Miriam Gołębiewska: Zanim weźmie się psa, należy spojrzeć w lustro [ROZMOWA]

rozm. Dorota Abramowicz
- Kiedy słyszę, że potrzebny jest pies do pilnowania domu, radzę zainwestować w alarm - mówi Miriam Gołębiewska, behawiorystka zwierząt. W sytuacji realnego zagrożenia w obronie właściciela może stanąć nawet najmniejszy kundelek, który wcześniej nigdy nie wykazywał agresji.

Jak rozmawiać z psem? Jak go wychować? Dowiesz się w serii poradników pod tytułem "Szkoła na czterech łapach". Swoją wiedzą podzieli się z naszymi czytelnikami Miriam Gołębiewska, znana trenerka psów i psycholog zwierząt. Pytania proszę wysłać na adres: a.abramowicz@prasa.gda.pl

Zobaczcie film:

Zamierzam mądrze wybrać psa, który zamieszka w moim domu. Co powinnam zrobić, byśmy do siebie pasowali?
Nieprzypadkowo organizowane są w wielu krajach konkursy, podczas których oceniane jest podobieństwo psa i właściciela. I jeśli nawet na początku nie widać tego podobieństwa, to po jakimś czasie ono się pojawia. Dlatego przed podjęciem decyzji o zaproszeniu czworonożnego domownika należy stanąć przed lustrem i poważnie zastanowić się nad sobą. Kim jestem, jaki tryb życia prowadzę, dlaczego chcę, by pies pojawił się w moim domu. Czy wie pani, jakie pytanie na początku zadaję osobie, które chce kupić psa z hodowli?

Czy ma pan odpowiednie warunki, by zostać właścicielem czworonoga?
Nie. Pytanie brzmi: po co panu lub pani pies? I od razu odradzam podejmowanie decyzji pod wpływem popularnych seriali czy filmów fabularnych, pokazujących „uczłowieczonego” zwierzaka.

W czasie świąt telewizja znów przypomniała „101 dalmatyńczyków”. Jakie mądre były te psiaki...
Przecież to jest bajka dla dzieci, która ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Nie możemy liczyć, że wzięty przez nas do domu dalmatyńczyk będzie wierną kopią filmowych bohaterów! Konsekwencje działań podejmowanych pod wpływem emocji, impulsu widać w schroniskach dla zwierząt. Wybór musi być przemyślany, bo jego skutki rozciągają się na lata. Wybór może zachorować, a opieka weterynaryjna czasem niemało kosztuje. Może zrobić kupę w domu i pogryźć drogie buty. Wybór oznacza, że trzeba będzie wstawać w listopadową, deszczową niedzielę rano, by wyjść na długi spacer. I że może był problem z zaplanowaniem wakacji.

Zniechęca Pani potencjalnego właściciela...
Mówię tylko, czego może się spodziewać i jakie ewentualności należy wziąć pod uwagę. To są nie tylko przyjemności, ale bycie ze sobą na dobre i na złe.

Pies to obowiązek?
Nie zgadzam się z taką opinią. Wstawanie w listopadowy poranek, by przebiec się z psem po lesie powinno być przyjemnością dla obojga. Trzeba lubić takie wyzwania, by w pełni cieszyć się ze zwierzęcia. Także warunki mieszkaniowe nie są kryterium do wyboru psa. Nie ma psów „do bloku”, czy „do ogrodu”, „dla singla”, czy „rodziny z dziećmi”. Psa wybierajmy dla siebie. Jako towarzysza i kompana. Zastanówmy się, z których wspólnych aktywności będziemy oboje, czy też całą rodziną, czerpali przyjemność.

Przed lustrem staje osoba samotna, spędzająca cały tydzień w pracy, gotowa poświęcić psu jedynie weekendy. Czy jest to decyzja egoistyczna?
Znam sytuację, gdy taki zapracowany singiel ma psa i całkiem sobie oboje nieźle radzą. Nawet jeśli nie może zabierać przyjaciela do pracy. Konieczne jest jednak właściwe wychowanie psa i przygotowanie go do pewnej rutyny: codzienne wstawanie dwie godziny wcześniej i długi, interaktywny spacer ze zwierzęciem. A po powrocie do domu rezygnacja z ciepłych kapci i kolejny długi spacer. Przy wyborze mniej liczy się rasa, najważniejsza jest osobowość zwierzęcia - dla takiej osoby mógłby to być pies spokojny, o niezbyt dużej aktywności. Przy czym to w dużej mierze od właściciela i włożonej przez niego pracy zależy zachowanie ulubieńca.

Są jednak rasy „kanapowe” i takie, które wymagają wybiegania.
Szufladkowanie jest błędem. Każdy pies w obrębie swojej rasy może mieć inną osobowość. Tak samo jak każdy człowiek jest inny. Prócz ras użytkowych są jeszcze psy ozdobne i do towarzystwa. Są one zazwyczaj mniejsze, hodowane bez przeznaczenia użytkowego. To m.in. bolończyk, boston terrier , buldog francuski, chihuahua.

Z jednej strony oglądam rozczulające filmiki pokazujące psa opiekującego się maleństwem, z drugiej słyszałam, że rodziny z małym dzieckiem ze względów bezpieczeństwa i obawy przed chorobami nie powinny decydować się na czworonoga. Gdzie leży prawda?
Jaki pies do dziecka? Najlepiej pluszowy. A tak na poważnie, nie należy nigdy kupować psa wyłącznie dla dziecka. Choć oczywiście wspaniale jest, jeśli dziecko ma możliwość wychowywania się pod jednym dachem z psem. Trzeba przy tym przestrzegać podstawowej zasady: psa (nawet najłagodniejszego) i dziecka nigdy nie zostawiamy bez kontroli.

Czyli jednak jest jakieś ryzyko?
Moja rodzina jest przykładem, że pies i dziecko mogą zgodnie koegzystować w jednym domu. Zauważyłam nawet, że zwierzę i kilkulatek rozumieją do pewnego stopnia te same niewerbalne komunikaty, zwłaszcza te mówiące o wzajemnej nieagresji. Jeśli dziecko i pies zbliżają się do siebie lekko bokiem, po łuku - oznacza to, że wzajemnie nie chcą sobie zrobić krzywdy. Zrównoważony pies jest w stanie zaakceptować dziecko. Muszą też być przestrzegane ściśle pewne reguły. Każdy ma swoją „przestrzeń osobistą”, a jej „wielkość” jest inna w zależności od kultury, w której wyrastamy. Łatwo zaobserwować te różnice, obserwując jak obce osoby ze sobą rozmawiają. Amerykanie najczęściej mają całkiem sporą przestrzeń osobistą, a rozmawiając, stoją dość daleko od siebie. Japończycy z kolei czują się dobrze, stojąc blisko swojego rozmówcy. Gdy spotka się Amerykanin z Japończykiem, natychmiast widać tę różnicę - gdy Japończyk przysuwa się w trakcie rozmowy, Amerykanin odsuwa się, by odległość miedzy nimi była dla niego komfortowa. Podobnie jest w psami. Różne rasy psów mają inną „przestrzeń osobistą”.

Czy ludzie starsi powinni decydować się na wzięcie psa do domu?
Znam wiele przypadków, gdy obecność psa w domu pozwala na dłużej zachować młodość. Należy zdawać sobie jednak sprawę z pewnych ograniczeń - pies nie może być zbyt duży, by jego wyprowadzanie nie przekraczało możliwości fizycznych właściciela. Również kiedy pies zachoruje, coś mu się stanie podczas spaceru, to właściciel powinien mieć siłę go podnieść, wnieść po schodach. Z tego powodu rottweiler, malamut czy dog raczej nie wchodzą w rachubę. Nie powinno się również wybierać ras wymagających dużej aktywności fizycznej, potrzebujących wybiegania. Można także zastanowić się nad adopcją dorosłego psa. Szczeniaki są bardzo absorbujące, wymagają wstawania w nocy. Zanim nauczy się je zachowania czystości, mija sporo czasu. W przypadku psa dorosłego mamy ten trudny czas za sobą, w dodatku można łatwiej ocenić charakter zwierzęcia.

Jakiego zwierzęcia szukać, jeśli potrzebuję psa obronnego, do pilnowania domu?
Kiedy słyszę, że potrzebny jest pies do pilnowania domu, radzę zainwestować w alarm. Jest wiele ras, które od tysięcy lat pilnują stad i domostw. To podstawowa funkcja psa. Ale należy pamiętać, że samo stróżowanie nie zaspokoi wszystkich psich potrzeb. Odradzam kupowane psa, którego jedyną funkcją ma być pilnowanie (często niewielkiej) posesji. Pies jest stworzeniem socjalnym i potrzebuje towarzystwa. Co do obrony - istnieją psy, które pracują w służbach mundurowych. Są skuteczne w zatrzymywaniu złodziei, a nawet sprawdzają się w walce z terrorystami. Zdarza mi się pracować z psami służbowymi i nie sposób nie docenić ich jako doskonałych policjantów i żołnierzy. Te psy są bardzo imponujące i niektórzy marzą, by mieć w domu tak wyszkolonego psa obronnego. Trzeba jednak pamiętać, że wyszkolenie takiego psa wymaga nie lada zdolności i poświęcenia ze strony właściciela. Wywołać w psie agresję jest stosunkowo łatwo, ale zapanować nad nim to już inna historia. Myśląc o szkoleniu obronnym warto zastanowić się nad wszystkimi aspektami posiadania psa agresywnego.

Mam łagodnego psa. Czy to oznacza, że nigdy mnie nie obroni?
Znam sytuację, gdy rodzice pozostawili synka przed sklepem pod opieką łagodnego labradora. Z daleka zauważyli, że do dziecka zbliżyła się obca osoba, próbowała je dotknąć. Pies natychmiast wszedł między obcego a chłopca, odgradzając go ciałem od intruza. Kiedy ów człowiek próbował mimo wszystko chwycić dziecko, kłapnął zębami i skutecznie odstraszył natręta. Zrobił to pies, który nigdy wcześniej i nigdy później nie wykazywał najmniejszych odznak agresji. W sytuacji realnego zagrożenia w obronie właściciela może stanąć nawet najmniejszy kundelek. Siła więzi, jaką darzą nas psy jest często niedoceniana, a w ostatnich latach stała się obiektem zainteresowania badaczy.

Niektórzy jednak czują się bezpieczniej z agresywnym obrońcą...
Zauważyłam, że dla niektórych osób, zwłaszcza panów, duży, agresywny pies stanowi coś w rodzaju „wzmacniacza męskości”. Chętnie przez nich wybierane są rasy takie jak: american staffordshire terrier (popularnie zwany amstaffem), bullmastiff, rottweiler czy też popularny owczarek niemiecki. To są wspaniałe psy, ale równocześnie ważny jest powód, dla którego ktoś się na nie decyduje. Nie bez powodu amstafy mają złą reputację, lecz jest to wina ludzi, a nie psów. Znam wiele naprawdę miłych i nieagresywnych przedstawicieli tej rasy. Zanim komuś przyjdzie do głowy szkolenie psa do agresji, trzeba mieć pewność, że zawsze pozostaje pod naszą kontrolą. Agresywny pies jest jak odbezpieczona broń i ważne jest, by miał odpowiedzialnego właściciela.

rozmawiała Dorota Abramowicz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie