Leszek Ojrzyński, trener Arki Gdynia: Chcę osiągnąć historyczny wynik! [rozmowa]

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Leszek Ojrzyński, trener Arki Gdynia, opowiada o nadziejach przed zbliżającym się wznowieniem rozgrywek.

W niedzielę przed Arką pierwszy mecz w lidze. Jest Pan zadowolony z przygotowań do sezonu, czy też coś mogło potoczyć się lepiej?
Zawsze pewne rzeczy można poprawić, czy transfery, czy też organizację. Jednak przygotowania do sezonu już minęły. Mamy zrobione podsumowanie okresu przygotowawczego i nie chcę do tego tematu wracać. Żyjemy teraźniejszością. Mamy problemy, ale ma je każdy. Musimy pracować, aby jak najlepiej te wszystkie klocki poukładać i korzystnie prezentować się na boisku już od pierwszej kolejki. Mówić można dużo, opowiadać różne historie, ale najważniejsze są czyny.

Wspomniał Pan o transferach. Czego spodziewać możemy się po dwóch nowych zawodnikach Arki?
Spodziewać można się z pewnością pozytywnych rzeczy. Andrij Bohdanow ma o tyle ułatwione zadanie, że dołączył do nas wcześniej i grał ostatnio w swoim klubie, gdzie spisywał się bardzo dobrze. Sprowadziliśmy go po to, aby nam pomógł w rozgrywkach, podniósł naszą jakość zarówno w lidze, jak i w Pucharze Polski. To zawodnik dysponujący dobrym podaniem i strzałem. Jest zorganizowany w obronie i ataku, dużo widzi na boisku. Odkąd do nas przyszedł, widać wyraźnie, że inni zawodnicy na skutek tego też podnieśli swoją jakość. Obecnie mamy naprawdę duży ból głowy, jak zestawić środek pola.

A Enrique Esqueda?
W jego przypadku jest akurat więcej znaków zapytania. Ostatnio nie grał i dołączył do nas później. Nie jest obecnie przygotowany na taki poziom gry, jakiego byśmy sobie życzyli. Podczas sparingów pokazał się jednak z dobrej strony. Strzelał bramki w meczach kontrolnych. Pracujemy z nim, nadrabiamy zaległości fizyczne i liczymy, że progres będzie następował szybko. Myślę, że ten zawodnik też może nam pomóc.

Możliwe są jeszcze transfery, czy jest już za późno, aby po okresie przygotowawczym wkomponowywać w zespół kolejnych zawodników?
Nie da się ukryć, że potrzebny nam jest jeszcze stoper. Działacze pracują nad tym tematem. Mamy obecnie jedynie dwóch zdrowych, podstawowych, środkowych obrońców plus Krzysztofa Sobieraja i Dawida Sołdeckiego, którego bardziej chciałbym wykorzystać w środku pola. Odszedł Tomas Kosut i brakuje nam ludzi. Adam Danch przez najbliższy okres niestety nie będzie w stanie nam pomóc. Bilans jest więc taki, że w porównaniu do jesieni straciliśmy dwóch stoperów. Mamy jeszcze kilka dni do zamknięcia okienka transferowego i można spodziewać się ruchów w kontekście tej pozycji.

W sparingu z Chrobrym Głogów testowany był w Arce Berkay Dabanli, środkowy obrońca z przeszłością w Bundeslidze. Gracz ten nie wpadł Panu w oko?
W oko mi wpadł, bo to postawny facet (śmiech). Ale jeśli rozmawiamy o jego piłkarskich umiejętnościach, to z pewnością mógł się lepiej zaprezentować. Chciałbym na tę pozycję pozyskać zawodnika, który w razie jakichkolwiek problemów szybko wejdzie do gry i nie będzie zaniżał poziomu zespołu. Dabanli nie sprawiał wrażenia takiego gracza. Oczywiście, płyta boiska nie była podczas tego sparingu idealna, co nieco utrudniało grę. Nie zmienia to jednak faktu, że Dabanli przyjechał, pokazał się i szukamy dalej.

Zgrupowanie w Turcji było pierwszym, zimowym obozem z Pana udziałem jako trenera Arki. Pracowaliście tylko nad kondycją i motoryką, czy też wdrażał Pan jakieś nowe elementy taktyczne?
Pracowaliśmy przede wszystkim nad zgraniem. Wiadomo było, że trzeba szybko wkomponować Bohdanowa w zespół, bo jest to zawodnik, który może nam od razu pomóc. Wyglądało to raz lepiej, raz gorzej. Dodatkowo z racji tego, że Dawid Sołdecki grał wszystkie sparingi jako stoper, to innego zawodnika wystawiać musiałem w roli defensywnego pomocnika. Byli to dla przykładu młody Bartosz Nowicki, czy Michał Nalepa, którzy w lidze dotychczas tego nie doświadczyli. Nie mogliśmy pracować w tak optymalny sposób, jakbyśmy sobie to wymarzyli. Pewnych rzeczy jednak się uczyliśmy. Inne, które mogą przydać nam się w lidze, zawodnikom przypominaliśmy.

Obok Bartosza Nowickiego przyglądał Pan się podczas zgrupowań także innym, młodym wychowankom. Zapowiedział Pan też, że chce wprowadzać młodzież do zespołu. Kiedy możemy zobaczyć nastoletnich wychowanków na boisku w koszulce Arki w spotkaniu ligowym?
Nie lubię stawiać sprawy w ten sposób. Każdy zawodnik ma szansę zaistnieć już jutro. Młodzi wychowankowie są tego świadomi, bo z nimi na ten temat rozmawiałem. Wiedzą też oni, jakie mają braki. Młody zawodnik ma jednak to do siebie, że szybko się uczy. Nie ma zakodowanych swego rodzaju złych nawyków i w jego przypadku łatwiej pewne rzeczy zmienić. Ci wychowankowie, którzy trenowali z nami zimą i grali w sparingach, pokazali się z pozytywnej strony. Początek w ich wykonaniu wyglądał bardzo dobrze. Potem widać już było lekkie zmęczenie, ale nie ma w tym nic dziwnego, bowiem są to zawodnicy z drużyny juniorów. Trenując z seniorami musieli dawać z siebie 120 procent, aby nie odstawać. Obecnie Janek Łoś jest na zgrupowaniu młodzieżowej reprezentacji Polski. Bartosz Nowicki dalej trenuje z pierwszą drużyną. Oskar Ryk, który był z nami na pierwszym zgrupowaniu, wraca po kontuzji, podobnie, jak Fabian Lengiewicz. Cały czas będziemy ich monitorować. Chciałbym wprowadzić ich jak najszybciej do pierwszego zespołu, bowiem takie rzeczy dobrze świadczą o akademii oraz o trenerze, który potrafi młodego zawodnika dostrzec, dać mu szansę, wkomponować w zespół i rozwinąć. Jednak w kontekście najbliższego meczu z Lechem Poznań żaden z tych wychowanków nie jest poważnie brany pod uwagę do gry.

Na drugiej stronie ciąg dalszy rozmowy, m.in. o meczu z Lechem

Co się dzieje z ulubieńcem kibiców, Rafałem Siemaszko? Niemal zupełnie nie grał on w sparingach. Czy jego kontuzja okazała się poważna? Zawodnik ten gotowy jest już do gry?
Rafał wraca po kontuzji i jego dyspozycja wygląda coraz lepiej. To teraz jest celebryta, wykorzystuje sukcesy z 2017 roku, więc musi udzielać się marketingowo (śmiech). Zapewniam jednak, że także trenuje i mam nadzieję, że jak nie w najbliższym, to już w kolejnym meczu ligowym będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu.

Siemaszko kontuzji doznał podczas zgrupowania w Turcji? Jakiego rodzaju jest to uraz?
Pierwsze kłopoty z mięśniem czworogłowym nogi pojawiły się u Rafała już podczas zgrupowania w Jarocinie. Potem wydawało się, że kontuzja jest wyleczona i Rafał prezentował się dobrze. Ból w tym samym miejscu pojawił się jednak ponownie w Turcji i do tej pory zawodnik się z nim boryka. Okres przygotowawczy poza kilkoma pierwszymi dniami ma niestety stracony. Podobny problem był jednak w poprzednim sezonie, kiedy narzekał na kontuzję mięśnia dwugłowego. Po tym urazie Rafał wchodził do drużyny jako zmiennik, potem jednak doszedł do pełni sił. Mam nadzieję, że podobnie będzie teraz i Rafał okaże się równie skuteczny. Wierzę w tego zawodnika, bo jest on dla nas ważny i w pełni zdrowia stanowi o naszej sile.

Powtarzał Pan przed sezonem, że głównym celem Arki jest utrzymanie. Dziś jednak, realnie patrząc, które miejsce w lidze by Pana zadowoliło do tego stopnia, że po sezonie mógłby Pan powiedzieć: „to jest właśnie to!”
Na pewno pierwsze (śmiech). Tak, jak jednak mówiłem już kiedyś, chciałbym przejść do historii i zająć najwyższą lokatę w ekstraklasie w odniesieniu do wszystkich sezonów, jakie Arka zagrała dotychczas na takim poziomie rozgrywek. Jak się nie mylę, dotychczas była to siódma lokata. W związku z tym obronienie szóstego miejsca, jakie obecnie zajmujemy, z pewnością by mnie zadowoliło. Gdyby udało się to zrobić, napisalibyśmy kolejną historię. Wiadomo jednak, że gramy po to, aby zajść jak najwyżej. Nie zmienia to faktu, że do tematu podchodzimy z pokorą i nadal naszym głównym celem jest utrzymanie. Nie znajdujemy się w ligowej czołówce jeśli chodzi o nasz budżet i szacowaną wartość drużyny. Pracujemy, budujemy swoją pozycję, nikogo się nie boimy i chcemy wygrywać, ale też i specjalnie się nie napinamy. Wszystko zweryfikuje boisko.

Przy okazji najbliższego meczu z Lechem Poznań na stadionie zasiąść ma kilkanaście tysięcy osób. Pan zawsze twierdził, że Arce dobrze się gra przed pokaźną publicznością. To dobry prognostyk przed tym starciem?
Gra się przede wszystkim dla kibiców. Wiadomo, że wychodzimy na boisko także po to, aby mieć satysfakcję z dobrze wykonanej pracy. Ale najważniejsze jest widowisko, które chcemy zawsze stworzyć. Im więcej jest osób na trybunach, tym większa dla nas frajda. Niejeden raz też widownia nam pomogła. Wystarczy tylko przypomnieć mecz Pucharu Polski u siebie ze Śląskiem Wrocław, kiedy przegrywaliśmy 0:2. Byliśmy w sytuacji tragicznej i mogę otwarcie powiedzieć, że bez dopingu fanów do kolejnej rundy byśmy nie przeszli. To, co zrobili kibice, cały czas nas wspierając i wierząc w nas, spowodowało, że wygraliśmy 4:2.

Lech Poznań nie należy chyba do Pana ulubionych przeciwników?
Jako trener nigdy jeszcze w lidze z tym zespołem nie wygrałem. Arka też ostatnimi czasy z Lechem przegrywała i fajnie byłoby w końcu tą serię przerwać. Podkreślałem zresztą już kiedyś, że dwa razy po meczach z zespołem z Poznania byłem zwalniany z pracy. Mam nadzieję, że w Gdyni teraz mi to nie grozi (śmiech).

Mówiąc o porażkach Arki z Lechem, nie bierze Pan pod uwagę wielkiego, pucharowego zwycięstwa w finale w ubiegłym roku?
Miałem na myśli starcia ligowe. Puchar rządzi się swoimi prawami. W finale zagraliśmy na tyle skutecznie, że udało nam się wygrać. Teraz mamy jednak nowy rozdział i będziemy chcieli w niedzielę jak najlepiej się zaprezentować. Przyjeżdża do Gdyni drużyna, która gra o mistrza Polski i się wzmocniła. Faworytem w tym meczu nie jesteśmy, ale naszym zadaniem jest, aby postawić się Lechowi i sprawić niespodziankę. Musimy zagrać odważnie i zaprezentować się najlepiej, jak potrafimy.

TOP Sportowy24: Zobacz hity internetu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie