Lechia Gdańsk po Ligę Europejską. Zalety i bolączki zespołu Michała Probierza

Paweł Stankiewicz
Tomasz Bolt/Polskapresse
Lechia ma grać w piłkarskiej Lidze Europejskiej. Jeśli nie w tym sezonie, to w przyszłym. I nie ma być to jednorazowa przygoda. Gdańszczanie na stałe mają zagościć w tych rozgrywkach. Takie są cele nowych właścicieli klubu. Dlatego od kilku tygodni obserwujemy wzmacnianie zespołu, aby ten swobodnie zakwalifikował się do czołowej "8" T-Mobile Ekstraklasy i był w stanie walczyć o dobry wynik w Pucharze Polski, który jest przecież najkrótszą drogą do pokazania się w Europie.

Wiadomo było na jakich pozycjach Lechia głównie potrzebuje wzmocnień, więc poszukiwania w ogóle nie dotyczyły bramkarzy. To dawało możliwość spokojnej pracy Mateuszowi Bąkowi i Bartoszowi Kanieckiemu, na których postawił trener Michał Probierz. A przy nich postępy ma robić młody Kacper Rosa - trzeci bramkarz biało-zielonych.

- Lechia potrzebuje przede wszystkim lewego obrońcy, ofensywnego pomocnika i napastnika. W Gdańsku powstanie silny zespół - zapowiadał Mariusz Piekarski, menedżer, który miał udział w sprowadzaniu grupy kapitałowej, która przejęła Lechię z rąk rodziny Kucharów. Zimą do Gdańska kupiony został Paweł Stolarski z Wisły Kraków, a na wypożyczenie trafili Maciej Makuszewski i Zaur Sadajew z Tereka Grozny oraz Aleksander Jagiełło z Legii Warszawa. Oni mają nie tylko wzmocnić zespół, ale też podnieść rywalizację o miejsce w składzie.

Środek obrony wygląda w Lechii solidnie. Dobrą formę prezentują Sebastian Madera i Rafał Janicki, a w odwodzie pozostają Krzysztof Bąk i Jarosław Bieniuk, naciskani przez młodzież. Niewiadomo też co będzie z tym ostatnim, bo nie uczestniczył w żadnym z zimowych zgrupowań drużyny. Na prawej obronie biało-zieloni mają Deleu i Christophera Oualembo, a trener Probierz podkreślał, że jest to rywalizacja na bardzo wysokim poziomie. Teraz wzmocni ją jeszcze Stolarski, tym bardziej że Deleu w czerwcu kończy się kontrakt, a porozumienia w kwestii jego przedłużenia nie ma. Jeśli jednak Brazylijczyk zostanie w Gdańsku, to 18-letni nabytek z Wisły może grać też jako defensywny pomocnik. Największy problem w obronie dotyczył lewej strony, gdyż Adam Pazio nie spełniał pokładanych w nim nadziei, a zastępujący go Oualembo nie czuł się komfortowo po tej stronie boiska. I tutaj wzmocnieniem ma być Serb, Filip Mladenović. Piłkarz w piątek ma przejść badania medyczne w Gdańsku. Były piłkarz Crveny Zvezdy Belgrad, wyceniany przez transfermarkt.de na milion euro, miałby być brakującym ogniwem w defensywie.

W środku pola szkoleniowcy mają z kogo wybierać. Oprócz wspomnianego Stolarskiego są jeszcze Marcin Pietrowski, Paweł Dawidowicz, Maciej Kostrzewa i Wojciech Zyska. Pietrowski jest najbardziej doświadczony, ale pozostali już jesienią nabierali ligowego ogrania. A nie można zapominać o Mateuszu Machaju.

Gorzej wygląda sytuacja jeśli chodzi o ofensywnego pomocnika. Tym bardziej że zimą odszedł Daisuke Matsui. To pozycja Przemysława Frankowskiego, ale trener Probierz widzi go na skrzydle. Na tej pozycji z konieczności mogą zagrać Piotr Wiśniewski i Machaj. Dlatego wciąż trwają poszukiwania piłkarza, który od razu wskoczy do podstawowego składu Lechii i weźmie na siebie rolę rozgrywającego. Być może taki zawodnik trafi do Lechii na dniach, bo akcjonariuszom mniejszościowym zapowiedziano, że wkrótce do Gdańska przyjedzie bardzo dobry piłkarz.

Duży wybór trener Probierz będzie miał na skrzydłach. Zwłaszcza po ostatnich wzmocnieniach. Zarówno Makuszewski jak i Jagiełło są gotowi od razu wskoczyć do składu, a przecież szkoleniowiec ma jeszcze Frankowskiego, Wiśniewskiego czy mogącego grać na tej pozycji Piotra Grzelczaka.

Duży problem jest w ataku. Lechia dawno nie miała gracza na tej pozycji, który gwarantowałby skuteczną grę. Probierz stawiał na Patryka Tuszyńskiego, który jeszcze ani razu nie trafił do siatki w ekstraklasie. Najwięcej goli strzelił Grzelczak, który grywał też na skrzydle. Jest jeszcze Paweł Buzała, który miał dobre mecze i zdobywał gole, ale też zawodził. Nowym nabytkiem biało-zielonych jest czeczeński napastnik, Sadajew. Bardzo chwalony przez Piekarskiego i Makuszewskiego, ale to na razie wielka niewiadoma. Sadajew miał problemy z wizą i nie doleci do zespołu na zgrupowanie w Turcji, ale przyleci bezpośrednio do Gdańska.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Olo

... gość już odpalony ;-(

Dodaj ogłoszenie