Męska kadra piłkarzy ręcznych dwa miesiące przed mistrzostwami Europy. To ciągle plac budowy

Materiał Partnera PGNiG
Największy ból głowy trener Patryk Rombel ma z obsadą prawego rozegrania. Na zdjęciu w środku, w czerwonym stroju Rafał Przybylski.
Największy ból głowy trener Patryk Rombel ma z obsadą prawego rozegrania. Na zdjęciu w środku, w czerwonym stroju Rafał Przybylski. Szymon Starnawski/Polska Press
Udostępnij:
Niespełna miesiąc pozostał męskiej reprezentacji Polski w piłce ręcznej do rozpoczęcia drugiej fazy przygotowań do styczniowych mistrzostw Europy, a niecałe dwa miesiące do samego turnieju. Nasza kadra ciągle przypomina plac budowy, może nie jeśli chodzi o skład, bo ten jest w miarę stabilny, ale pod kątem jakości gry.

Ostatnia tegoroczna kolejka w PGNiG Superlidze odbędzie się 11 grudnia i po niej rozpoczną się właściwe przygotowania. Pierwszy etap nasi szczypiorniści mają już za sobą. W wyjazdowych, sparingowych meczach ze Szwecją, które miały być również promocją rozgrywanych w 2023 roku w obu krajach mistrzostw świata, gospodarze wygrali w Malmoe 31:24 (17:10), a w Kristianstad 32:28 (20:15). W pierwszym spotkaniu Biało-Czerwoni zaprezentowali się słabo, w drugim nieco lepiej. Trzeba jednak brać pod uwagę, że reprezentacja „Trzech Koron” to aktualni wicemistrzowie świata. Ciągle jednak zmorą naszej drużyny są proste błędy w ataku i niestabilna gra defensywy.

W tych spotkaniach selekcjoner Patryk Rombel nie mógł skorzystać z kilku kontuzjowanych zawodników, między innymi Przemysława Krajewskiego, Michała Szyby, Arkadiusza Moryto czy Szymona Sićki. Dał szansę debiutu trzem młodym zawodnikom – bramkarzowi Azotów Puławy Mateuszowi Zembrzyckiemu, prawemu rozgrywającemu Torus Wybrzeża Gdańsk Wiktorowi Tomczakowi oraz lewemu rozgrywającemu, Melwinowi Beckmanowi ze szwedzkiego HK Aranaes. Zainteresowanie wzbudził szczególnie ten ostatni, który wcześniej dostawał szanse w naszej młodzieżówce. Mieszkający od urodzenia w Szwecji zawodnik wypadł nieźle, choć widoczny był jego brak zgrania z resztą zespołu, Beckman popełniał też sporo błędów w defensywie.

- W pierwszym meczu po niezłym początku przyszedł moment, który zaważył na całym spotkaniu. Mowa tutaj o 15 minucie kiedy to w wyniku dwóch niewykorzystanych sytuacji i kilku błędów Szwedzi uzyskali siedmiobramkową przewagę. Niestety, nie umieliśmy na to odpowiedzieć i ten mecz toczył się już później na bardzo dużym dystansie pomiędzy nami, a zespołem Szwedów. Natomiast z pewnością bardzo cieszy postawa drużyny w drugim spotkaniu i umiejętność wyciągania wniosków po porażce. Dlatego też z nadzieją możemy patrzeć na kolejne mecze, bo postawa w tym drugim spotkaniu, nawet jeśli pojawiały się trudne momenty, a takie były chociażby w końcówce pierwszej połowy, gdzie Szwedzi uzyskali pięciobramkową przewagę pokazuje, że potrafiliśmy wrócić po przerwie, nawiązać walkę i być w grze praktycznie do samego końca. Widać tutaj, że nawet w niepełnym składzie, bo niestety takim dysponowaliśmy podczas tego zgrupowania, jeśli tylko wypełniamy nasze założenia, które przygotowujemy przed meczem potrafimy rywalizować z teoretycznie przewyższającym nas jakością zespołem – mówił po meczach ze Szwedami Rombel.

Podczas przygotowań i turnieju mistrzowskiego trener nie będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników. Od mistrzostw świata w Egipcie kontuzjowany jest prawy rozgrywający Maciej Majdziński, niedawno to samo spotkało grającego również na prawej połówce Michała Szybę. 33-letni brązowy medalista mistrzostw świata z 2015 roku wprawdzie ostatnio nie grał w kadrze, ale mógłby być brany pod uwagę. Na tej pozycji selekcjonerowi pozostał tylko chimeryczny Rafał Przybylski. Wariantem awaryjnym jest gra w tym sektorze boiska prawoskrzydłowego Michała Daszka, co było już w kadrze próbowane i co zdawało egzamin w klubie „Dacha”, Orlenie Wiśle Płock. Przy ustalaniu składu na mistrzostwa Europy nie będzie też można liczyć na opokę naszej defensywy, zawodnika Łomży Vive Kielce, Tomasza Gębalę. „Odzywa się” się u niego kolano, w którym wcześniej dwukrotnie miał zrywane więzadła krzyżowe i Gębala w najbliższych tygodniach będzie się musiał poddać zabiegowi chirurgicznemu.

Nasza drużyna, po odejściu w 2016 roku, po igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro i krótko potem medalowej generacji ze Sławomirem Szmalem, Karolem Bieleckim, czy braćmi Michałem i Bartoszem Jureckimi, ciągle jest w budowie. W miarę stabilna jest obsada bramki (Adam Morawski, Mateusz Kornecki), koła (Kamil Syprzak, Maciej Gębala, Dawid Dawydzik) i skrzydeł (Przemysław Krajewski, Jan Czuwara z lewej, Michał Daszek z prawej strony). Gorzej sytuacja wygląda z rozgrywającymi. Na środku od czasów Grzegorza Tkaczyka nie dochowaliśmy się klasowego zawodnika, a 20-letni Michał Olejniczak to jeszcze melodia przyszłości; z lewej strony jest będący ostatnio w dobrej formie Szymon Sićko; z prawej strony jak wyżej – bieda.

Kolejnym sprawdzianem naszej reprezentacji będzie poprzedzony zgrupowaniem w Cetniewie 4 Nations Cup, który odbędzie się w gdańsko-sopockiej hali Ergo Arena. W dniach 28-30 grudnia Polacy zmierzą się w nim kolejno z Tunezją, Japonią i Holandią. Przy obecnej pozycji naszej reprezentacji będą to dość wymagający rywale. Tunezja to wicemistrz Afryki, Japonia na igrzyskach olimpijskich w Tokio pokonała wysoko notowaną Portugalię, a Holandia dwa razy ograła nas w eliminacjach mistrzostw Europy (27:26 i 32:30).

Podczas mistrzostw Europy, które w dniach 13-30 stycznia 2022 roku odbędą się na Węgrzech i Słowacji, nasz zespół w grupie D, która swoje meczem będzie rozgrywała w Bratysławie, 14 stycznia zmierzy się z Austrią, 16 stycznia z Białorusią, a 18 stycznia z Niemcami. Zadanie, które stoi przed Polakami, jest dość trudne, bo z grupy wychodzą tylko dwa zespoły. W zasadzie ze wszystkimi z tych rywali nasi szczypiorniści mogą wygrać, ale i przegrać.

Na poprzednich mistrzostwach Europy, w 2020 roku, nasz zespół zajął dopiero 21. miejsce, Niemcy zakończyli turniej na piątym, Austriacy na ósmym, a Białorusini na 10. miejscu. Ale już na tegorocznych mistrzostwach świata w Egipcie polski zespół w końcowej klasyfikacji zajął trzynastą lokatę, Niemcy były pozycję wyżej, ale gdyby w ostatnich sekundach ostatniego meczu nie rzucili nam gola na remis, Polska skończyłaby turniej jako dziewiąta. Pozostali nasi rywale byli za nami – Białoruś 13., a Austria zaledwie 26.

Iga Świątek zmieniła trenera. Co się stało? KOMENTARZ

Wideo

Materiał oryginalny: Męska kadra piłkarzy ręcznych dwa miesiące przed mistrzostwami Europy. To ciągle plac budowy - Echo Dnia Świętokrzyskie

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie