NBA pomaga obrońcom i zmienia zasady, gwiazdy cierpią i narzekają

Filip Bares
Filip Bares
AP/Associated Press/East News
Udostępnij:
Większość zawodników i kibiców NBA miała dość gwizdania „miękkich” fauli przy rzutach. Gwiazdy wymuszały przewinienia tak, że obrońcy nie mieli na to odpowiedzi. Liga zmieniła więc zasady, ale nie wszyscy są zadowoleni.

W 2006 roku Dwyane Wade rozegrał najlepsze finały od czasów Michaela Jordana, pomagając Miami Heat odrobić stratę dwóch meczów przeciwko Dallas Mavericks. Najlepsze pod względem efektywności - Wade zdobywał średnio 34 punkty na mecz w serii i w ciągu sześciu spotkań aż 97 razy stanął na linii wolnych. Przez kolejną dekadę jego zagraniem firmowym stało się zamarkowanie rzutu, poczekanie na wyskok obrońcy, znalezienie kontaktu z przeciwnikiem i oddanie rzutu, który najczęściej nie miał szans na wpadnięcie. Pudła nie miały znaczenia, bo tym sposobem Wade łatwo wymuszał faule i mógł oddać dwa rzuty wolne.

Szukanie fauli to nic nowego w NBA, ale przez ostatnie lata mieliśmy prawdziwą epidemię. Kevin Durant próbował podobnej techniki, ale przewinienia szukał, gdy unosił piłkę. Stephen Curry szuka ich przy każdym trudniejszym rzucie zza łuku. Prawdziwym mistrzem tej sztuki stał się jednak James Harden.

MVP NBA z 2018 roku jest absolutnym ewenementem w tej dziedzinie. Przez sześć sezonów z rzędu (2014/15- 2019/20) był liderem w klasyfikacji oddanych rzutów wolnych. Od sezonu 2012/13 Harden oddał 6715 rzutów wolnych - prawie 2 000 więcej niż drugi w tej klasyfikacji Russell Westbrook.

Obrońcy najczęściej byli bez szans, a gra traciła na jakości, gdy niektóre gwiazdy tak mocno skupiały się na wymuszaniu fauli, często robiąc ruchy, które nie mają wiele wspólnego z koszykówką. Wraz ze startem tego sezonu komisarz NBA Adam Silver powiedział „dość” i zakazał sędziom gwizdania takich przewinień. Efekt? Liczba oddanych osobistych spadła w przekroju całej ligi (19,5 na mecz jest jak na razie najniższym wynikiem w historii), a Harden rozgrywa najgorszy sezon od lat. U szczytu oddawał aż 13 rzutów na mecz z linii, a obecnie „tylko” 6,2.

- Liga zrobiła z niego wizytówkę. Wciąż jest faulowany, ale sędziowie już tego nie gwiżdżą, bo ma być przykładem zmiany - powiedział trener Brooklyn Nets Steve Nash.

- Nie gram na faule, więc nie powinienem tego odczuć. Nie na tym polega ten sport - powiedziała gwiazda Los Angeles Clippers Paul George.

Mniej wolnych rzucają również Curry czy LeBron James, ale zmiana zasad tak się na nich nie odbiła jak na Hardenie. Ciekawiej będzie w playoffach, bo jak wiemy tam sędziowanie się trochę różni. Będzie coraz więcej stykowych sytuacji i kontrowersji. Na razie kibice na Twitterze mogą się śmiać z kompilacji nieudanych wymuszeń.

J&J: Dostałam skrzydeł, te skrzydła mnie niosą

Wideo

Materiał oryginalny: NBA pomaga obrońcom i zmienia zasady, gwiazdy cierpią i narzekają - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie