Małgorzata Wassermann o zwolnieniu z aresztu Katarzyny P., współoskarżonej w aferze Amber Gold

Lidia Lemaniak
Marek Szawdyn/Polska Press
Udostępnij:
Sąd Apelacyjny w Gdańsku uchylił areszt wobec Katarzyny P., współoskarżonej w aferze Amber Gold. Zastosował wobec niej wolnościowe środki zapobiegawcze. – Pretensje można mieć do wymiaru sprawiedliwości, który przez tyle lat nie potrafi sobie poradzić z tym postępowaniem – powiedziała polskatimes.pl przewodnicząca sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold Małgorzata Wassermann, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Kobieta jest nieprawomocnie skazana na 12,5 roku więzienia w związku z aferą finansową Amber Gold.

W rozmowie z polskatimes.pl decyzję sądu skomentowała Małgorzata Wassermann, przewodnicząca sejmowej komisji ds. Amber Gold. – Decyzja o zwolnieniu Katarzyny P. z aresztu nie jest dla mnie bardzo zaskakująca. Zgodnie z polskimi przepisami, zasadą jest stosowanie aresztu do okresu dwóch lat, a w wyjątkowych przypadkach jest to okres dłuższy – powiedziała.

Poseł PiS przypomniała, że Katarzyna P. została tymczasowo aresztowana w 2013 roku. – Oznacza to, że była pozbawiona wolności przez okres praktycznie 8 lat, a nie zapominajmy, że to nie jest kara – to jest na razie tymczasowy areszt, który ma służyć zabezpieczeniu prawidłowego toku postępowania karnego – dodała.

Zdaniem Małgorzaty Wassermann pretensje można mieć do wymiaru sprawiedliwości, który przez tyle lat nie potrafi sobie poradzić z tym postępowaniem. – Proszę zwrócić uwagę, ile lat toczyło się najpierw w prokuraturze to postępowanie, zresztą z mizernymi do 2015 roku efektami. Potem była kwestia sądu. Ile musimy czekać na apelację. Z punktu widzenia gwarancji procesowych i przepisów, nie jest to dla mnie decyzja ani zaskakująca, ani nadzwyczajna – powiedziała.

W ocenie poseł PiS wymiar sprawiedliwości powinien uderzyć się w pierś. – Dlaczego te postępowania przez tyle lat nie są zakończone? – zapytała.

Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 roku, a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji, od 6 proc. do nawet 16,5 proc. w skali roku, co znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia 2012 r. firma ogłosiła likwidację, a tysiącom klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy ani odsetek od nich.

Katarzyna P. i Marcin P. pieniądze pozyskane z lokat wydawali na rozmaite cele - m.in. na finansowanie linii lotniczych OLT Express (nieistniejący już przewoźnik, w którym głównym inwestorem była Amber Gold) przeznaczono prawie 300 mln zł. Część dochodów szła też na wynagrodzenia. Ustalono, że z tego tytułu oskarżeni wypłacili sobie 18,8 mln zł.

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Materiał oryginalny: Małgorzata Wassermann o zwolnieniu z aresztu Katarzyny P., współoskarżonej w aferze Amber Gold - Polska Times

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dewotka blues !
Tere fere ! Ta pisia panna wanna mocno się przy tej całej aferze skompromitowała, jako tzw. przewodnicząca komisji. Przy wszelkich piramidach finansowych, wystarczy bowiem jedynie sprawdzić pierwszych 100 beneficjentów, i sprawa jest jasna. Tylko, co by to kurczę było, gdyby na zasadzie "trupów z szafy", powypadały nagle kacyki z sekty katolikoni, albo jacyś kolaboranci pisiej bandy. Fajne w tej całej szopce jest natomiast to, że udawana żonka głównego słupa, uległa skutecznemu zapyleniu, siedząc już w pace. Toż to cud ! Po pierwsze, będzie teraz kolejne niepokalane poczęcie, a po drugie, trzeba ją już teraz właśnie wypuścić.
E
Ehh
Republika bananowa od początku afery po dziś dzień. Dobrze ze Łukaszenko obronił Białoruś i Białorusinow przed tym cialamajstwem.Po pierwsze w republice bananowej nie robi sie dużych biznesów bez przychylności (opłacenia ?urzędników ),bo najzwyczajniej cie zniszczą a sami trzymają lapy na druku i obrocie pieniędzmi. Po drugie ,to jest nieprawdopodobne żeby zniszczyć w ten sposob,,oskarżonego "zapłodnieniajac mu żonę przez ...urzędnika oplacanego z budzetu republiki bananowej-jeszcze po cichu liczyłem, że pieniądze zrobiły swoje i przemycili nasienie oskarżonego (jakos bardziej by przeszło).Po trzecie urzednicy republiki bananowej zapewne dobrze sie oblowili na prywatne rachunki uplynniajac wcale nie mały zarekwirowany majątek. Po czwarte, to jest nieprawdopodobne jak mozna 8 lat przetrzymywac kogoś w areszcie...tymczasowym.Kraj do zaorania.
G
Gość
Polski Hit. Brac piniadze a potem pocaluj mnie.
Dodaj ogłoszenie