Lechia lepsza do Lecha w ligowym hicie. Sławomir Peszko znowu z golem

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Zaktualizowano 
Fot. Przemysław Świderski
Lechia wygrała z Lechem Poznań 2:1 grając bardzo dobrze głównie w pierwszej połowie spotkania. To pierwsza ligowa wygrana biało-zielonych u siebie w tym sezonie.

Mecz Lechii z Lechem zapowiadał się hitowo i żal, że tylko 14 tysięcy widzów zasiadło na gdańskim stadionie. Biało-zieloni przed przerwą na kadrę wygrali na boisku mistrza Polski i wyraźnie pozbierali się po odpadnięciu z Ligi Europy. Lech z kolei dobrze wszedł w sezon i miał apetyt na kolejne zwycięstwo. Zresztą drużyna z Poznania w tym sezonie do meczu w Gdańsku nie przegrała na wyjeździe, a Lechia walczyła o pierwsze zwycięstwo przed własną publicznością.

CZYTAJ TAKŻE: Zobaczcie piękne partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk

Pierwsza połowa spotkania to była naprawdę dobra gra Lechii, która została przypieczętowana golem. W 23 minucie piłkę w pole karne dośrodkował Filip Mladenović, tam przytomnie odegrał ją Artur Sobiech, a Sławomir Peszko głową wpakował piłkę do siatki. To kolejny bardzo udany mecz „Peszkina”, który strzelił gola w trzecim kolejnym meczu ligowym. Biało-zieloni na tym nie poprzestali, a ponownie wszystko zaczęło się od dośrodkowania Mladenovicia, a szczęśliwie w polu karnym po rzucie rożnym pozostał Michał Nalepa i jak rasowy snajper zakończył tę akcję. Dwie bramki przewagi gdańskiego zespołu, a mogło być zdecydowanie lepiej. Dwie okazje miał Żarko Udovicić, ale ich nie wykorzystał, a podopieczni trenera Piotra Stokowca mogli spokojnie już przed przerwą rozstrzygnąć losy tego spotkania. Tymczasem w ostatniej akcji pierwszej połowy dośrodkował Joao Amaral, a Christian Gytkjaer strzałem głową przelobował bezradnego Dusana Kuciaka. Ten gol zwiastował jednak emocje w drugiej części spotkania.

CZYTAJ TAKŻE: Piekne polskie cheerleaderki

Lech po przerwie utrzymywał się dłużej przy piłce, ale nie przekonywał w atakach na bramkę gdańskiego zespołu. To Lechia miała okazję do podwyższenia wyniku spotkania, ale Peszko nie wykorzystał dobrej okazji i strzelił zbyt lekko. Skrzydłowy za chwilę zszedł z boiska, bo dostał żółtą kartkę, a trener Stokowiec nie chciał ryzykować gry w osłabieniu. Trzeba jednak przyznać, że to był udany mecz w wykonaniu Sławka. Lechia nie wykorzystała żadnej ze swoich kontr, a w końcówce spotkania goście z Poznania mocniej zaatakowali. Strzelali Paweł Tomczyk i Gytkjaer, ale Kuciak nie dał się zaskoczyć. Lechia zasłużenie wygrała z Lechem, odniosła pierwsze zwycięstwo w lidze u siebie w tym sezonie i znowu coraz odważniej patrzy w górę ligowej tabeli.

Lotta Lemon - piękna trenerka personalna zachwyca i inspiruje tysiące ludzi

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie