Leszek Świętczak: Nie mogę się pogodzić z rozkradaniem stoczni

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Leszek Świętczak
Leszek Świętczak
Z Leszkiem Świętczakiem, przewodniczącym Związku Zawodowego Stoczniowiec, rozmawia Szymon Szadurski

Co tak niepokojącego dzieje się w stoczni, że zawiadomił Pan o nieprawidłowościach posła Zbigniewa Kozaka?
Od dłuższego czasu z terenu zakładu niemal codziennie wywożony jest ciężarówkami na teren spółki Euro-Cynk sprzęt, obrabiarki, giętarki, suwnice. Obserwuję to z okna mojego biura, bo samochody przejeżdżają koło siedziby związku. Pracownicy alarmują też, że sprzęt wywożony jest drugą bramą, w kierunku Obłuża. Nikt nie wie, po co i dokąd ma trafić. Niektóre budynki zostały ogołocone ze wszystkiego, wykręcono nawet kaloryfery. To wszystko dzieje się w sytuacji, gdy od 6 grudnia ubiegłego roku, kiedy do zakładu wkroczył zarządca kompensacji, zgodnie z prawem żaden element majątku stoczni nie może być sprzedany bez przetargu. Jak tak dalej pójdzie, w stoczni po prywatyzacji, bez maszyn, nigdy nie będzie wznowiona produkcja. Grupa kolesi, powiązana z dawnymi dyrektorami stoczni, żeruje też na stoczniowym majątku. Nie mogę się z tym pogodzić.

W jaki sposób żeruje?
W procesie kompensacji majątek wyprowadzany jest do kilku spółek, jak EuroPlazma Serwis, Euro-Guard czy Unitrans. Gdy wydzielano je z zakładu jako odrębne podmioty, zarząd stoczni tłumaczył nam, iż to dlatego by mogły szukać zleceń na zewnątrz. Dziś okazuje się, że żadnych takich zleceń nie było, firmy te oferowały bowiem za swoje usługi tak wysokie stawki, iż nie były konkurencyjne na rynku. Po takich stawkach świadczyły natomiast usługi dla stoczni i teraz zakład musi spłacić im dług. Z tego co się orientuję, niektóre umowy między spółkami a przedsiębiorstwem mogły być antydatowane. Co więcej, Euro-Guard wystawia stoczni faktury za ochronę zakładu na identyczną kwotę jak w sytuacji, gdy pracowało tu kilka tysięcy ludzi, tymczasem w zakładzie nie ma już praktycznie robotników i nie ma czego pilnować. Za długi do Euro-Guardu przekazano już z majątku stoczni luksusowe skody superb. Byli dyrektorzy, w tym finansowy i biura zarządu, założyli też spółkę Boja, która bez przetargu, za ciężkie pieniądze, dostała zlecenie na archiwizację danych osobowych stoczniowców.

Teleporada w jeden dzień?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie