reklama

Lotto Ekstraklasa. Do Gdańska na mecz z Lechią przyjeżdża trawiony problemami Lech Poznań

Paweł StankiewiczZaktualizowano 
Przed biało-zielonymi ważny mecz z Lechem Poznań, który może nawet zapewnić pierwsze miejsce po fazie zasadniczej w Lotto Ekstraklasie.
Przed biało-zielonymi ważny mecz z Lechem Poznań, który może nawet zapewnić pierwsze miejsce po fazie zasadniczej w Lotto Ekstraklasie. Waldemar Wylegalski
Przed biało-zielonymi ważny mecz z Lechem Poznań, który może nawet zapewnić pierwsze miejsce po fazie zasadniczej w Lotto Ekstraklasie.

W ostatnich latach Lech przyzwyczaił do tego, że jest jednym z głównych faworytów do mistrzostwa Polski albo walczy chociaż o udział w europejskich pucharach. Ten sezon jest kryzysowy dla „Kolejorza”, który nie jest jeszcze pewny miejsca w grupie mistrzowskiej, a już jesienią pożegnał się z Pucharem Polski. To świetnie wykorzystują biało-zieloni, którzy walczą z Legią Warszawa o mistrzostwo Polski. Lechia już dawno nie przystępowała do meczu z Lechem w roli faworyta. Już jesienią w Poznaniu pokazała, że nie ma się co bać tego zespołu i wygrała w pełni zasłużenie 1:0, po golu Flavio Paixao. To było przełamanie, bowiem gdańszczanie wygrali w Poznaniu po ponad 52 latach.

Lech przed kilkoma dniami zwolnił Adama Nawałkę, a po wodzą Dariusza Żurawia wygrał w środę z silną Pogonią Szczecin 3:2.

- Jaki Lech zagra w Gdańsku? Każdy może szukać odpowiedzi na boisku - mówi Piotr Stokowiec, trener Lechii. - Mnie bardziej interesuje to, jaka Lechia będzie w sobotę. Oczywiście analizujemy grę rywali, a na meczu Lecha był jeden z moich asystentów. To będzie trochę inny Lech, ale jesteśmy gotowi na różne warianty. Najważniejsze będzie to, jak zagra Lechia i nie trzeba czekać na to, co Lech zrobi na boisku. Chciałbym, żeby to rywale dostosowywali się do nas. Nie zawsze się to udaje, ale czasami celowo oddawaliśmy inicjatywę i czekaliśmy na możliwość wykorzystania naszych mocnych stron. Zawodnicy dostali kwintesencję gry Lecha w postaci kilkunastominutowego materiału filmowego.

- Zawsze jesteśmy głodni sukcesu. Lech zmienił ostatnio trenera, ale my patrzymy na siebie i na to co sami możemy zrobić na boisku. Zawsze gramy o zwycięstwo - dodaje Joao Nunes, obrońca biało-zielonych.

Lech obok Legii i Wisły Kraków to dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych klubów w Europie. Takiego Lecha może pamiętać też Lukas Haraslin z okresu, kiedy trafiał do Lechii, a dziś to gdańszczanie mają więcej szans na zdobycie kompletu punktów. Nie dlatego, że „Kolejorz” jest w kryzysie, ale z tego powodu, że biało-zieloni rozgrywają bardzo dobry sezon, są świetnie zorganizowani i trudni do pokonania, a w Gdańsku stworzyli twierdzę nie do zdobycia.

- To będzie trudne spotkanie, bo Lech jest w dobrej dyspozycji - uważa Haraslin. - Oczywiście, że znałem takie drużyny jak Lech, ale też szybko sprawdziłem Lechię, jak tylko menedżer powiedział mi o ofercie z Gdańska. Każdy sezon jest jednak inny. Walczyliśmy o mistrzostwo, potem o utrzymanie, a teraz znowu o czołowe pozycje. Raz idzie, raz nie. Wierzę, że w tym sezonie będzie już tylko dobrze, ale musimy iść kroczkami od meczu do meczu. Nie powiem na pewno, że Lech nie jest taki silny. W ekstraklasie można w jeden weekend wygrać, a w następny przegrać. Tu nie ma słabych zespołów. W każdym meczu trzeba wybiegać i wywalczyć to zwycięstwo będąc zespołem bardziej skutecznym.

Lechia na pewno nie zlekceważy Lecha, pomimo jego słabszej gry w tym sezonie. To rywal, który w każdym momencie może zaskoczyć.

- Nie ocenię czy Lech teraz jest słabszy odkąd przyjechałem do Polski. Ta drużyna ma swoje problemy, ale każdy je ma. Lech musi patrzeć na siebie, zmienił trenera i w ostatnim meczu już przyszedł efekt w postaci zwycięstwa. Zobaczymy jak ułoży się mecz w Gdańsku. Musimy przede wszystkim myśleć o sobie i jak podejdziemy do tego meczu, to jest tak naprawdę dla nas najważniejsze - zakończył Joao Nunes.

Lechia z Lechem rozpocznie mecz w sobotę o godz. 20.30.

Tomasz Makowski po meczu Arka Gdynia - Lechia Gdańsk: Derby lepiej grać na własnym stadionie

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie