Molestował dzieci, a teraz spokojnie je odwiedza

Mateusz WęsierskiZaktualizowano 
Mimo że sąd skazał 53-letniego Stanisława G. za molestowanie dzieci, mężczyzna dalej się z nimi spotyka. Mieszkańcy Przeradzia pod Miastkiem są zbulwersowani. Powiadomili policję. To jednak nic nie dało. Choć trudno w to uwierzyć, wszystko odbywa się bowiem zgodnie z prawem.

Stanisław G., który przyznał się do winy, został skazany, ale po pierwsze kara więzienia została orzeczona w zawieszeniu, a po drugie wyrok jest nieprawomocny.

Stanisław G. dostał 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat. Sąd wyznaczył też 5-letni zakaz zbliżania się do ofiar. Chodzi o trzy dziewczynki z Przeradzia. Nie dość, że po wyroku G. wrócił do wsi, to teraz... przyszedł do domu swoich dwóch ofiar. Spotkał się ze skrzywdzonymi latem tego roku czterolatką i dziewięciolatką, a z ich matką (a swoją bratową) spokojnie porozmawiał i... wypił kawę.

Zaalarmowana przez sąsiadów policja nie mogła nic zrobić, bo pięcioletni zakaz kontaktowania się z dziewczynkami nie jest jeszcze prawomocny. Prokuratura Rejonowa w Miastku odwołała się od orzeczenia miejscowego sądu. Mieszkający po sąsiedzku rodzice trzeciej pokrzywdzonej dziewczynki są w szoku.

- Byliśmy pewni, że wyrok w zawieszeniu i zakaz zbliżania się do dziewczynek obowiązuje. Gdy zobaczyliśmy, że wchodzi do domu sąsiadki, której dwie córki również molestował, szybko zadzwoniliśmy na policję. Myśleliśmy, że go aresztują i nasza córka w końcu będzie bezpieczna. Jakież było moje zdziwienie, gdy policjanci wypuścili go na wolność. Stanisław G. mógł spokojnie wrócić do domu ofiar i dokończyć rozmowę z bratową - opowiada oburzona matka skrzywdzonej 4-letniej dziewczynki.

Zdaniem Prokuratury Rejonowej w Miastku, skazanie G. na dwa lata w zawieszeniu było zbyt niską karą. Stąd też odwołanie. Jednak rozprawa w słupskim Sądzie Okręgowym ma się odbyć dopiero w styczniu. Do tego czasu Stanisław G. może spokojnie odwiedzać dziewczynki, bo wyrok wciąż nie jest prawomocny.

- Zakaz zbliżania się będzie obowiązywał dopiero, gdy wyrok skazujący się uprawomocni - zastrzega Danuta Jastrzębska, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Słupsku.

Również prokuratorzy bezradnie rozkładają ręce.
- Napisałam i wysłałam apelację. Teraz trzeba czekać na rozprawę w Sądzie Okręgowym - zaznacza Beata Nowosad z miasteckiej prokuratury.

Miasteccy policjanci w tej sytuacji niewiele mogą zrobić.
- Nie mogliśmy aresztować Stanisława G., bo po pierwsze nie mamy wyroku na papierze, a po drugie jest nieprawomocny. Za sam fakt przebywania w domu swojej bratowej nie mógł być aresztowany - twierdzi Marek Mazur, komendant policji w Miastku.

Rodzice pokrzywdzonej czterolatki są zbulwersowani bezradnością organów sprawiedliwości. - W tej małej wsi czujemy się teraz jak w więzieniu, bo już nie można spokojnie pójść na spacer. Nasza córka może w każdej chwili zobaczyć swojego oprawcę. To byłby dla niej szok. Martwimy się też o dwie córki sąsiadki - skarży się matka czterolatki. - On widzi, że molestowanie dzieci jak na razie uszło mu bezkarnie.

Według psychologa Pawła Niedźwiedzkiego, sytuacja, jaka wytworzyła się w Przeradziu, jest - delikatnie mówiąc - nienormalna.

- Nie mnie komentować wyroki sądu, ale cała ta sprawa dowodzi, że w przepisach dotyczących takich bulwersujących spraw są poważne luki - uważa Paweł Niedźwiedzki.

Przypomnijmy - Stanisław G. wpadł dopiero wtedy, gdy w starej szopie zaczął molestować nie tylko swoje bratanice, ale i córkę sąsiadów. Jej rodzice powiadomili wtedy policję.

- Okazało się, że G. zrobił naszemu dziecku krzywdę. Mam tylko nadzieję, że on w końcu pójdzie siedzieć, bo to, co się teraz dzieje, jest kpiną - bulwersuje się mama dziewczynki.
Stanisław W. od 3 lipca do 28 października przebywał w areszcie w Chojnicach. Po dwudniowym procesie wyszedł na wolność. W odwołaniu prokuratura żąda dla niego wyroku bezwzględnego pozbawienia wolności.

polecane: Dzwonią do Ciebie te numery? Nie odbieraj!

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie