasłużenie prowadziła po pierwszej połowie dzięki trafieniu Andreji Prokicia. Po przerwie Lech trafił na 1:1, sędzia nie uznał jednak bramki, gdyż uznał, że niefortunnie wybita przez obrońcę trafiła w rękę Mikaela Ishaka zanim wpadła do siatki. W końcówce prawidłowego gola strzelił w końcu Pedro Tiba, na więcej gości nie było już jednak stać, chociaż obili słupek i poprzeczkę. W konsekwencji Kolejorz traci do legionistów już 12 punktów.

Trwa głosowanie...

Kto zostanie mistrzem Polski 2020/21?

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

Wideo

Materiał oryginalny: Niezawodny jak Tomas Pekhart. Legia Warszawa umocniła się na szczycie tabeli, strata Lecha Poznań to już 12 punktów - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie