Lotos Trefl Gdańsk powoli musi się żegnać z Ligą Mistrzów

Łukasz Żaguń
Fot. Karolina Misztal
Siatkarze Lotosu Trefla przegrali w Lidze Mistrzów z Zenitem Kazań 1:3. Podjęli walkę z kosmicznym rywalem i za to należą im się brawa. Z europejskimi pucharami powoli trzeba się jednak żegnać.

- Nie mam żadnych obaw o ten mecz - mówił nieco lekceważąco jeszcze przed wtorkową batalią trener Władimir Alekno.

Przed meczem Rosjanin obaw może i nie miał, ale w jego trakcie kilka razy swoich podopiecznych musiał już zganić. Tak było choćby w drugim secie wygranym przez gdańszczan do 22. Szkoda, że tylko w drugim...

Mecz z Zenitem przede wszystkim potwierdził tezę, że kiedy rywal z Kazania gra na pełnych obrotach, prezentuje kosmiczną siatkówkę. A zwłaszcza Wilfredo Leon. Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że Kubańczyk, który otrzymał niedawno obywatelstwo polskie, jest obecnie jednym z najlepszych siatkarzy na świecie. Do spółki ze swoimi kolegami z zespołu zbombardowali nasz zespół zwłaszcza na zagrywce.

- Oczywiście to była wielka przyjemność zagrać przeciwko takiej drużynie jak Zenit Kazań. Na pewno w rewanżu będziemy walczyć, ale nie zmienia to faktu, że dla nas najważniejsza jest liga. Chcemy zagrać w finale i do tego będziemy dążyć - mówi Mateusz Mika.

Szanse na awans do kolejnej rundy Ligi Mistrzów Lotos Trefl ma nikłe. Aby tak się stało w rewanżu w Kazaniu, który zaplanowany został na 2 marca, gdańszczanie musieliby wygrać 3:0 lub 3:1, a także triumfować w złotym secie. I choć podopieczni trenera Anastasiego udowodnili już niejeden raz, że lubią sprawiać niespodzianki, to jednak w paszczy lwa o sensację będzie piekielnie trudno. Ale jak to się zwykło mówić - dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe. Przed meczem szans odbierać nikomu nie można.

Podczas wtorkowego spotkania w Ergo Arenie na trybunach zasiadał m.in. selekcjoner biało-czerwonych Stephane Antiga, który bacznie przyglądał się zwłaszcza reprezentantom Polski oraz... Wilfredo Leonowi. Zawodnik ten bowiem jednoznacznie deklaruje, że chce niebawem zagrać z orzełkiem na piersi. Po meczu obaj panowie odbyli nawet krótką rozmowę i podobno wkrótce mają spotkać się na dłuższą pogawędkę.

Czyżby Leonowi było coraz bliżej do polskiej reprezentacji? Na to wygląda.

Wracając jednak do Lotosu Trefla, teraz Ligą Mistrzów gdańszczanie głowy zaprzątać sobie nie mogą. Przed nimi bowiem kolejne ligowe wyzwania, na liście priorytetów na ten sezon - znacznie ważniejsze.

- Wracamy do treningów. Nasza motywacja jest bardzo wysoko, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że znajdujemy się w czołówce PlusLigi. Naszym celem jest awans do finału i zdobycie medalu - mówi Anastasi.

Kolejny krok w tym kierunku trzeba postawić w sobotę. W hali Gdynia Arena Lotos Trefl zmierzy się z Jastrzębskim Węglem (godz. 14.45). Kibiców gdańskiego teamu najbardziej cieszyć może fakt, że siedem z dziesięciu meczów, jakie naszej drużynie pozostały w PlusLidze w sezonie zasadniczym, rozegra ona przed własną publicznością. To trzeba wykorzystać.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie