reklama

Lechia Gdańsk w kryzysie, Pogoń Szczecin to wykorzystuje [zdjęcia] 10.11.2019 Biało-zieloni znowu bez zwycięstwa w lidze

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Zaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (20 zdjęć)
Lechia Gdańsk przegrała z Pogonią Szczecin. To piąty mecz bez wygranej i widać, że zespół biało-zielonych dotknął kryzys, a przez brak zwycięstw uciekła pewność siebie.

Lechia w meczu z Pogonią musiała radzić sobie bez trenera Piotr Stokowca. Szkoleniowiec biało-zielonych nie był dysponowany po drobnym zabiegu laryngologicznym. W roli pierwszego trenera zastąpił go asystent, Łukasz Smolarow.

- To nie jest mój debiut. W 2012 roku w dwóch meczach zastąpiłem trenera Stokowca – mówił przed meczem Smolarow.

CZYTAJ TAKŻE: Zobaczcie piękne partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk

Smolarow zapewniał, że w spotkaniu z Pogonią kibice zobaczą inny zespół biało-zielonych niż w poprzednich meczach, w których drużyna w głupi sposób traciła punkty. I tak faktycznie było, ale… przez 8 minut. Lechia zaatakowała i miała kapitalną okazję Lukasa Haraslina. Słowak najpierw nie wykorzystał szansy, aby wyjść sam na sam z bramkarzem, ale zdołał ograć dwóch wracających obrońców rywali i strzelił ponad pustą bramką. Niestety, Lukas w trzecim meczu z rzędu ma wyborną okazję bramkową, którą marnuje, a to potem ma konsekwencje w wyniku. Lechia powinna prowadzić, a zamiast tego przegrywała. Kilkadziesiąt sekund później Zvonimir Kożulj miał na tyle dużo miejsca i swobody, że strzałem z dystansu tuż przy słupku dał prowadzenie Pogoni. Lechia kompletnie pogubiła się po stracie gola i przestała grać. Goście atakowali biało-zielonych wysokim pressingiem, którzy kompletnie sobie z tym nie radzili. Pogoń grała konsekwentnie i nie pozwalała gospodarzom na zbyt wiele. Piłkarze Lechii obudzili się dopiero w końcówce pierwszej połowy. Szansę bramkową miał Mario Maloca, ale po jego strzale głową piłka odbiła się od słupka, a dobitki Haraslina i Rafała Wolskiego nie były skuteczne.

CZYTAJ TAKŻE: Piękne polskie WAG's

W drugiej połowie piłkarze Lechii dążyli do wyrównania, ale czynili to chaotycznie i bez większego pomysłu. Kończyło się na wrzutkach w pole karne albo strzałach z dystansu. Nie było przemyślanego rozegrania akcji ani czystych sytuacji bramkowych. Trener Smolarow wpuścił na boisko Flavio Paixao i Sławomira Peszkę, ale to nie zmieniło obrazu spotkania. Po zagraniu Tomasza Makowskiego z piłką minął się Haraslin, a Sobiech z metra nie trafił w bramkę, choć sędzia i tak odgwizdał pozycję spaloną napastnika Lechii. Był jeszcze minimalnie niecelny strzał z dystansu Michała Nalepy. Pogoń jednak mądrze się broniła i zasłużenie wygrała w Gdańsku.

Lechia nie wygrała piątego ligowego meczu z rzędu, zdobywając w nich zaledwie dwa punkty. Biało-zieloni od 218 minut nie strzelili gola, a od 307 minut nie strzelili bramki z gry, bo w tym czasie było tylko trafienie Artura Sobiecha z rzut karnego w spotkaniu z Górnikiem.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zenon

Myślę że jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Pewnie znowu kasa nie wypłacana na czas. Myślę też że rudy zepsuł drużynę, po strzeleniu bramki zawsze na wstecznym. Haraslim nic drużynie nie daje, cienia.

G
Gość
10 listopada, 21:13, KibiC:

Lechia przechodzi kryzys i on się pogłębia z meczu na mecz.Większość piłkarzy Lechii gra gorzej jak w poprzedniej kolejce,z reguły zawsze rywal jest szybszy w starcie do piłki , bardziej zdecydowany i nie tak płochliwy po nieudanej akcji jak lechiści.

Najsłabszą stroną drużyny jest obniżona odporność psychiczna co było widać w tym meczu po stracie bramki, gra Lechii od tego momentu "siadła" i stać ją było jedynie na pojedyńcze zrywy.

Co na to zarząd Lechii.

K
KibiC

Lechia przechodzi kryzys i on się pogłębia z meczu na mecz.Większość piłkarzy Lechii gra gorzej jak w poprzedniej kolejce,z reguły zawsze rywal jest szybszy w starcie do piłki , bardziej zdecydowany i nie tak płochliwy po nieudanej akcji jak lechiści.

Najsłabszą stroną drużyny jest obniżona odporność psychiczna co było widać w tym meczu po stracie bramki, gra Lechii od tego momentu "siadła" i stać ją było jedynie na pojedyńcze zrywy.

G
Gość

"Miszczowie z Gdanska.Jeden celny strzal w meczu u siebie!!!Tak moga grac tylko "miszczowie".Jestescie "miszczami",ale w braku szacunku dla przeciwnika i kretynskich,bezmyslnych wypowiedzi przed kamerami,nakrecajacych idiotyczna i niepotrzebna spirale nienawisci.Widocznie taka jest linia budowania "pozytywnego wizerunku w klubie z Gdanska.Ale pycha jest o krok przed upadkiem.W tym sezonie dolna osemka,a potem...wszystko moze sie zdarzyc..

Dodaj ogłoszenie