Lechia z kursem na Europę

Paweł Stankiewicz
Fot. Karolina Misztal
Udostępnij:
Biało-zieloni wciąż pozostają w grze nawet o podium w piłkarskiej ekstraklasie. Nie wszystko jednak zależy od nich, bo nawet komplet zwycięstw może nie dać sukcesu na koniec sezonu ligowego.

Piłkarze Lechii czekali na wynik finału Pucharu Polski. Zresztą podobnie było w Lubinie, Krakowie, Szczecinie i Poznaniu. Od wyniku tego spotkania zależało czy czwarte miejsce w lidze pozwoli zagrać w kwalifikacjach Ligi Europy czy trzeba będzie znaleźć się na podium. Wygrana Lecha nie byłaby na rękę podopiecznym trenera Piotra Nowaka. Po puchar sięgnęła jednak Legia, która i tak zajmie jedno z dwóch pierwszych miejsc w ekstraklasie, a to oznacza, że czwarty zespół w ligowej tabeli ma pewny występ w Lidze Europy.

Lechia ma zatem o co walczyć. Dziś strata do czwartego Zagłębia wynosi trzy punkty, ale trzeba pamiętać, że w razie równej ilości punktów o miejscu na koniec sezonu decydować będzie wyższa lokata po zasadniczej części sezonu, w biało-zieloni lepsi byli tylko od Ruchu Chorzów, który w grze o puchary się nie liczy. To oznacza, że Lechia musi zdobyć przynajmniej punkt więcej od Lecha, Pogoni, Zagłębia i Cracovii, aby zająć wyższą pozycję od tych zespołów. Bo właśnie między tymi pięcioma zespołami toczyć się będzie walka o dwa miejsca, które pozwolą zagrać w kwalifikacjach Ligi Europy. W najgorszej sytuacji jest Lech, który zagra na wyjeździe z Cracovią i jeśli nie wygra, to definitywnie pożegna się z marzeniami o grze w Europie. W Poznaniu jeszcze nie pogodzili się z tym, że sezon jest już przegrany, zwłaszcza że „Kolejorz“ zagra z dwoma bezpośrednimi rywalami do gry w pucharach, a na koniec sezonu podejmie u siebie Ruch. Komplet punktów może dać Lechowi upragnione czwarte miejsce.

A co z Lechią? Dzięki zdobyciu Pucharu Polski przez Legię ma jeden punkt mniej od odrobienia, aby pokazać się w Europie. Strata do trzeciej Cracovii wynosi cztery punkty (trzeba zdobyć o cztery więcej, aby wyprzedzić „Pasy“ - dop. red.), ale do czwartego Zagłębia są to już trzy „oczka“, czyli cztery aby minąć w tabeli drużynę z Lubina. Nie jest to mało, ale też taką stratę da się odrobić. Dla biało-zielonych ważna będzie postawa Pogoni i Lecha. Zespół ze Szczecina, który też jest w grze o podium i puchary, zagra u siebie zarówno z Cracovią jak i Zagłębiem. Lech za to zmierzy się na wyjazdach z zespołami z Krakowa i Lubina. Jest zatem wielce prawdopodobne, że wszyscy główni konkurenci biało-zielonych będą tracić punkty.

Lechia nie może jednak patrzeć na wyniki rywali i pozwolić sobie na kolejne wpadki. O ile bardzo dobrze zaczęła grę w grupie mistrzowskiej, bo od dwóch zwycięstw, to w kolejnych dwóch meczach zdobyła tylko jeden punkt. To za mało, aby dziś mieć więcej spokoju w tabeli.

- My już nie mamy się na kogo oglądać. Drużyny grające między sobą jeszcze pogubią punkty, ale my nie możemy na to patrzeć i czekać. Skupiamy się tylko i wyłącznie na tych trzech naszych najważniejszych spotkaniach ligowych. To będą dla nas trzy małe finały - powiedział Grzegorz Kuświk, napastnik biało-zielonych.

Sytuacja Lechii zależy od innych wyników, bo nawet trzy punkty w dwóch najbliższych meczach mogą nie zamknąć drogi do Europy. Podopieczni trenera Nowaka muszą jednak pokonać u siebie Ruch i Legię i jednocześnie liczyć na stratę punktów przez Cracovię. A właśnie z „Pasami“ w Krakowie biało-zieloni zakończą sezon i to może być bezpośrednie starcie o miejsce w europejskich pucharach.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

(L) TYTUS (L)
I jak się okazało , to FRAJERAMI zostali , nie Kapustka , nie Polczak , czy Wołąkiewicz , FRAJERAMI została cała drużyna lechii i jej kibice .
z
zico
Mi też wychodzi, że Lechia wyprzedzi tylko Pogoń. To wstyd, żeby ludzie z takimi nazwiskami i pensjami dali się objechać w lidze beniaminkowi i jakimś frajerom typu Kapustka, Polczak albo Wołąkiewicz. Po drugie żeby tak "obrotni" szefowie Lechii nie potrafili znaleźć trenera co przygotuje solidnie wybieganą drużynę na sezon? To jest skandal, to jest żałosne. Na tle tak beznadziejnej ligi szukać jeszcze wymówek to jest chore.
g
gosciu
Wiadomo juz od dawna ze Lechia zajmie pierwsze niepremiowane gra w pucharach miejsce, czyli w tej sytuacji PIĄTE.
Główni sponsorzy juz sie wycofali , właścicielom też nie w smak grać w pucharach , więc wszystko jasne...
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie