Nie ma recepty na udane święta

rozmawiała Jolanta Gromadzka-Anzelewicz
Nie ma jednej prostej recepty dla wszystkich na udane święta. Ważne,żebyśmy się starali
Nie ma jednej prostej recepty dla wszystkich na udane święta. Ważne,żebyśmy się starali 123rf.com
Z Katarzyną Krakowską i Joanną Jaworską-Kotarską, autorkami serwisu Psychologiaprzykawie.pl - rozmawia Jolanta Gromadzka-Anzelewicz.

Święta Bożego Narodzenia kojarzą się nam z pozytywnymi emocjami - ciepłą, rodzinną atmosferą, serdecznością, wzruszeniem. Nie dla wszystkich są one jednak tak radosne?

K.K. - Pamiętam opowieść młodej kobiety, która krótko przed świętami Bożego Narodzenia urodziła dziecko z zespołem Downa. Wspominała, że dla niej były to najsmutniejsze święta w życiu. Przytłoczona bolesnymi emocjami musiała zmierzyć się z radosnym, świętującym światem wokół. Wszędzie dookoła widziała tylko reklamy świąteczne, na których były tylko kochające się, szczęśliwe rodziny ze zdrowymi, uśmiechniętymi dziećmi, wspaniałe wystawy sklepowe, ludzi pochłoniętych przygotowywaniem tradycyjnych potraw wigilijnych. A ona czuła jakby była zamknięta w wielkiej mydlanej bańce. Widziała to wszystko, ale tak naprawdę była gdzie indziej.

Jednak osób z takimi problemami i taką sytuacją nie jest wiele, to raczej wyjątek niż reguła.

J.J.-K. - Wbrew pozorom sporo jest wśród nas ludzi, dla których święta mogą być trudne. Wyobraźmy sobie kobietę, żonę, matkę czwórki dzieci, która dowiedziała się, że ma nowotwór, z którym współczesna medycyna na ogół przegrywa i lekarze mogą jej proponować jedynie leczenie paliatywne. Lub kobietę, którą po 24 latach małżeństwa zostawił mąż. Kolejną, której kilka miesięcy temu mąż zginął w wypadku samochodowym i została z małymi dziećmi sama. Wreszcie rodzinę, która walczy o życie ukochanego dziadka, umierającego na nieuleczalną chorobę. To nie są wymyślone historie, to osoby z naszego otoczenia, realne, z krwi i kości.

Życzenia świąteczne 2015. Czego życzyć na Boże Narodzenie ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE SMS, WIERSZYK

One z pewnością nie będą cieszyć się podczas tegorocznych świąt….

J.J.-K. - I tu Panią zdziwię. Otóż wiem, że przynajmniej dwie spośród tych osób podjęły świadomą decyzję, że będą przeżywać te święta radośnie, pomimo wszystko, czy może na przekór wszystkiemu. Różnimy się bowiem w postrzeganiu świata, niektórzy widzą szklankę napełnioną do połowy, a nie w połowie pustą. Są to osoby, które potrafią w każdym, nawet najtrudniejszym doświadczeniu dostrze coś dobrego, jakby prezent od losu. Co prawda nie jest to widoczne z ich perspektywy, ale oni wiedzą albo mocno wierzą w to, że opakowanie tego prezentu nie zawsze świadczy o jego zawartości. To, co otrzymują od świata, życia, losu, nie przypomina bowiem kolorowego pudełka z wielką kokardą. Pomimo że chętnie pozbyliby się tego podarunku w postaci bólu, smutku, tęsknoty, żalu, odosobnienia czy żałoby, to przyjmują go z wiarą, że ma on jakąś ukrytą wartość. Potrafią spojrzeć na to doświadczenie z innej, szerszej perspektywy, dostrzegając w nim prezent z odroczonym momentem otwarcia. I jak się potem okazuje, to budzące naszą niechęć, parzące niekiedy w dłonie opakowanie, ma niezwykłą zawartości. Po miesiącu, dwóch, czasami roku, a niekiedy pięciu latach ludzie ci odkrywają wartość podarunku, który przyniosły tamte bolesne święta Bożego Narodzenia. Przykładem może być niepełnosprawne dziecko, które staje się dla rodziców najdroższym skarbem.

Tak chyba myślą tylko urodzeni optymiści…

K.K. - Rzeczywiście, potocznie mówi się o takich ludziach „optymiści”. Być może wrodzony optymizm determinuje ich postrzeganie świata, a w konsekwencji i zachowanie. A może po prostu ci ludzie potrafią kontrolować swoje emocje? Choć być może uczniowie Zygmunta Freuda powiedzieliby, że w tych trudnych życiowo sytuacjach uruchamiają się mechanizmy obronne: zaprzeczanie czy wyparcie. Niezależnie według jakiej koncepcji psychologicznej to wyjaśnimy, konsekwencja będzie ta sama: te osoby będą cieszyć się świętami. Są jednak i inni ludzie, tacy, których przepełnia taki smutek i żal, że nie pozwoli im dopuścić świątecznej radości. To także jest zrozumiałe.

Czy tylko tak dramatyczne zdarzenia odbierają nam radość ze świąt?

K.K. - Nie potrzeba aż tak dramatycznych przeżyć, aby czuć się niekomfortowo w święta. Brak bliskich (z różnych powodów), samotność, kłótnie i animozje w rodzinie, urazy, poczucie krzywdy, niemożność przebaczenia. Jak z tym wszystkim usiąść do wigilijnego stołu?

No właśnie, jak?

J.J.-K. - Nie ma jednej prostej recepty dla wszystkich. Konflikty i problemy z przeszłości są różne, to kwestie naprawdę poważne i istotne. Jeśli już w ogóle uda się przyjść na rodzinny wieczór (bo czasami ze względów psychologicznych to niemożliwe), warto zdać sobie sprawę, że nasze emocje zależą od nas samych. Warto powtarzać sobie - nie daj się wyprowadzić z równowagi podczas Wigilii, odpuszczaj, inni mają prawo wyrażać własne zdanie, pamiętaj, że to po prostu inny punkt widzenia. Postaw sobie za cel miłe spędzenie świątecznego czasu i unikaj wszelkich kłótni i sporów.

Ale czy te rady zawsze zadziałają, czy faktycznie uda się je wdrożyć w życie? Zrobiło się tak pesymistycznie, ale przecież święta to wspaniały, spokojny czas…

K.K. - Rzeczywiście według badań Boże Narodzenie jest przede wszystkim źródłem satysfakcji i pozytywnych emocji. Na skali stresu stworzonej w latach 60. przez T. Holmesa i R. Rahe’a, która określała wielkość stresu wynikającego z różnych zdarzeń, święta Bożego Narodzenia zajęły jedną z najniższych pozycji z 12 punktami (0 oznaczało całkowity brak stresu, a 100 - jego maksymalny poziom). Więcej w nich szczęścia niż stresu, choć i ten w czasie świąt daje o sobie znać. Bardziej na stres uskarżają się kobiety, ale to nie dziwi, bo to przecież na ich barki spada głównie ciężar przygotowania: zakupy, prezenty, potrawy wigilijne, świąteczne porządki. Mniej zadowolone z Bożego Narodzenia są też osoby, które skupiają się na ich materialistycznym wymiarze - dla nich to przede wszystkim czas kupowania i otrzymywania prezentów. Autorzy badania radzą więc, abyśmy skupiali się na rodzinnym i duchowym wymiarze świąt, bo według badań to właśnie gwarantuje odczuwanie większej satysfakcji z Bożego Narodzenia. Wymiar materialny często przysłania to, co najcenniejsze. Wydaje nam się, że święta nie mogą istnieć bez dwunastu potraw, błyszczących i bogatych dekoracji, wymarzonych prezentów. Te atrybuty świąt są ważne i dodają tym szczególnym dniom w roku niezwykle cennej oprawy, ale nie powinny przysłaniać tego, co najważniejsze. Najważniejsze, byśmy byli razem i umieli cieszyć się tym, co mamy. W uszach w czasie świąt zawsze dźwięczą mi słowa piosenki Przemysława Gintrow-skiego „Nie będzie klusek z makiem i kutii, będzie chleb i herbata.” Gintrowski śpiewał o świętach zesłańców na Syberii, gdzie pomimo iż zabrakło tego, co stanowi o zewnętrznym wymiarze tych szczególnych dni w roku, ludzie ci czuli się wewnętrznie wolni i cieszyli się swoją wzajemną obecnością. Dlatego kolejne słowa brzmiały: „Jesteśmy razem - czegóż chcieć jeszcze…”. Cieszmy się więc i my, przede wszystkim swoją obecnością i wewnętrznym wymiarem tego czasu.

Pozostańmy więc przy pozytywnych skojarzeniach. Często z rozczuleniem wspominamy Boże Narodzenie z dzieciństwa. Czy można poczuć się tak jak wtedy?

J.J.-K. - Pytanie tylko, czy dziś jako dorośli już ludzie tak samo ocenilibyśmy te święta jako takie wspaniałe? Co prawda w okresie świąt w większości z nas budzi się nasze wewnętrzne dziecko i przenosimy się w świat magii tamtego beztroskiego okresu, do którego z tęsknotą wracamy. Ale te skrypty świąt naszego dzieciństwa - z jednej strony bardzo ważne - niekiedy ciążą i determinują to, co tu i teraz. Szczególnie przejście z jednego wymiaru świąt, spędzanych w domu rodzinnym, w nowy wymiar, który dyktuje nasze dojrzałe życie, bywa bolesne. Ale wracając do tych pozytywnych wspomnień - te wspomnienia takie są. Tak jak dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki, tak nie da się tak samo przeżyć świąt jak w dzieciństwie. Najnowsze badania mówią o niezwykłej roli zmysłu węchu w tworzeniu się wspomnień. Warto to wykorzystać.

Ale w jaki sposób?

J.J.-K. - Powonienie silnie i podświadomie oddziaływuje na mózg. Jest pierwotnym i prymitywnym zmysłem, który przetrwał na ziemi miliardy lat. Obszar naszego mózgu odpowiedzialny za węch bezpośrednio sąsiaduje z rejonem odpowiadającym za pamięć i emocje. To dlatego nasze wspomnienia są mocno i nierozerwalnie związane z zapachami. Zapach przypomina nam o emocjach towarzyszących jakiemuś doświadczeniu. Warto spróbować odtworzyć np. zapach pasztecików, które robiła babcia, czy zapach kompotu z suszu- moglibyśmy przywołać nasze uczucia z przeszłości, by było choć trochę jak w dzieciństwie. Oczywiście wymaga to od nas chwili refleksji, zatrzymania się, wsłuchania w siebie. Mózg musi wydobyć w pamięci te wspomnienia. To także sugestia dla zabieganych współczesnych mam - warto, aby trochę tych wspaniałych świątecznych zapachów porozchodziło się w naszych kuchniach, aby dzieci mogły tworzyć swoje wspomnienia szczęśliwych świąt Bożego Narodzenia.

Niektórzy, właśnie ci zabiegani, zadają sobie pytanie, czy szaleństwo przedświąteczne ma sens? Czy te dwa dni są warte tylu przygotowań?

K.K. - To prawda, iż przygotowania do świąt pochłaniają nas bez reszty. Porządki, zakupy, gotowanie, szukanie prezentów. Ale te kilka dni ma szczególną wartość. To czas przymusowego wyhamowania, czas, który spędzamy z bliskimi, okazja do tego, by siąść z nimi do stołu, spojrzeć im w oczy, porozmawiać. Ten świąteczny czas jest bezcenny, szczególnie w obecnej rzeczywistości, w której członkowie rodziny często mijają się w drzwiach. Maria Braun-Gałkowska porównała święta do takiego momentu, gdy wychodząc z ciemnego pokoju otwieramy okna i spoglądamy na światło. Pomimo iż trwa to chwilę, na jakiś czas pod naszymi powiekami pozostaje poświata. Taką poświatę pozostawiają po sobie święta i pomimo iż szybko przemijają, naładowują nas cudownymi emocjami na kolejne tygodnie codziennego życia. Dlatego właśnie warto.

Psychologiaprzykawie.pl to serwis, który w przystępny sposób tłumaczy zawiłości ludzkich zachowań, różne teorie psychologiczne. Krótka forma - jak w blogach - ma pozwolić w chwili, którą poświęcamy na wypicie przysłowiowej kawy, zrozumieć siebie i innych, a zaraz potem zastosować poznane prawidłowości.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie