reklama

Lechia Gdańsk woli silniejszych rywali. Piotr Stokowiec: Chcemy popsuć Cracovii statystyki

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Zaktualizowano 
Fot. Przemysław Świderski
Lechię Gdańsk czeka dziś trudny wyjazdowy mecz z Cracovią w PKO Ekstraklasie. Początek spotkania o godzinie 17.30. Transmisja w Canal+ Sport.

Końcówka sierpnia i wrzesień to był świetny okres dla biało-zielonych, którzy w tym czasie rozegrali cztery mecze ligowe, jeden w Totolotku Pucharze Polski i wszystkie wygrali. W tym u siebie z Lechem Poznań, a na wyjeździe z Piastem Gliwice i Legią Warszawa, więc aktualnym mistrzem i wicemistrzem Polski. W październiku wszystko się odwróciło. W ekstraklasie drużyna Lechii nie wygrała od trzech spotkań. Rozegrała trzy mecze ligowe, jeden pucharowy i wygrała tylko raz. Właśnie w Totolotku Pucharze Polski, ale z trzecioligową Chełmianką.

CZYTAJ TAKŻE: Zobaczcie piękne partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk

- To było spotkanie zadaniowe. Mieliśmy je przede wszystkim wygrać i awansować do kolejnej rundy – przyznaje Piotr Stokowiec, trener gdańskiego zespołu.

Październik na szczęście się skończył i oby listopad był lepszy, bo przed Lechią mecze prawdy. Już w sobotę drużyna zmierzy się na wyjeździe z Cracovią, a za tydzień podejmie Pogoń Szczecin. Na razie pozostańmy przy tym najbliższym spotkaniu. „Pasy” to z pewnością nie jest ulubiony rywal biało-zielonych. W poprzednim sezonie gdańszczanie grali w Krakowie dwa razy bezpośrednio po meczach Totolotka Pucharu Polski i przegrywali 0:2 i 2:4. Na ostatnich dziesięć meczów pomiędzy tymi zespołami w Krakowie aż osiem wygrała Cracovia, raz padł remis i raz zwyciężyli gdańszczanie. Wygrana miała miejsce nieco ponad trzy lata temu, a zwycięską bramkę strzelił Marco Paixao.

- Lechia ma bardzo stabilny zespół, bardzo dobrych skrzydłowych, to jeden z najsilniejszych zespołów w ekstraklasie. Musimy być bardo agresywnie nastawieni, bo w sporcie to, co było wczoraj, już się nie liczy. Mamy dwa zwycięstwa tym tygodniu, przydałoby się trzecie przed zamknięciem rundy jesiennej w Płocku – powiedział przed sobotnim meczem Michał Probierz, trener Cracovii.

CZYTAJ TAKŻE: Piękne polskie WAG's

„Pasy” swój mecz pucharowy rozegrały dzień wcześniej niż Lechia, ale w Bytowie zespół Probierza potrzebował dogrywki, aby ostatecznie zwyciężyć. W pierwszym składzie zagrało tylko czterech podstawowych piłkarzy, ale kolejni pojawili się na boisku już na początku drugiej połowy spotkania.

- Drużyny z ekstraklasy jak chcą zagrać szerszą ławką to mają problemy. Trudno wskazać zespół, który może mieć dwa równorzędne składy, żeby grać na kilku frontach. Cracovia teraz też grała swój mecz pucharowy, trochę pozmieniała w składzie, tak jak my. Wszystko jest otwarte. Jest w dobrej dyspozycji, wszystko jej się układa, ale chcemy Cracovii trochę popsuć te statystyki. Pokazaliśmy w Gliwicach i Warszawie, że potrafimy grać. Paradoksalnie lepiej nam się gra w meczach trudniejszych. Czeka nas ciężki bój, ale jesteśmy na to gotowi – zapowiada trener Stokowiec.

Pod znakiem zapytania stoi występ Michała Nalepy. Obrońca biało-zielonych gra w specjalnej masce, która chroni złamany nos, a jeszcze w Chełmie zderzył się z rywalem. Michał miał zaburzenia widzenia i został odwieziony do szpitala. Przeszedł szereg badań, także po powrocie do Gdańska, który nie wykazały na szczęście niczego poważnego.

- Mamy braki kadrowe na środku obrony, bokach defensywy i skrzydłach. Staramy się umiejętnie rozporządzać siłami tych, którzy są gotowi do gry. Brakuje nam rywalizacji, ale takie są realia. Nie ma co się obrażać na rzeczywistość. Tym większy szacunek dla zawodników, że to wytrzymują. Niektórzy nie mają odpoczynku i grają na 120 procent pomimo pewnych urazów - zdradza Stokowiec.

Szkoleniowiec biało-zielonych po raz kolejny w ostatnich dniach mówi o konieczności wzmocnienia zespołu i zwiększenia rywalizacji o miejsce w składzie. Na to muszą być jednak środki w klubowej kasie.

- Klub musi poruszać się w określonym budżecie. Na ten temat rozmawiamy z zarządem i będziemy robić to nadal. Nie ma mowy o zadłużaniu. Musimy zrobić wszystko w swoich realiach i jest na to pomysł. Szukamy zawodników wolnych albo za niewielkie opłaty. To jeszcze nie czas, aby o tym mówić. Jesteśmy coraz stabilniejsi, także jeśli chodzi o stronę organizacyjną. Jesteśmy w stanie pozyskać zawodników z niższych lig, ale jeśli chodzi o realne wzmocnienia, to ruch musi być przemyślany. Chcemy zrobić jeden, dwa transfer, żeby się wzmocnić, a uzupełniać skład naszymi zawodnikami i rozwijać tych, których mamy. Nie ma się co nastawiać na wielkie skoki transferowe, ale zależy, kto w jaki sposób na to spojrzy. Na pewne ruchy jesteśmy gotowi i zobaczymy co z tego wyjdzie. Liczymy się też z tym, że jeśli będzie potencjalny nabywca na Lukasa Haraslina, to może zostać to zrealizowane i nie ma się co obrażać – zakończył trener Stokowiec.

Złoty but: Robert Lewandowski i Kamil Wilczek w czołówce

Press Focus

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie