Mirosław Bieliński: Energę należy tak sprywatyzować, by największą korzyść odnieśli obiorcy jej usług

Redakcja
Z Mirosławem Bielińskim, prezesem zarządu Energa SA, rozmawia Jacek Klein

Kiedy ruszy nowy blok energetyczny elektrowni w Ostrołęce?
Wstępnie szacujemy, że w 2016-2017 r. Może być to jedna z nielicznych inwestycji w moce wytwórcze, realizowanych obecnie w Polsce. Z innych firm coraz częściej napływają informacje o przesunięciu terminów oddania, a wręcz rezygnacji z inwestycji z powodu regulacji dotyczących płatności za dodatkowe emisje CO2. Idą one w kierunku karania tych, którzy inwestują. Za darmo emitować CO2 mogą stare bloki energetyczne, a nowo oddane będą obciążone opłatami. Siłą rzeczy nie będą konkurencyjne. My nie rezygnujemy z inwestycji, ponieważ nasze prognozy finansowe abstrahują od emisji CO2. Z uwagi na położenie będzie to blok, który się spłaci bez względu na to, czy trzeba będzie dopłacać do emisji czy nie. Będzie sprzedawał nie tyle samą energię elektryczną, ile usługę systemową związaną z podtrzymaniem całego systemu energetycznego. Znaczenie emisji jest zatem mniejsze. Drugą kwestią jest kontekst międzynarodowy, jaki można wiązać z tą elektrownią. Dużo się dyskutuje o budowie elektrowni atomowej na Litwie. Alternatywą dla niej może być właśnie elektrownia węglowa w Ostrołęce. W odległości 100 metrów od niej będzie przechodziła linia będąca mostem energetycznym łączącym Polskę z Litwą. Będziemy w stanie zasilać sąsiada. Nasz rząd może złożyć taką propozycję stronie litewskiej.

Na jakim etapie jest obecnie inwestycja?
Finalizujemy wykup gruntów, mamy podpisaną już umowę z PSE Operator na przyłączenie do krajowego systemu przesyłowego. Negocjujemy także finansowanie inwestycji. Myślimy o modelu tzw. projekt finance, czyli stworzenia specjalnej spółki celowej, do której może wejść inwestor zewnętrzny. W takim modelu unika się zabezpieczeń w postaci zastawów czy hipoteki na aktywach Energi. Jesteśmy gotowi zrealizować tę inwestycję sami, ale poszukujemy partnera technologicznego, który może zapewnić znaczną część finansowania. Rozmawiamy z firmami japońskimi. Kolejną planowaną dużą inwestycją jest budowa z irlandzkim partnerem elektrowni gazowej o mocy 800 MW. W najbliższym czasie ustalimy szczegóły współpracy. Elektrownia gazowa jest konieczna do rozwoju energetyki wiatrowej. Bez niej możemy zapomnieć o stawianiu siłowni wiatrowych na Pomorzu. Wiatr jest niestabilnym źródłem energii, musi za nim stać moc rezerwowa stabilizująca system.

Elektrownia gazowa będzie zlokalizowana na działce w Żarnowcu, którą Energa kupiła od Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej?
To jest bardzo dobre miejsce na elektrownię gazową, jednak mamy już podpisaną umowę o odsprzedaży tej działki Polskiej Grupie Energetycznej, która odpowiada za budowę pierwszej w Polsce elektrowni atomowej. Lokalizacje, jakie bierzemy pod uwagę, to okolice Grudziądza i Gdańska, w bliskim sąsiedztwie linii energetycznej Żarnowiec - Gdańsk - Grudziądz.
Jeśli te wszystkie inwestycje uda się zrealizować, w jakim stopniu zaspokoją zapotrzebowanie koncernu na moce wytwórcze?
To ciekawe pytanie. Warto zadać kolejne, czy musimy mieć tyle mocy, ile sprzedajemy na rynku? Gdyby taką zasadę przyjęli wszyscy uczestnicy krajowego rynku, zamarłby handel energią. Regionalne pozycje monopolistyczne, z jakimi mamy do czynienia obecnie, zostałyby jeszcze wzmocnione. Korzystniejsze dla polskiej gospodarki jest zachowanie konkurencji w handlu energią. Warto mieć opcję kupienia energii na rynku hurtowym, ponieważ wytwarzanie nie zawsze jest tak tanie, jak kupowanie nawet z europejskiego systemu energetycznego. Nasze inwestycje pozwolą nam potroić moce wytwórcze, jednak nadal chcemy część energii kupować na rynku, co zresztą robimy obecnie, z powodzeniem korzystając z niższych cen. Takiego modelu chcielibyśmy się trzymać.

Drugą częścią wartego ponad 20 mld zł programu inwestycyjnego są sieci energetyczne. Mają wyższy priorytet od budowy nowych elektrowni?
Sieci są gwarantem zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego. Na ich rozbudowę i modernizację w najbliższych 5 latach nasza spółka Energa-Operator przeznaczy 7 mld zł. W znacznej mierze będą to środki własne spółki. Dodatkowo jako pierwsza firma energetyczna w Polsce pozyskaliśmy kredyt wysokości 2 mld zł z Europejskiego Banku Inwestycyjnego, Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju oraz Nordyckiego Banku Inwestycyjnego. Pozyskaliśmy finansowanie bez zabezpieczeń na naszych aktywach, z długim okresem spłaty na korzystnych warunkach. Inwestycje w sieci i zmiana modelu zarządzania nimi są konieczne w perspektywie przyłączania do niej rozproszonych, odnawialnych źródeł energii, jak chociażby elektrownie wiatrowe czy biogazowe.

Zaczynam bać się trochę o rachunki za energię płacone przez odbiorców. Wiadomo, że prąd ze źródeł rozproszonych i odnawialnych jest najdroższy.
Polska przyjęła na siebie zobowiązania wynikające z ochrony środowiska. Coraz większa część konsumowanej energii ma pochodzić ze źródeł odnawialnych. Dzisiaj są one droższe od źródeł konwencjonalnych. Musimy jednak już teraz iść w ich stronę. Wzrost cen jest nieunikniony, pozostaje tylko pytanie o jego skalę i tempo. Obecnie, dzięki m.in. właśnie kupowaniu energii na wolnym runku, udaje nam się skutecznie ten wzrost hamować.

Kto jest głównym dostawcą energii dla Grupy Energa?
Na polskim rynku jest praktycznie jedyna firma dysponująca dużymi nadwyżkami mocy. To PGE. Od niej kupujemy kilkanaście procent dystrybuowanej przez nas energii. Naszym dostawcą są także elektrownie Pątnów-Adamów-Konin. W niewielkim stopniu energię pozyskujemy dzięki transakcjom na giełdzie energii.

Moje pytanie wiąże się bezpośrednio z procesem prywatyzacyjnym, jaki się obecnie toczy. Jedną z firm zainteresowanych przejęciem Energi jest właśnie PGE, państwowy potentat na rynku. Czy taki układ nie zagroziłby konkurencji hamującej wzrost cen na rynku i nie stworzyłby monopolu?
Jeśli miałbym to ocenić, to podobnie jak wiele innych osób wypowiadających się już na ten temat. Taki układ byłby z pewnością korzystny dla PGE, ponieważ zapewniłby jej dużą sieć klientów odbierających obecną nadwyżkę wytwarzanej energii, bez konieczności konkurowania ceną. Czy byłby korzystny dla odbiorców? Rynek energetyczny działa na zdrowych zasadach, jeśli panuje na nim konkurencja.
Na krótkiej liście oprócz PGE znalazły się jeszcze cztery podmioty. Dwa czeskie i jeden francuski, także państwowe i tylko jeden w pełni prywatny, czyli Kulczyk Holding.
Do końca tak nie jest. Energeticky a Prujmyslovy Holding należy w 100 proc. do kapitału prywatnego. W GDF 70 proc. kapitału jest w prywatnych rękach, w CEZ prywatny kapitał ma ok. 30 proc. udziałów. Na pewno cieszy nas to, że osiem podmiotów złożyło wstępne oferty na nasze udziały, z tego aż pięć zostało tak wysoko ocenionych, że Ministerstwo Skarbu zdecydowało się kontynuować z nimi negocjacje i dopuściło do etapu due diligence. Inwestorzy są bardzo aktywni i analizują nas bardzo dokładnie. Trwają w tej chwili wizytacje w naszej firmie. Za tydzień zaczną się spotkania operacyjne, na których eksperci będą nas przepytywać z różnych obszarów działalności Grupy. Na przełomie czerwca i lipca odbędą sie spotkania menedżerskie, na których zaprezentujemy swoją strategię. Będziemy akcentowali nasze plany inwestycyjne. Nieoficjalnie słyszymy też o wysokich kwotach, jakie inwestorzy oferują za Energę.

Cena za udziały to nie wszystko. Istotny, a nawet chyba istotniejszy jest program rozwoju firmy? Czy prywatyzacja nie przeszkodzi w jego realizacji?
Uważam, że nie. Energa pozostanie znaczącym podmiotem polskiego systemu energetycznego, zapewniającym bezpieczeństwo znacznej części kraju. Znaczenie elektrowni w Ostrołęce, o czym wspomniałem wcześniej, może mieć wymiar międzynarodowy. Elektrownia gazowa z kolei umożliwia rozwój energetyki wiatrowej. Inwestycje sieciowe będą wsparciem dla rozwoju energetyki rozproszonej. W planach mamy także budowę zapory na Wiśle, która poprawi zabezpieczenie przeciwpowodziowe i odciąży zaporę we Włocławku. Wszystkie wpisują się zatem w program energetyczny państwa i regionu. Razem warte są dziesiątki miliardów złotych, ale zaznaczam, że my nie mamy ambicji posiadania 100 proc. udziałów w elektrowniach. Chętnie zaprosimy innych inwestorów. Możliwe, że w perspektywie trzech lat może się pojawić konieczność podniesienia kapitału, ale to będzie już decyzja nowego właściciela. Trzeba także zaznaczyć, że realizowane i planowane przez nas przedsięwzięcia zostały uwzględnione w programie inwestycyjnym przyjętym 2 lata temu. W jego realizację zainwestowane zostały już pierwsze, niemałe pieniądze. Projekty inwestycyjne były znane inwestorom w momencie składania ofert przejęcia Energi, można zatem przypuszczać, że oceniają je pozytywnie, podobnie jak sposób pozyskania finansowania. Program okazał się chyba na tyle interesujący i atrakcyjny, iż zgłosiło wielu oferentów, a minister skarbu ma dość szeroką możliwość wyboru. Program inwestycji jest realizowany oczywiście po to, aby w przyszłości przynieść znaczne zyski. Jeżeli dzisiaj główny wskaźnik finansowy Grupy - EBIDTA, czyli dochody przed opodatkowaniem, kosztami finansowymi i amortyzacją, jest na poziomie 1,1 mld, to zakładamy że w perspektywie niecałych 10 lat wzrośnie do poziomu 5 mld zł. Potencjalny inwestor przejmuje dzisiaj firmę z perspektywą pięciokrotnego wzrostu wyników finansowych. Korzyści popłyną także w drugą stronę. Uważam, że pozyskanie inwestora i przejście ze statusu firmy państwowej do statusu firmy prywatnej będzie dobrym rozwiązaniem dla Energi.

Jeśli kupi ją PGE, nie będzie przejścia na status prywatny, przynajmniej w najbliższej przyszłości.
Nie chciałbym się wypowiadać na ten temat, to przywilej właściciela, czyli ministra skarbu.

Czy inwestorzy interesują się kwestią sporu ze związkami zawodowymi i czy może mieć on negatywny wpływ na ich oferty?
Tego nie wiemy. Sesja pytań inwestorów jest dopiero przed nami. Spodziewam się, że przynajmniej część inwestorów będzie się wnikliwie o konflikt ze stroną społeczną dopytywać. Liderzy związkowi zapowiadają, że są gotowi do rozmów w celu zakończenia sporu zbiorowego. Jestem przekonany, że zależy im na wzroście wartości i rozwoju firmy i osiągniemy porozumienie.

Tak wygląda pierwszy, polski samochód elektryczny, Izera

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tom

rzeczowy i kompetentny.

Dodaj ogłoszenie