reklama

Martin Vaculik: Dziękuję gdańskim kibicom

Janusz Woźniak
Martin Vaculik wraca do zdrowia i do... ekstraligi
Martin Vaculik wraca do zdrowia i do... ekstraligi Janusz Wójtowicz
Rozmowa z Martinem Vaculikiem, objawieniem żużlowym tegorocznego sezonu, który w 2010 roku będzie jeździł w ekstralidze.

Minęło kilka tygodni od twojego wypadku na torze. Jak się aktualnie czujesz?
Ciągle przechodzę rehabilitację kontuzjowanej nogi. Postępy są jednak widoczne. Czuję się coraz lepiej, a i lekarze są zadowoleni z przebiegu leczenia i rehabilitacji. Wszystko wskazuje na to, że za kilka następnych tygodni będę mógł bez żadnych przeszkód przystąpić do przygotowań do nowego sezonu.

Zabrakło cię w decydującym o utrzymaniu w ekstralidze meczu Lotos - Atlas. Myślisz, że z tobą w składzie nasz drużyna obroniłaby miejsce w krajowej elicie?
Nie wiem i nie da się już tego sprawdzić. Było mi naprawdę przykro, że nie mogłem pojechać w tym spotkaniu. Byłem wówczas w szpitalu, ale przebieg rywalizacji śledziłem na bieżąco. Miałem nadzieje, że koledzy jednak sobie na własnym torze poradzą. Niestety, to Atlas okazał się lepszy.

Masz swój własny pogląd na przyczyny spadku Lotosu?
Ja jestem młodym zawodnikiem i w każdym meczu starałem się jeździć jak najlepiej i zdobywać jak najwięcej punktów. Kiedy poznałem skład Lotosu przed sezonem byłem nieomal pewien, że będziemy na zakończenie w czwórce najlepszych polskich drużyn. Jednak nie wszyscy zawodnicy Lotosu trafili w tym sezonie z formą, nie wszyscy z właściwym przygotowaniem motocykli. I skończyło się to wszystko spadkiem.

Ciebie wiążą jeszcze z Lotosem zaległe wypłaty za zdobywane punkty.
O tym nie chce rozmawiać. To sprawa pomiędzy mną, a klubem. Wszystko jest ustalone, ja nie zgłaszam żadnych pretensji.

Za to gdańscy kibice zgłosili cię jako zawodnika, którego chętnie widzieliby w plastronie Lotosu także w sezonie 2010.
To bardzo miłe. Cenię sobie gdańskich fanów żużla, ich przywiązanie do klubu - bo jeździli za nami także na wyjazdowe spotkania - dziękuję za wsparcie, które czułem w każdym meczu. Niestety w przyszłym sezonie nie pojawię się w gdańskiej drużynie. Chcę się nadal rozwijać, rywalizować z najlepszymi, a to oznacza konieczność występów na torach ekstraligi. Gdańskowi nie mówię jednak żegnaj, a tylko - do widzenia. Nie wykluczam bowiem, że za rok czy dwa ponownie pojawię się w składzie Lotosu.

A jaki polski klub w ekstralidze wybierzesz w tym sezonie?
Jeszcze nie wiem. Rozważam kilka propozycji, bo tych akurat mi nie brakuje. To w jakiś sposób zasługa Lotosu w którego barwach wypromowałem się w zakończonym już sezonie.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie