reklama

Michał Kolenda z Trefla Sopot: Już przegrywając pięcioma punktami byliśmy pewni wygranej [rozmowa]

Jakub Łasek
Jakub Łasek
Zaktualizowano 
Michał Kolenda był jednym z bohaterów Trefla Sopot w wygranym spotkaniu z Anwilem.
Michał Kolenda był jednym z bohaterów Trefla Sopot w wygranym spotkaniu z Anwilem. Karolina Misztal
Trefl Sopot w miniony weekend pokonał Anwil Włocławek 86:84, choć jeszcze na pięć minut przed końcem tracił do mistrzów Polski 19 punktów. O tym niesamowitym spotkaniu, jak zawsze barwnie, opowiada Michał Kolenda, skrzydłowy żółto-czarnych.

Mecz z Anwilem był szalony – jak z perspektywy parkietu postrzegasz to, co się wydarzyło w sobotę? Wydawało się, że rywale już mają zwycięstwo w kieszeni, ale wy nie poddaliście się nawet na moment.

Gdy wychodziliśmy na czwartą kwartę przy stracie 14 punktów, powiedzieliśmy sobie – Anwil jest silny, ale zróbmy wszystko, żeby wyjść z twarzą z tego meczu. Pokażmy, że zrobiliśmy wszystko, co się da. Chcieliśmy po prostu móc sobie później w szatni powiedzieć, że więcej nie dało się zrobić, że przegraliśmy, ale po walce do końca. I z takim nastawieniem wyszliśmy na ostatnią kwartę.

Z boku wasza gra właśnie tak wyglądała, że walczycie z całych sił, ale bardziej dla podbudowania mentalnego, a nie dla samego zwycięstwa.

Dokładnie tak, nie chcieliśmy ponieść klęski, przegrać 20 punktami. Naszym celem było pokazać, że jesteśmy dobrym zespołem, mimo porażki. Ale losy meczu potoczyły się w taki sposób, że nawet nie zauważyłem, kiedy odrobiliśmy 19 oczek straty. Nagle po trójce Mikołaja Kurpisza spojrzałem na zegar i zobaczyłem, że tracimy już tylko 11 punktów, a do końca zostały ponad trzy minuty. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem - „panowie, to jest do zrobienia, spróbujmy”. Postawiliśmy na obronę strefową w końcówce, co wypaliło kilka akcji wcześniej. Tak się to potoczyło, że Anwil popełnił kilka błędów, po czym Łukasz (Kolenda, brat Michała - przyp. JŁ) wyprowadził swoje kontry i nagle okazało się, że jesteśmy w odległości jednej akcji od rywali. Pomyśleliśmy, że to może być „ten mecz”.

Nadal jednak Anwil był na czele, choć już minimalnie.

Aż do momentu kiedy Łukasz po raz kolejny pobiegł do kontry, został sfaulowany przez Tony’ego Wrotena i doprowadził do remisu. Na minutę przed końcem mecz właściwie zaczął się od nowa, ale to my byliśmy podbudowani, bo mieliśmy remis z mistrzem Polski, gdy jeszcze kilka minut wcześniej traciliśmy niemal 20 punktów. Nasze morale było wtedy bardzo wysokie, czuliśmy, że wygramy to spotkanie. Nawet wcześniej, gdy traciliśmy 4-5 punktów, wiedzieliśmy, że dojdziemy Anwil i wyszarpiemy zwycięstwo. A kiedy Łukasz, już nie mam pojęcia po raz który, pobiegł z kontrą, wywalczył faul niesportowy, już nie było wątpliwości, że dwa punkty pojadą do Sopotu.

Radość musiała być ogromna, choć mecz się jeszcze nie skończył?

Radość, ale też świadomość, że pokonaliśmy Anwil na ich parkiecie, co przy ich składzie jest praktycznie niemożliwe w tym sezonie. Wykonaliśmy niesamowitą pracę drużynową, pokazaliśmy charakter. Bardzo nas to zwycięstwo nakręciło, zbudowało atmosferę w zespole. Teraz mamy poczucie, że w tym sezonie wszystko jest w naszych rękach. Oczywiście mamy jeszcze dużo do poprawy, bo przecież we Włocławku bardzo źle rzucaliśmy za trzy. A mimo tego daliśmy radę wygrać z mistrzem.

Niesamowite jest też to, że odrobiliście straty eksperymentalną piątką. Ty, Łukasz, Carlos Medlock, Mikołaj Kurpisz i Paweł Leończyk – zestaw co najmniej niespodziewany.

Po meczu z trenerem Stefańskim śmialiśmy się, że całą stratę odrobiło trzech 20-latków (Łukasz Kolenda ma 20 lat, Michał 22, Mikołaj Kurpisz 21 - przyp. JŁ) i dwóch doświadczonych. Nie mam pojęcia jak to się stało, piątka eksperymentalna, ale w zasadzie po przymusowym zejściu z boiska Nany Foullanda i Witalija Kowalenki, nie było innego wyjścia, szczególnie pod koszem. Znakomitą zmianę dał Mikołaj Kurpisz, który bez żadnego respektu walczył z takimi graczami jak Szymon Szewczyk czy Krzysztof Sulima. To reprezentanci Polski, a przecież Mikołaj dopiero debiutuje w ekstraklasie.

Powiedz jeszcze trochę o Anwilu, bo z boku wydawało się, że wpadli oni w taką mentalną pułapkę. Mieli pewność, że wygrają i chcieli już dograć ten mecz jak najmniejszym nakładem sił. Też tak to odczułeś?

Jeżeli prowadzisz różnicą 19 punktów, a w dodatku masz cały mecz pod kontrolą, to możesz czuć pewność, że zwyciężysz. Aczkolwiek wydaje mi się, że Anwil w końcówce za bardzo starał się bazować na indywidualnościach, a nie zespołowej koszykówce. Oczywiście w tym sezonie są oni oparci na graczach potrafiących w pojedynkę odmieniać losy meczu, ale może w tym spotkaniu ich to trochę zgubiło. Druga rzecz to głowa, wydaje mi się, że mentalnie oni bardzo szybko szli w dół, kiedy my odrabialiśmy straty. My z kolei pod tym względem coraz bardziej się podbudowywaliśmy, zwłaszcza gdy widzieliśmy lekką bezradność rywali wobec naszej obrony strefowej.

Przed wami spotkanie z GTK Gliwice. Wydaje się, że rywal zdecydowanie słabszy, ale chyba nie wolno wpadać w takie pułapki i myśleć, że teraz już będzie łatwiej?

Zgadza się, rywal na pewno nie będzie łatwy, przypominam, że wygrał w tym sezonie na wyjeździe z Polpharmą i Asseco Arką, więc nie wolno ich lekceważyć. W pozostałych meczach, choć przegrywali, to dwukrotnie po dogrywce, pokazując, że potrafią walczyć do końca. Spodziewam się ciekawego spotkania, zwłaszcza dla kibiców, bo GTK nigdy nie odpuszcza, a my jesteśmy na fali wznoszącej. Mam nadzieję, że to będzie po pierwsze interesujący pojedynek, a po drugie zakończony naszym zwycięstwem.

Młodzi piłkarze "dokończyli" mistrzostwa Polski z 1939 r.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie