18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

Nie widać finału afery sopockiej

Piotr WeltrowskiZaktualizowano 
Jacek Karnowski twierdzi, że prowadzone przeciwko niemu śledztwo jest celowo przedłużane
Jacek Karnowski twierdzi, że prowadzone przeciwko niemu śledztwo jest celowo przedłużane Przemek Świderski
Śledztwo w sprawie tzw. afery sopockiej prawdopodobnie nie zakończy się w tym roku. Prokuratura zleciła właśnie kolejną, szóstą już ekspertyzę nagrania przedstawionego przez Sławomira Julkego,

biznesmena, który oskarżył Jacka Karnowskiego o próbę wymuszenia łapówki. Ekspertyza ma być gotowa do końca grudnia.

Postępowanie mające wyjaśnić, czy w sopockim ratuszu dochodziło do korupcji, prowadzone jest od lipca zeszłego roku. Pierwotnie zakończyć się miało 14 lipca tego roku. Na kilka dni przed upływem tego terminu podjęto jednak decyzję o przedłużeniu śledztwa do 14 października. Ten termin jednak również okazał się nierealny.

- Planowane jest złożenie wniosku o dalsze przedłużenie postępowania. Do końca miesiąca powinien być gotowy, wtedy też będę mógł powiedzieć coś więcej na temat powodów zmiany terminu zakończenia śledztwa - mówi Krzysztof Trynka, rzecznik gdańskiej Prokuratury Apelacyjnej.

Jak się jednak już dowiedzieliśmy, jednym z powodów jest konieczność przeprowadzenia kolejnej ekspertyzy nagrania dokumentującego rozmowę prezydenta Sopotu z Julkem - jednego z koronnych dowodów w sprawie. Chodzi m.in. o to, aby ustalić, czy tło rozmowy będzie odpowiadać tłu zarejestrowanemu podczas eksperymentu - swoistej wizji lokalnej przeprowadzonej przy użyciu takiego samego dyktafonu, jakim dysponować miał Julke.

Sprawa jest o tyle istotna, że prokuratura nie dysponuje dyktafonem, na który Julke nagrał rozmowę z Karnowskim, podczas której paść miała rzekoma propozycja korupcyjna. Prezydent Sopotu zażądać miał od biznesmena dwóch mieszkań w zamian za podjęcie pozytywnej decyzji administracyjnej w sprawie rozbudowy strychu jednej z kamienic. Karnowski broni się, twierdząc, iż nagranie Julkego jest zmanipulowane. Złożył zresztą do gdańskiej Prokuratury Okręgowej zawiadomienie o popełnieniu przez biznesmena przestępstwa w postaci fałszowania dowodów. Śledztwo w tej sprawie trwa.

Konieczność przeprowadzenia kolejnej ekspertyzy tego nagrania prezydentowi Sopotu się jednak nie podoba. - Minęło czterysta dni, odkąd premier Donald Tusk stwierdził, że sam dopilnuje, aby sprawa sopocka znalazła szybkie i skuteczne wyjaśnienie - przypomina Karnowski.
- Tymczasem to jest "never ending story". Prokuratura zleca teraz szóstą ekspertyzę, posiadając tylko bezwartościową procesowo kopię nagrania i nie mając oryginalnego nośnika. Trudno mi to odbierać inaczej niż jako celowe przedłużanie śledztwa, kto wie, czy nie ze względu na zbliżające się powoli wybory samorządowe.

Prokuratorzy słów prezydenta komentować nie chcą - ich zdaniem odległy termin sporządzenia ekspertyzy wynika tylko i wyłącznie z możliwości biegłych. Pamiętać trzeba, że sprawy rzekomej propozycji korupcyjnej złożonej Julkemu dotyczy tylko jeden z ośmiu zarzutów, które na początku tego roku usłyszał Karnowski. Pozostałe dotyczą m.in. relacji, jakie miały łączyć prezydenta Sopotu ze znanym dilerem samochodowym Włodzimierzem G. Prokuratura zarzuca Karnowskiemu m.in. to, iż kupować miał od niego auta po zaniżonych cenach i korzystać z darmowych usług serwisowych. Łącznie zyskać miał w ten sposób 80 tys. zł.

W poniedziałek przypomniało o tym sopockie PiS, którego członkowie wydali oświadczenie, w którym porównali sprawę sopocką do afery w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. W dokumencie poprosili premiera o wyjaśnienie, dlaczego były prezes ZUS (został tymczasowo aresztowany) i prezydent Sopotu nie są traktowani równo, chociaż zarzuty przedstawione temu pierwszemu dotyczą mniejszych kwot niż te przedstawione Jackowi Karnowskiemu.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie