Maciej Szmatiuk, kapitan Arki: Nie wystarczy sama wiara, potrzebna jest dużo lepsza gra

Janusz Woźniak
Kapitan Arki Maciej Szmatiuk nie ma wątpliwości, czego teraz potrzeba jego drużynie
Kapitan Arki Maciej Szmatiuk nie ma wątpliwości, czego teraz potrzeba jego drużynie Tomasz Bołt
Udostępnij:
Rozmowa z Maciejem Szmatiukiem, kapitanem Arki Gdynia.

- Zapewne ciężko pracowaliście w okresie zimowym, a kiedy przyszło sprzedać tę pracę w pierwszych meczach rundy wiosennej, to zamiast punktów i satysfakcji macie gwizdy własnych kibiców. Dlaczego tak się dzieje?

- Zacznę od tych gwizdów, które nas bardzo bolą, i zapewniam, że takie zachowanie naszych fanów nie jest dla nas obojętne. Postaramy się, aby następne mecze w naszym wykonaniu były lepsze. Abyśmy my i kibice kończyli ligowe spotkania w dobrych nastrojach.

- A dlaczego to się dotychczas tej wiosny nie udawało?

- Można mówić o prostej recepcie: za mało bramek strzelamy, a za dużo tracimy. Robimy w grze defensywnej błędy, które nam się w rundzie jesiennej nie zdarzały. To dlatego przegraliśmy w Gdyni z Wisłą czy Lechem, drużynami w polskiej ekstraklasie markowymi, ale przecież jesienią potrafiliśmy na własnym boisku pokonać kilka drużyn z czołówki, łącznie z liderującą wówczas Jagiellonią. Nie tylko kibice są zawiedzeni skromnym, dwupunktowym dorobkiem na wiosnę. My też.

- Zmiana trenera wszystko odmieni?

- To nie piłkarze zmieniają trenera. Takie decyzje podejmuje kierownictwo klubu. Mam nadzieję, że ta zmiana przyniesie oczekiwany przełom, tchnie w drużynę nowego ducha. My ciągle potrzebujemy pierwszego w rundzie rewanżowej zwycięstwa, a później kolejnych, bo remisami ekstraklasy dla Gdyni nie obronimy.

- Przed wami dwa wyjazdowe mecze - do Widzewa i Jagiellonii. O zwycięstwa będzie raczej trudno...

- Na papierze tak. Przypomnę jednak niedawny wyjazd do Zabrza, po tym jak Górnik rozgromił Zagłębie 5:1, a my zremisowaliśmy na Śląsku 2:2, będąc bliżej zwycięstwa niż gospodarze. Potrzebna jest nam wiara, że wygrać można z każdym. Oczywiście, że to będą groźni rywale, ale przecież Jaga zdobyła tej wiosny tyle punktów co my, czyli dwa.

- Uczy się Pan już języka czeskiego?

- Nie (śmiech). Ale Miro Bożok nauczył nas już wcześniej kilka dosadnych słów po słowacku. Nie nadają się do zacytowania...

- Gdyby nowy trener, czego nie można wykluczyć, poprosił kapitana drużyny na rozmowę, poprosił o radę, co w Arce zmienić, to co by Pan mu powiedział.

- Ameryki bym nie odkrył. Potrzeba nam konsekwencji w grze defensywnej, bo przecież nie zapomnieliśmy w zimie, jak należy bronić dostępu do własnej bramki. Jednocześnie musimy odważniej zagrać do przodu. Przenieść ciężar gry dalej od naszej bramki, najlepiej na połowę rywali. No i strzelać więcej goli, bo bez nich nie ma zwycięstw.

- Tylko kto miałby te bramki dla Arki zdobywać?

- Wszyscy. Obrońcy, po stałych fragmentach gry, pomocnicy strzałami z dystansu i napastnicy, bo już czas, by się obudzili.

- W sytuacji, w jakiej się teraz znalazła drużyna Arki, kapitan powinien zabrać drużynę na piwo, powinny się odbyć męskie, może nawet przykre dla niektórych kolegów rozmowy. Takie swoiste oczyszczenie w waszym przypadku nie jest możliwe, bo barierą jest język.

- To nie jest tak do końca, że ze sobą nie rozmawiamy na... trudne tematy, że w szatni nie dochodzi do spięć. Przerabialiśmy już to tej wiosny. Oczywiście bariera językowa w jakiś sposób ogranicza takie kontakty, ale ich zupełnie nie kasuje. A wspólne piwo? Tego rzeczywiście nie przerabialiśmy, ale wie pan, co by było, gdyby na takiej wyprawie ktoś z kibiców nas zauważył i poinformował władze klubu. Do opinii, że źle gramy, doszłaby jeszcze jedna - że balujemy.

- Patrzy Pan na tabelę ekstraklasy i widzi ciągle Arkę na 15, spadkowym miejscu. Wiara w utrzymanie ciągle jest niezmienna?

- Mówimy o dwóch rzeczach. Patrząc na tabelę, na nasze wiosenne wyniki, bardziej niż nasze przedostatnie miejsce martwi mnie to, że zespoły, które nas wyprzedzają, zaczynają nam odjeżdżać, a ostatnia w tabeli Cracovia niebezpiecznie się zbliżać. Myślę przy tym, że ani mnie, ani kolegom nie brakuje wiary w to, że Arka się utrzyma. Musimy jednak tę wiarę poprzeć dobrą i skuteczną grą, bo innej drogi do uniknięcia degradacji nie ma. Na tę lepszą, skuteczniejszą grę - w co głęboko wierzę - nas stać. Podobnie jak wierzę w to, że nasi kibice będą tłumnie przychodzić na nowy stadion i gorącym dopingiem - którego zresztą na Arce nie brakuje - pomogą nam zachować dla nas i dla nich ekstraklasę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie