Narodowcy kaszubscy poparli Ślązaków. Czy w Polsce jest miejsce dla narodowości innej niż polska?

Marek Adamkowicz
Karolina Misztal/Archiwum
Hasło "Pier... się, Polsko!" pisarza Szczepana Twardocha, jako komentarz do stwierdzenia Sądu Najwyższego, że Stowarzyszenie Osób Narodowości Śląskiej nie powinno być zarejestrowane pod taką nazwą, zabrzmiało niczym "Merde!" gen. Cambronne'a, który w ten prosty sposób odmówił Anglikom kapitulacji pod Waterloo.

Swojskie przekleństwo trafiło do wielu, niewielu natomiast, także komentatorów, miało dość samozaparcia, by się zmierzyć nie tyle z kwestią uznania bądź nie śląskiej tożsamości, ile z konstrukcją prawną, jaka posłużyła sądowi do podjęcia decyzji. W ten oto sposób od ponad tygodnia śledzimy serial, gdzie główną rolę grają polsko-śląskie animozje i wzajemne oskarżenia. Do sporu dołączyło Stowarzyszenie Osób Narodowości Kaszubskiej Kaszëbskô Jednota, które poparło narodowców ze Śląska.

Już nawet pobieżne spojrzenie na śląsko-sądowy spór, powszechnie przedstawiany jako konflikt śląsko-polski, pokazuje, że jego osią są tak naprawdę obowiązujące regulacje. Tyle tylko że fakt istnienia niesatysfakcjonujących przepisów próbuje się zagłuszyć krzykiem.

Dr Małgorzata Myśliwiec z Uniwersytetu Śląskiego, zajmująca się teorią i praktyką współczesnych nacjonalizmów, zwraca uwagę, że dla państwa polskiego narodowość to subiektywne poczucie przynależności do jakiegoś narodu lub grupy etnicznej. Brakuje jednak precyzyjnego określenia, o przynależność do której kategorii chodzi, a to z kolei może mieć poważne konsekwencje. Lektura komunikatu prasowego SN w tzw. sprawie śląskiej prowadzi zresztą do wniosku, że najpoważniejszym problemem jest brak precyzyjnego odniesienia się w nim do definicji takich pojęć jak "naród", "narodowość", "mniejszość narodowa" i "mniejszość etniczna".

Ślązaków nie można uznać za odrębny naród i dlatego Stowarzyszenie Osób Narodowości Śląskiej nie powinno być zarejestrowane w Krajowym Rejestrze Sądowym pod taką nazwą - orzekł Sąd Najwyższy, katalizując wybuch społecznego (czytaj: śląskiego) niezadowolenia. Zaznaczył przy tym, że "szanując przekonanie części Ślązaków o ich pewnej odrębności, wynikającej z kultury i regionalnej gwary, nie można jednak zaakceptować sugestii, iż tworzy się naród śląski, bądź już istnieje - w liczbie kilkuset tysięcy osób, którzy zadeklarowali taką przynależność w spisie powszechnym". Ponadto sąd uznał, że "dążenie do uzyskania autonomii i poczucia pełnego władztwa osób »narodowości śląskiej« na terenie Śląska należy ocenić jako dążenie do osłabienia jedności oraz integralności państwa polskiego, co jest sprzeczne z zasadą wynikającą z art. 3 Konstytucji RP".

Jak zdefiniować Ślązaka?

Za jednym zamachem sąd odniósł się do kwestii "narodowości śląskiej", deklaracji wyrażonych w Powszechnym Spisie Ludności i Mieszkań z 2011 roku oraz pomysłu autonomii dla Śląska.

Pierwszą z tych spraw reguluje przede wszystkim ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym z 6 stycznia 2005 r. Według jej zapisów, mniejszością narodową jest grupa obywateli polskich, która spełnia łącznie (!) następujące warunki: 1) jest mniej liczebna od pozostałej części ludności Rzeczypospolitej Polskiej; 2) w sposób istotny odróżnia się od pozostałych obywateli językiem, kulturą lub tradycją; 3) dąży do zachowania swojego języka, kultury lub tradycji; 4) ma świadomość własnej historycznej wspólnoty narodowej i jest ukierunkowana na jej wyrażanie i ochronę; 5) jej przodkowie zamieszkiwali obecne terytorium Rzeczypospolitej Polskiej od co najmniej 100 lat; 6) utożsamia się z narodem zorganizowanym we własnym państwie. Na tej podstawie uznano, że w Polsce mamy mniejszości narodowe: białoruską, czeską, litewską, niemiecką, rosyjską, słowacką, ukraińską, żydowską.

Ślązacy nie utożsamiają się z narodem zorganizowanym we własnym państwie, nie mogą więc być mniejszością narodową. Można jednak sięgnąć do definicji "mniejszości etnicznej". Zgodnie z przepisami wspomnianej już ustawy, jest to grupa, która: 1) jest mniej liczebna od pozostałej części ludności Rzeczypospolitej Polskiej; 2) w sposób istotny odróżnia się od pozostałych obywateli językiem, kulturą lub tradycją; 3) dąży do zachowania swojego języka, kultury lub tradycji; 4) ma świadomość własnej historycznej wspólnoty etnicznej i jest ukierunkowana na jej wyrażanie i ochronę; 5) jej przodkowie zamieszkiwali obecne terytorium Rzeczypospolitej Polskiej od co najmniej 100 lat; 6) nie utożsamia się z narodem zorganizowanym we własnym państwie. Państwo polskie uznaje istnienie następujących mniejszości etnicznych: karaimskiej, łemkowskiej, romskiej i tatarskiej. W ocenie Małgorzaty Myśliwiec, Ślązacy spełniają kryteria, które ustawa przewiduje dla mniejszości etnicznych, dlatego zastanawia się, co stoi na przeszkodzie, aby państwo polskie uznało Ślązaków za mniejszość etniczną, zwłaszcza że, jak przewiduje badaczka, mogłoby to rozwiązać narastający konflikt.

Narodowcy trzymają się razem

Z wyrazami poparcia dla śląskich narodowców ruszyło stowarzyszenie osób narodowości kaszubskiej Kaszëbskô Jednota.
- Zarówno Kaszubi, jak też Ślązacy spełniają warunki, które w Polsce winna spełniać mniejszość etniczna, a więc naród bez państwa - przekonuje Artur Jabłoński, dziennikarz, członek rady programowej Stowarzyszenia Osób Narodowości Kaszubskiej Kaszëbskô Jednota, długoletni członek i współprzewodniczący Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych oraz były prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego.

- Jesteśmy autochtonami i od setek lat zamieszkujemy dzisiejsze ziemie zachodnie i północne Polski. Daje nam to prawo zrównania naszych narodów w prawach z innymi mniejszościami etnicznymi w Polsce. Deklarując narodowość kaszubską i śląską, kierujemy się własną tradycją i doświadczeniem historycznym oraz przeświadczeniem, że prawo do wyboru przynależności narodowej jest indywidualnym prawem każdego człowieka, ale jednocześnie też prawem wspólnoty jest ochrona norm grupowych.

Artur Jabłoński przypomina, że Kaszëbskô Jednota oraz Stowarzyszenie Osób Narodowości Śląskiej, wokół którego nie milknie wrzawa po ogłoszeniu wyroku Sądu Najwyższego w sprawie rejestracji tej organizacji, wielokrotnie podkreślały, że szanują stanowisko osób, które będąc pochodzenia kaszubskiego bądź śląskiego, podobnych poglądów nie podzielają. Każdy człowiek ma prawo do "swobodnej decyzji o traktowaniu go jako osoby należącej bądź też nienależącej do mniejszości", jak określone zostało to w ustawie o mniejszościach narodowych i etnicznych. Podobnie do ustawodawcy śląscy i kaszubscy narodowcy przyznajemy, że "wybór taki lub korzystanie ze związanych z tym wyborem praw nie pociąga za sobą jakichkolwiek niekorzystnych skutków". Jednocześnie uważamy, że w wolnym i demokratycznym państwie jest miejsce dla wszystkich, także dla obywateli o poczuciu narodowym innym niż polskie.

- A może Kaszubom i Ślązakom chodzi o prawa polityczne, o co wielu naszych przeciwników się niepokoi? - zastanawia się Jabłoński. - Ordynacja wyborcza do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej przewiduje możliwość zwolnienia komitetów wyborczych utworzonych przez wyborców zrzeszonych w zarejestrowanych organizacjach mniejszości narodowych z konieczności osiągnięcia progu 5 proc. ważnie oddanych głosów w skali kraju. Czytajmy uważnie. Przecież to prawo nie obejmuje mniejszości etnicznych! Z pewnością więc w całej tej sprawie chodzi o pieniądze, bo uznanie narodowości śląskiej obliguje państwo na przykład do dodatkowych nakładów na śląską oświatę (Kaszubi takie gwarancje mają). Tak, tu również chodzi o pieniądze… by zachować kultury będące częścią europejskiego dziedzictwa wyrosłe w ciągu wieków, poddawane presji germanizacji i polonizacji, na styku rywalizujących ze sobą państw, a jednak wciąż żywe i rozwijające się.

Naród niejedno ma imię

Prof. Grzegorz Janusz z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, ekspert od prawa mniejszości narodowych, nie ma wątpliwości, że sprawa statusu Ślązaków ma wymiar polityczny. Nie zmienia to faktu, że na swoją obecną sytuację po części zapracowali sami. Część środowisk śląskich głosiła przecież hasła autonomii, które w państwie unitarnym, a więc scentralizowanym, są nie do przyjęcia. Połączenie ich z twierdzeniami o odrębnym narodzie śląskim budzi opór reszty polskiego społeczeństwa, a zwłaszcza decydentów. Inaczej rzecz się ma z Kaszubami, którzy wywalczyli status społeczności posługującej się językiem regionalnym.

- Kaszubi wybrali inną drogę, żeby zabezpieczyć swoje sprawy - przypomina prof. Janusz. - Początkowo nie byli zainteresowani ustawowymi regulacjami dotyczącymi ochrony języka i kultury, ale zorientowali się, że bez tego nie będą mogli liczyć na tak szeroką pomoc państwa, jaką mają obecnie.

Pomocna w przyjęciu zapisów dotyczących języka regionalnego (kaszubskiego) okazała się półtorawiekowa tradycja piśmiennictwa kaszubskiego, a nade wszystko standaryzacja kaszubszczyzny.

- Kultura śląska również zasługuje na ochronę, choć trzeba rozważyć, jak ma to wyglądać - mówi Grzegorz Janusz. - Przez lata była ona pokazywana w formie wystylizowanej i miała się tak do rzeczywistości jak serial "Janosik" do kultury góralskiej.
Prof. Janusz zwraca przy tym uwagę na to, że potoczne i prawne rozumienie pojęcia "naród" to dwie różne sprawy. Niezależnie od tego jakie były reakcje na orzeczenie SN, musiało się ono opierać na obowiązujących przepisach.
Sprawa rejestracji Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej jeszcze się nie zakończyła. Działacze SONŚ zapowiedzieli, że prawdopodobnie będą się odwoływać do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
m.adamkowicz@prasa.gda.pl

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Q
Qiuz

Polska szlachta i magnateria, wówczas odróżniała rycerstwo kaszubskie od koronnego i nikt na siłę ich nie utożsamiał z rycerstwem koronnym. Za czasów rozbiorów ludność niemiecka, także odróżniała Kaszubów od Polaków. Do dziś tylko żałuje, że wiele mieszkańców Pomorza nie zdaje sobie ze sprawy, że są Kaszubami.

h
hop

CIE-PIERUN. JA CI SZCZEPEK LEWNA. PUKEL MA DAMROKA.

G
Gość

tu nie chodzi ino o pis ale o wszystkich goroli
chodzi o to ze oni tukej na Slonsk przylezli za buga i tam majom wrocic
jak sie im sie jeden kopf utnie taki pis to urosniye nowy
trzeba ich wszystkich wykopac
i trza pamientoc ze katolicy to mohery, slonsk zawsze juz za prusow i czehow byl PROTESTANCKI
katole to w calej europie som posmiewiskiem i som zacofanymi moherami
nie ino poloki
ich bin ein stolzer OBERSCHLESIER
meine Vorfahren waren Oberschlesier und ich bin ein Oberschlesier
Wasserpolen und polnische Oberschlesier haße ich wie die PEST
Scheißdreck und Polackenscheiße solle nach Sibirien abhauen !!
Oberschlesien bleibt deutsch!
Ruch Autonomia SLaska to nasz SILA !

222

j**** polska.

P
Pomorzanka

Më Kaszëbi - Më Nôród :)

k
kaszeba

Albo jesteś Polakiem albo nie. Innej opcji nie ma. Ślązak czy kaszub to Polak czy nie? we łbach im się gnojkom przewróciło, szykują następny rozbiór Polski.

A
AJB

Prawdziwy twardziel z herr Twardocha. Teraz pewnie uda się na emigrację wewnętrzną, przestanie pisać do "Wysokich obcasów" i będzie, zakąszając ulubioną "Morfiną" pucował "Paszporty POlityki"? Ja tam nie jestem taki dżentelmen jak mój poprzednik, proponujący ostracyzm, ja przypomnę modną ostatnio dzięki wymianie uprzejmości pomiędzy tow. Millerem a Palikotem fraszkę Tuwima:
"Próżnoś repliki się spodziewał
Nie dam ci prztyczka ani klapsa.
Nie powiem nawet pies cię jebał,
bo to mezalians byłby dla psa."
A Pan Twardoch niech się ... prasuje gorkim żelozkiem!

P
Polihistor

Dla NARODOWOŚCI, nie dla sztucznie tworzonych konstruktów, których celem jest rozbijanie spoistości państwa (a tak, tak!) polskiego.
Przed wojną Twardoch trafiłby do Berezy. Przy aprobacie opinii publicznej.
Dziś przynajmniej nie powinno mu się podawać ręki.
A już na pewno nie nagłaśniać, na dodatek zestawiając z Cambronne'm.
Czy naprawdę nie pojmuje pan, redaktorze, groteskowości tego, co pan napisał?
Nie?
Tak myślałem. :-)

Dodaj ogłoszenie