Monograficzny koncert Krzysztofa Pendereckiego w Gdańsku [ZDJĘCIA]

Maja Korbut
Koncert muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Dworze Artusa
Koncert muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Dworze Artusa Piotr Hukało
Udostępnij:
Gdańska publiczność po raz kolejny mogła (w minioną sobotę w gdańskim Dworze Artusa) wysłuchać muzyki Krzysztofa Pendereckiego w obecności kompozytora - i po raz kolejny wydarzyło się to za sprawą Polskiego Chóru Kameralnego.

Trzy lata temu, podczas Roku Pendereckiego, obchodzonego z okazji 80. urodzin kompozytora, prowadzony przez Jana Łukaszewskiego chór wykonał monograficzny koncert, polegający na przekrojowej prezentacji chóralnej twórczości Pendereckiego. W ramach tamtego koncertu trójmiejska publiczność wysłuchała także polskiego prawykonania kompozycji Missa Brevis.

Tegoroczny koncert monograficzny również przyniósł dwa prawykonania: jedno polskie - skomponowanego w setną rocznicę rzezi Ormian Psalmu 3, oraz jedno światowe - zabawnej pastorałki dedykowanej Janowi Łukaszewskiemu. O ile jednak koncert z 2013 roku był niezwykłym i niezapomnianym muzycznym przeżyciem, sobotni wieczór niestety nie spełnił wszystkich oczekiwań.

Polski Chór Kameralny do tej pory na każdym koncercie wykazywał się perfekcyjną intonacją i precyzją. Niezależnie od wykonywanego repertuaru - a zespół sięga przecież po najróżniejsze formy i gatunki muzyczne - ta precyzja była znakiem rozpoznawczym ich brzmienia.

Podczas ostatniego koncertu zabrakło jej zwłaszcza w utworach inspirowanych tradycją wschodnią. Zarówno w Psalmie 3, jak i w pieśni „Iże Cheruwimy” dominowało wrażenie chaosu i braku porozumienia między głosami. Zabrakło przede wszystkim spójności, niepokojące było także chropowate brzmienie zespołu - pozbawione zwykłej dźwięczności i blasku. Utwór „Iże Cheruwimy” uratowały głęboko brzmiące basy, w Psalmie 3 dość interesujące było orientalnie brzmiące solo tenora Jerzego Stelmańskiego. Z kolei w chóralnym fragmencie Jutrzni - „Alliłuja - aszcze i wo grob” zabłysnął obdarzony szlachetną barwą głosu bas Krzysztof Stachowski, mimo iż w tym utworze reszta zespołu pod tym względem mu nie dorównała.

Trzeba przyznać jednak, że pod koniec koncertu chórowi udało się rozśpiewać i pokazać choć część barwy, z której zespół ten jest znany. Momentem przełomowym było przepiękne Agnus Dei z Missy Brevis, w którym zespół jakby się odnalazł. Wykonywane po nim utwory - dwa fragmenty z oratorium Dies Illa, utwór O gloriosa Virginum czy wokalna miniaturka z cyklu „Powiało na mnie morze snów…” stanowiły najbardziej udaną część koncertu.

Szkoda, że potencjał chóralnych utworów Krzysztofa Pendereckiego nie został podczas tego koncertu w pełni wykorzystany - zwłaszcza że Polski Chór Kameralny udowadniał już niejednokrotnie, że z tym repertuarem radzi sobie znakomicie.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kawa
Pupil Jaruzelskiego i komuchów ze stanu wojennego.
Dodaj ogłoszenie