Nazwiska, potencjał, ale brak wyników

Ludmiła KamerZaktualizowano 
Czy blok Trefla będzie skuteczny w meczach barażowych?
Czy blok Trefla będzie skuteczny w meczach barażowych? Tomasz Bołt
Beniaminka siatkarskiej ekstraklasy jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek ligowych okrzyknięto mianem "czarnego konia". Głównie przyczyniły się do tego głośne transfery.

- Transfery były huczne, dobre nazwiska, miało być super. Nie zastanawiałem się przed sezonem czy zostać w Gdańsku, bo chciałem zostać. Jedyne co było do uzgodnienia to czy będę grał na libero, bo byłem przymierzany na tą pozycję, czy na przyjęciu z atakiem - wspomina Wojciech Serafin.

Gwiazdą i wizytówką Trefla stał się środkowy reprezentacji Polski, srebrny medalista Mistrzostw Świata w Japonii (2006r.), olimpijczyk z Pekinu (2008r.) Łukasz Kadziewicz. Po czym gdański klub podpisał kontrakty z innymi zawodnikami światowego formatu - Brazylijczykiem Bruno Augusto Zanuto oraz Serbami Bojanem Janiciem i Marko Samardziciem. Z włoskiej Serie A do polskiego beniaminka przeniósł się również Jakub Bednaruk, który w sezonie 2007/2008 był drugim rozgrywającym mistrza Italii Itasu DIatec Trentino. Niestety głośne transfery nie miały przełożenia na wyniki...

Jeszcze przed rozpoczęciem ligowych zmagań, "bombardier" gdańszczan Zanuto doznał bolesnej i bardzo groźnej kontuzji stawu skokowego, która wykluczyła go z treningów na cztery miesiące.

- Pierwszy mecz na przyjęciu rozegrałem podczas turnieju przedsezonowego w Kędzierzynie-Koźlu, kiedy kontuzji doznał Bruno - mówi Serafin - Kontuzje, które później nas dopadały to codzienność, ponieważ dolegliwości przeciążeniowe w zawodowym sporcie to normalne, trzeba się z tym liczyć. Ja starałem się cały czas skupiać na własnej grze, nie myśląc o tym, że ktoś nie gra z powodu jakiejś dolegliwości. Najbardziej skomplikowały nam grę dwie poważne kontuzje czołowych zawodników.

Odpadł Zanuto, a później Janic. Odpadło nam dwóch podstawowych zawodników, którzy mieli grać na przyjęciu z atakiem, na kluczowej pozycji. Wydaje mi się, że to właśnie ci zawodnicy mieli w przedsezonowych założeniach stanowić o sile naszej drużyny - ocenia gdański przyjmujący.

Ligową rywalizację gdańszczanie rozpoczęli od urwania seta Skrze Bełchatów, po czym dopisywali na swoje konto kolejne porażki. Najbardziej bolesną był mecz wyjazdowy z AZS-em Częstochowa.

- Osobiście wydaje mi się, że od tego meczu bardzo dużo zależało. Graliśmy dobrze, mogliśmy wygrać 3:0, mieliśmy prowadzenie 2:0, prowadziliśmy 17:14 w trzecim secie, a przegraliśmy po tie-breaku. Gdybyśmy wtedy wygrali za trzy punkty, to kolejne mecze potoczyłyby się inaczej, bylibyśmy zupełnie na innej pozycji w tabeli, nawet mimo kontuzji. To był początek ligi, mieliśmy świeże głowy, nie mieliśmy obciążenia serią porażek i dlatego moim zdaniem, z perspektywy czasu ten mecz był bardzo ważny - twierdzi Serafin.
Beniaminek w dwóch rundach fazy zasadniczej wygrał zaledwie dwa mecze - z Delectą 3:2 oraz z Jadarem 3:0.

Brak "pomysłu" na poprawę gry gdańskich zawodników spowodował, że na początku stycznia z funkcji trenera zrezygnował Wojciech Kasza. Działacze w ciągu kilku dni ściągnęli do Gdańska doświadczonego i utytułowanego szkoleniowca jakim jest Jerzy Strumiło.

- Ja podchodzę do treningów na sto procent, nie ważne kto jest trenerem. Przychodząc na trening, ufam trenerowi i wykonuję to czego wymaga z wiarą, że przyniesie to oczekiwany rezultat - wyznał przyjmujący Trefla. Decydujący mecz gdańszczanie zagrali 31 stycznia w Radomiu. Trefl grał z Jadarem o przysłowiowe sześć punktów. Goście przegrali 0:3, a to oznaczało, że szanse na awans do play off były już praktycznie zerowe.

- W Radomiu grało się nam bardzo ciężko. Mieliśmy na koncie kilkanaście porażek, odczuwaliśmy w kościach rozegrane mecze, treningi. Od początku sezonu cały czas mamy ostre treningi. Jadąc do Radomia byliśmy już praktycznie w mikrocyklu treningowym do meczów o utrzymanie - kontynuuje Serafin.

Dla trójmiejskiej drużyny dopiero teraz zaczyna się najważniejszy etap w sezonie. Już 14 marca gdańszczanie rozegrają pierwszy mecz o utrzymanie.

- Osobiście wolę grać z Jadarem niżeli z Delectą. Mimo, że Jadar może rzeczywiście u siebie jest mocniejszy niż na wyjeździe. Moim zdaniem kluczowy będzie pierwszy mecz, który zagramy w Radomiu. Pamiętajmy o tym, że im dalej w las tym gorzej. Będziemy grali kolejne mecze z tym samym zespołem, będziemy się nawzajem coraz lepiej znali, a co za tym idzie coraz trudniej będzie wygrać. Z Jadarem walczymy do czterech zwycięstw. Głęboko wierzę w to, że się utrzymamy w PlusLidze. Myślę, że pod względem przygotowania powinniśmy mieć przewagę nad rywalami. Od kilku tygodni przygotowujemy się docelowo do walki o utrzymanie, a forma ma przyjść na mecze z Jadarem - wierzy zawodnik Trefla.

Tylko Winnik

Najwięcej setów w barwach Trefla rozegrał atakujący Wojciech Winnik (68). Winnik jest jedynym zawodnikiem, który wystąpił we wszystkich spotkaniach. Zawodnik ten zdobył w fazie zasadniczej 238 punktów, w tym 208 w ataku, 18 po bloku i posłał 12 asów serwisowych.

Dominacja Kadziewicza

W przyjęciu najlepiej spisywał się Wojciech Serafin, odnotowując 27,4% skuteczności. W bloku bezwzględnie dominuje środkowy Łukasz Kadziewicz, który wykonał 41 punktowych bloków, co dało 0,75 bloku/set.

polecane: Dzwonią do Ciebie te numery? Nie odbieraj!

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie