Legia Warszawa z kolejną porażką. Piłkarze nie sprawili trenerowi prezentów na urodziny

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
29.08.2020 warszawa legia warszawa - jagiellonia bialystokn/z michal karbownikfot. adam jankowski / polska press
29.08.2020 warszawa legia warszawa - jagiellonia bialystokn/z michal karbownikfot. adam jankowski / polska press brak
PKO Ekstraklasa. Po odpadnięciu z eliminacji do Ligi Mistrzów legioniści znów zawiedli kibiców. W sobotę przegrali 1:2 z Jagiellonią Białystok, chociaż w drugiej połowie całkowicie dominowali na boisku. Według włoskich mediów z drużyną wkrótce ma pożegnać się Michał Karbownik, który jest po słowie z Napoli.

Aleksandar Vuković obchodził we wtorek 41. urodziny. Mamy nadzieję, że piłkarze Legii nie oszczędzali na prezencie dla serbskiego szkoleniowca. Ich dwa ostatnie występy radości mu nie sprawiły. W środę odpadli w II rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów (0:2 po dogrywce z Omonią Nikozja), a w sobotę doznali pierwszej ligowej porażki nowego sezonu, przegrywając 1:2 z Jagiellonią.

ZOBACZ TEŻ:

Mecz mógł potoczyć się zupełnie inaczej. Już w pierwszej minucie Tomas Pekhart trafił do siatki, ale sędzia dopatrzył się pozycji spalonej. Z czasem napór odmienionej Legii (ze składu na Omonię od początku zagrali tylko Arturowie Boruc i Jędrzejczyk, Bartosz Slisz i Pekhart właśnie) nieco osłabł, a wyższy bieg wrzucili goście. 10 minut i dwie akcje wystarczyły im, aby wygrać mecz. Najpierw Tomas Prikryl z łatwością przepchnął w walce o górną piłkę Luisa Rochę i podał do Jakova Puljicia tak, że Chorwatowi pozostało tylko dostawić nogę. Później Martin Pospisil fenomenalnym prostopadłym zagraniem uruchomił Jesusa Imaza, który wygrał pojedynek biegowy z Williamem Remym i przerzucił piłkę nad bezradnym Borucem. Dla Hiszpana była to pierwsza bramka w 2020 roku. Poprzednie (dwie) zdobył 15 grudnia przeciwko Lechii Gdańsk.

Legioniści próbowali odrabiać straty. Blisko szczęścia był Mateusz Hołownia, który bezpośrednio z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę. Zdobyć kontaktową bramkę udało im się dopiero po godzinie gry. I tym razem główną rolę odegrał Czech. W przeciwieństwie do Prikryla i Pospisila, Pekhart zamiast asystować woli jednak zdobywać bramki. Po dwóch trafieniach na inaugurację sezonu z Rakowem Częstochowa (2:1) w sobotę 31-letni napastnik dołożył trafienie głową po dośrodkowaniu Bartosza Kapustki. Akcję rozpoczął z kolei dryblingiem i strzałem (odbitym przez dobrze dysponowanego Pavelsa Steinborsa) Luquinhas.

ZOBACZ TEŻ:

Pół godziny plus osiem minut doliczonych do regulaminowego czasu gry nie wystarczyło na to, by uratować choćby punkt. Gospodarze dominowali, zamykali rozpaczliwie broniącą się Jagiellonię na własnej połowie. Kiedy przychodziło jednak do finalizacji akcji, strzelali albo obok bramki, albo w słupek (Maciej Rosołek), albo znakomicie bronił Steinbors. Statystyki mówią same za siebie. W drugiej połowie Wojskowi oddali 19 uderzeń na bramkę Jagi, z czego pięć celnych. Goście - okrągłe zero.

- Czujemy złość po takiej porażce. Mogliśmy wygrać ten mecz. W pierwszej połowie popełniliśmy dwa błędy w obronie, które nasi rywale wykorzystali. Jagiellonia oddała dwa celne strzały, które dały jej zwycięstwo. Po przerwie wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Zabrakło nam niewiele. Był słupek, poprzeczka czy super sytuacja Jose Kante. Doceniam wielki wysiłek chłopaków i nieustanne dążenie do tego, by odwrócić losy spotkania. W drugiej części spotkania były w naszej grze pozytywy i jestem pewien, że z meczu na mecz ten zespół zacznie wyglądać coraz lepiej. Bardzo chciałbym podziękować kibicom za wyśmienity doping. Jeżeli utrzymamy taki poziom wspólnej wiary, bardzo szybko zaczniemy mieć powody do radości - zapewniał po ostatnim gwizdku trener Legii.

- Długimi fragmentami dominowaliśmy na boisku. Ale co z tego, skoro Jagiellonia wykorzystała obie szanse, które miała. Musimy mocno pracować nad skutecznością, bo gdyby ten element wyglądał lepiej, końcowy wynik byłby zupełnie inny - dodał Michał Karbownik.

ZOBACZ TEŻ:

19-letni obrońca podczas przerwy na mecze reprezentacji nie będzie pracował z kolegami z drużyny. Po raz pierwszy dostał powołanie do kadry Biało-Czerwonych i być może zadebiutuje przeciwko Holandii (4.09) lub Bośni i Hercegowinie (7.09). Na kolejne zgrupowania może mieć nieco dalej. Włoskie media informują, że Karbownik jest już po słowie z Napoli i 20 września zostanie ich zawodnikiem. Legia ma dostać za niego 7 mln euro plus ok. 500 tys. w bonusach.

Trwa głosowanie...

Czy Vuković zostanie w Legii do końca sezonu 2021/22?

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

Kościoły zdrowego ciała, siłownie obeszły przepisy

Wideo

Materiał oryginalny: Legia Warszawa z kolejną porażką. Piłkarze nie sprawili trenerowi prezentów na urodziny - Sportowy24

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Najlepszym prezentem dla Vuko będzie dymisja. Facet zupełnie nie przygotował zespołu ani nie odrobił lekcji z taktyki

Dodaj ogłoszenie