Lechia w Warszawie ograła Legię 3:0!

Paweł Stankiewicz
Czy Pawła Nowaka (z lewej) i jego kolegów stać będzie na pokonanie chimerycznej Legii?
Czy Pawła Nowaka (z lewej) i jego kolegów stać będzie na pokonanie chimerycznej Legii? fot. tomasz bołt
Piłkarze Lechii uwydatnili wszystkie błędy rywala i wypunktowali Legię trzykrotnie umieszczając futbolówkę w siatce.

Relacja minuta po minucie

Bramki
69 min. Bedi Buval
88 min. Hubert Wołąkiewicz
94 min. Paweł Nowak

Statystyki nie przemawiają za biało-zielonymi. Gdańszczanie po raz ostatni wygrali przy Łazienkowskiej w Warszawie 49 lat temu! Spotkanie rozegrane 6 sierpnia 1961 roku zakończyło się zwycięstwem Lechii 1:0. W 1986 roku Lechia po raz ostatni zdobyła punkt w Warszawie z Legią, remisując 1:1, a od 1988 roku nie potrafiła strzelić gola przy Łazienkowej. Wówczas biało-zieloni przegrali 1:2. W ostatnich latach Lechia rywalizowała z Legią aż sześć razy, z czego czterokrotnie o punkty w ekstraklasie i dwa razy w Pucharze Polski, i wszystkie te spotkania przegrała. Teraz w Gdańsku wierzą w przełamanie.

- Nie boimy się Legii i nie wyjdziemy na boisko przestraszeni. Znamy nasze możliwości i stać nas na dobry wynik w Warszawie - mówił po meczu z Górnikiem Zabrze Łukasz Surma, kapitan biało-zielonych.

- Wchodzimy w taki etap, że będziemy rywalizować z tuzami naszej ligi z lat poprzednich. Dobry występ w Warszawie, który da nam punkty, spowodowałby, że w kolejnych spotkaniach grałoby nam się łatwiej. Na pewno zdaję sobie sprawę z mojej roli przed meczem w Warszawie. W drużynie wciąż musi być sportowa złość i motywacja do gry o zwycięstwo. Piłkarze nie mogą przestraszyć się dopingu, magii stadionu i Legii. Musimy zagrać bez kompleksów. Będę dążył do tego, żeby zawodnicy skrupulatnie wykonywali nałożony przeze mnie plan i aby naszej grze nie zabrakło polotu, znanego z poprzednich meczów - zapewnia Tomasz Kafarski, trener Lechii.
Biało-zieloni wysoko zawiesili sobie poprzeczkę, gromiąc Górnik Zabrze 5:1, ale też sprawili, że kibice uwierzyli, że drużynę stać na wiele. Stąd gdańskich fanów w Warszawie w sobotę nie zabraknie.

- Bardzo się cieszę, że jest optymizm u naszych kibiców - mówi szkoleniowiec biało-zielonych. - Wierzę, że będą nas gorąco dopingować, a to pomoże nam odnieść sukces. Zrobimy wszystko, aby tak się stało. To trudne zadanie, ale na pewno w naszym zasięgu.
Po wysokiej wygranej Lechia nie musi obawiać się kolejnego rywala, za to Legia nie może czuć się pewna siebie.

- Nie da się tak porównać, bo to będzie zupełnie inny mecz. My też powinniśmy obawiać się Górnika, bo przyjechał do nas jako wicelider ekstraklasy. A tak się nie stało. Znamy wartość Legii, która zagra wzmocniona zwycięstwem nad Lechem Poznań i w sobotę też będzie faworytem - uważa Kafarski.

Gdański trener przyznaje, że gra Legii w meczu z Lechem Poznań przykuła jego uwagę.
- Na pewno zrobiła na mnie wrażenie konsolidacja Legii w tak trudnym momencie. Najpierw piłkarze z Warszawy wyrównali, a potem pomimo gry w liczebnym osłabieniu kontrolowali przebieg spotkania i czekali na błąd rywala. Wygrali charakterologicznie i motorycznie - uważa szkoleniowiec biało-zielonych. - W Warszawie będziemy chcieli zagrać z głową i na pewno nie możemy dopuścić do takiej sytuacji, aby to Legia w tym meczu mogła grać z kontry. Będziemy się starali narzucać własny styl gry, ale dopiero w sobotę wieczorem przekonamy się, jak to spotkanie będzie wyglądać.
W Legii nie brakuje problemów przed tym spotkaniem. Trener Maciej Skorża ma duży ból głowy, jak zestawić skład na spotkanie z biało-zielonymi. Z powodu kontuzji wykluczony z gry jest Dickson Choto, a zastąpi go zapewne Artur Jędrzejczyk. Ten piłkarz tak ostro walczył o piłkę podczas jednego z treningów, że rozbił łuk brwiowy Inakiemu Astizowi. Hiszpanowi zostały założone szwy i zapewne zagra w sobotę, a nawet wyprowadzi drużynę na boisko jako kapitan. A to dlatego, że za cztery żółte kartki musi pauzować świetnie grający z Lechem piłkarz z Chorwacji, Ivica Vrdoljak. Za niego ma zagrać Argentyńczyk Alejandro Ariel Cabral.
\
Do tego trener Skorża nie przywrócił do pierwszego zespołu Macieja Iwańskiego, Piotra Gizy i Jakuba Wawrzyniaka, Takesure Chinyama co rusz narzeka na jakieś urazy, a Maciej Rybus jest w słabej formie i więcej gestykuluje i fauluje, niż gra w piłkę.
- Na pewno osłabienie Legii brakiem Choto i Vrdoljaka to plus dla nas - uważa trener gdańskich piłkarzy. - Obaj to najlepsi piłkarze warszawskiego zespołu w formacjach, w których występują. Legia to nie jest przypadkowy zespół i w kadrze są piłkarze, którzy będą chcieli zagrać w ich miejsce i pokazać się z jak najlepszej strony. Pech jednego może być szczęściem drugiego. Obrona Legii może nie być właściwie zagrana, a my będziemy mieli swój plan na ten mecz, którego oczywiście nie zdradzę.

W Lechii nie ma takich problemów kadrowych. Wyłączony z gry jest tylko kontuzjowany Litwin, Vytautas Andriuskevicius.
- Pozostali zawodnicy są do mojej dyspozycji i palą się do gry. Bedi Buval też normalnie bierze udział w zajęciach i jest już gotowy do gry. Na pewno ten mecz będzie wyglądał inaczej niż spotkanie z Górnikiem. Jeśli zaprezentujemy podobny styl i będziemy stwarzać sobie okazje bramkowe, to są realne szanse na dobry wynik w Warszawie - zakończył trener Kafarski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie