Mitch&Mitch i Stańko w Gdańsku. Muzycy grali przy pełnych salach

Tomasz RozwadowskiZaktualizowano 
Siłą Mitchów jest to, że potrafią zupełnie niewiarygodnie balansować na granicy pomiędzy parodią, pastiszem i całkiem poważnymi poszukiwaniami muzycznymi.
Siłą Mitchów jest to, że potrafią zupełnie niewiarygodnie balansować na granicy pomiędzy parodią, pastiszem i całkiem poważnymi poszukiwaniami muzycznymi. archiwum DB
Niekomercyjna muzyka ma w Trójmieście swoją publiczność. Potwierdziły to dwa gdańskie koncerty w miniony weekend.

Zdarza się, że polscy muzycy lub promotorzy muzyczni wypowiadają się o krajowym rynku koncertowym w podobnym tonie jak Jerzy Janowicz w swoim słynnym bluzgu po nieudanym występie w Pucharze Davisa mówił o polskim środowisku tenisowym. Publiczność jest niewyrobiona i skąpa, właściciele sal koncertowych wolą komercyjną sieczkę od prawdziwej sztuki, a Ministerstwo Kultury i samorządy mają rozwój polskiej muzyki głęboko w nosie.

Jeśli to w ogóle prawda, to niekoniecznie cała i niekoniecznie odzwierciedlająca obecną sytuację. W miniony weekend można było, ograniczając swoje ruchy do promienia kilkuset metrów w Gdańsku Wrzeszczu, odnieść wrażenie, że trójmiejscy słuchacze ambitnej muzyki po prostu łakną. Nie dość, że płacąc za bilety, ale i wypełniając szczelnie sale o wielosetosobowej pojemności. W piątkowy wieczór sprawcami takich cudów byli Mitch&Mitch z Felixem Kubinem w Garnizonie, a w sobotni Tomasz Stańko w duecie z Marcinem Maseckim w klubie Żak. W obu przypadkach przed drzwiami ustawiły się długie kolejki melomanów, a atmosfera na samych koncertach miała tropikalną temperaturę (w sensie dosłownym też).

Mitch&Mitch to warszawski, choć zasilany także przez muzyków z innych miast, zespół o zmiennej liczebności i składzie. Od pewnego czasu najczęściej występuje jako orkiestra oscylująca w granicach dziesięciu osób, a szeroki rozgłos Mitchom przyniosła współpraca ze Zbigniewem Wodeckim, którego udało im się namówić do odkurzenia debiutanckiej, zupełnie do niedawna zapomnianej płyty piosenkarza wydanej w połowie lat 70. Ich wspólny koncert na ubiegłorocznym OFF Festivalu w Katowicach był jednym z największych wydarzeń muzycznych na polskim rynku w minionym sezonie, co potwierdziły niedawne powtórki programu w radiowym studiu koncertowym im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie. Siłą Mitchów jest to, że potrafią zupełnie niewiarygodnie balansować na granicy pomiędzy parodią, pastiszem i całkiem poważnymi poszukiwaniami muzycznymi, tak było i w gdańskim Garnizonie, Felix Kubin, jeden z czołowych europejskich muzyków elektronicznych, wpisał się w tę konwencję rewelacyjnie. Swing plus Kraftwerk plus muzyka z filmów klasy B okazały się receptą na rozgrzanie słuchaczy do czerwoności.

Tomasz Stańko też poniekąd zagrał z Mitch&Mitch, ponieważ pianista, z którym zagrał w Żaku, jest powiązany z Mitchami i bezpośrednio, ponieważ sam brał udział w niektórych wcieleniach zespołu, i pośrednio, przez niezależną wytwórnię Lado ABC, dla której nagrywają.

Metrykalnie krakowskiego trębacza i warszawskiego pianistę dzieli aż 40 lat. To było oczywiście widoczne, lecz absolutnie nie było słyszalne. Stańko, jeden z absolutnych pionierów europejskiej odmiany free-jazzu, stworzył z młodym mistrzem improwizacji nową jakość. O ile free-jazz z lat 60. był muzyką opartą przede wszystkim na energii, ekspresji i mistycyzmie, ich free-jazz był odmienny, bo liryczny, zabawowy i intelektualny. Można było odnieść wrażenie, że duża część pomysłów improwizacyjnych obu muzyków płynęła bezpośrednio z ich niepospolitych mózgów. Efekt był od początku do końca porażający. Panowie! Wchodźcie do studia!

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie