Lechia podejmie Wisłę Kraków

Paweł Stankiewicz
W październiku Łukasz Surma (z prawej) musiał walczyć w Krakowie z Pawłem Brożkiem. Tego snajpera w Wiśle już jednak nie ma
W październiku Łukasz Surma (z prawej) musiał walczyć w Krakowie z Pawłem Brożkiem. Tego snajpera w Wiśle już jednak nie ma A. Banaś
Udostępnij:
To będzie szlagier najbliższej kolejki ligowej. Trzecia w tabeli Lechia Gdańsk podejmie prowadzący zespół Wisły Kraków. To spotkanie rozpocznie się w niedzielę o godzinie 14.45. Transmisję przeprowadzi stacja Canal+ Sport.

Do zakończenia sezonu zostało już tylko sześć kolejek. Cztery z tych spotkań Lechia zagra u siebie, a tylko dwa na wyjeździe. Do Gdańska przyjadą jeszcze zespoły Wisły Kraków, Polonii Warszawa, Lecha Poznań i Zagłębia Lubin, a na wyjazdach biało-zieloni będą walczyć o ligowe punkty z Koroną Kielce i Widzewem Łódź.

Ścisk w tabeli ekstraklasy jest tak duży, że każdy punkt może być na wagę europejskich pucharów. W tej chwili trzecie miejsce, premiujące grą w Pucharze Europy, zajmuje Lechia, ale rywale są blisko. Gdańszczanie muszą wygrywać i uciekać konkurencji. I to w każdej możliwej sytuacji, także w niedzielnym hicie ligowym z Wisłą, która z kolei chce odbić się od ścigającej ją Jagiellonii Białystok i umocnić się na prowadzeniu w tabeli.

- Hit ekstraklasy. To pięknie brzmi. Patrząc na tabelę, to zmierzą się zespoły z czołówki, więc pewnie można się z tym stwierdzeniem zgodzić - uważa Tomasz Kafarski, trener biało-zielonych.

Wisła nie ma ostatnio dobrej serii. Wydawało się, że krakowianie mają już mistrzostwo Polski na wyciągnięcie ręki, ale porażki ze Śląskiem Wrocław i Górnikiem Zabrze, bez strzelonego gola, skomplikowały sytuację tego zespołu. Wpływ na to mogła mieć kontuzja Cwetana Genkowa. Bułgar dobrze wprowadził się do zespołu i strzelał gole, ale w tych meczach go zabrakło. Teraz jednak Genkow trenuje normalnie z zespołem i do Gdańska ma już przyjechać w pełni sił.

- Genkow to bardzo dobry napastnik. Sami piłkarze Wisły przyznawali, że odczuwali jego brak. Mają do niego duże zaufanie. Powrót Bułgara zwiększy pole manewru trenerowi Wisły. Na pewno nie przywiązuję większej wagi do dwóch kolejnych porażek naszych najbliższych rywali. Sezon ma to do siebie, że są serie lepsze i gorsze. Zawodnicy Wisły na pewno nie zapomnieli, jak się gra w piłkę. Górnik wygrał w Krakowie, bo zagrał bardzo dobre spotkanie i trochę zaskoczył lidera. Może taki styl gry nie odpowiadał Wiśle - powiedział trener Kafarski.

"Biała Gwiazda" zamierza w Gdańsku się odbudować.

- Cieszę się, że wraca Genkow, bo na pewno odczuwaliśmy brak tego piłkarza. Patryk Małecki, Maciej Żurawski czy Andres Rios nie potrafili go zastąpić. Przegraliśmy jednak przez nasze proste błędy. Tego się nie da uniknąć. Przed nam trudny mecz z Lechią, ale dobry na przełamanie i udowodnienie sobie, że z każdym możemy wygrać - przyznał Robert Maaskant, szkoleniowiec Wisły.

Czy w tej sytuacji Lechia zagra w niedzielę przeciwko krakowianom podobnie jak Górnik, skoro taki styl gry nie odpowiadał "Białej Gwieździe". Szczegółów szkoleniowiec biało-zielonych nie chciał zdradzić.

- My jesteśmy Lechią, a nie Górnikiem i zagramy jak Lechia. Mamy inne oblicze zespołu, innych piłkarzy. Zobaczymy, jak ta gra się potoczy i jaki sposób gry przyjmiemy ostatecznie, jaki będzie plan oraz realizacja założeń taktycznych. Na pewno nie wyobrażam sobie, żebyśmy nie zagrali agresywnie - powiedział Kafarski.

Piłkarze Lechii z pewnością pamiętają jesienny mecz w Krakowie. Biało-zieloni polegli pod Wawelem 2:5, ale ten wynik, pomimo słabszej postawy defensywy gdańszczan, absolutnie nie odzwierciedlał wydarzeń boiskowych. Długimi fragmentami to Lechia dyktowała warunki gry. Nie miała jednak szczęścia, bo marnowała sytuacje strzeleckie, a sędzia Szymon Marciniak z Płocka mylił się na korzyść Wisły. Tak było, kiedy nie podyktował ewidentnych rzutów karnych dla gdańszczan po faulach na Krzysztofie Bąku i Bedi Buvalu, ale z kolei przyznał kontrowersyjną jedenastkę dla gospodarzy, kiedy w polu karnym padł Andraż Kirm. Uznał też drugiego gola dla krakowian, który został zdobyty z pozycji spalonej. Wynik tamtego meczu mógł być więc inny. Jesienne spotkanie pokazało też, że Wisła dobrze się czuje w ofensywie, ale gubi się w obronie, kiedy rywal przejmuje inicjatywę na boisku.

- Zdajemy sobie sprawę z dużej siły Wisły w ataku. W defensywie krakowianie też potrafią dobrze grać, ale nie przywiązują do niej dużej uwagi. To zespół, który lubi grać atak pozycyjny i długo utrzymywać się przy piłce. Te elementy sprawiają, że Wisła nie jest łatwa do pokonania - charakteryzuje niedzielnych rywali szkoleniowiec biało-zielonych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie