Lechia Gdańsk nie musi zazdrościć rywalom transferów. W tej drużynie jest jakość i rywalizacja, a Tomasz Kaczmarek ma z kogo wybierać

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Fot. Przemysław Świderski
Udostępnij:
Lechia Gdańsk jest wiceliderem PKO Ekstraklasy i nagle okazało się, że kadra zespołu jest z jakością i trener Tomasz Kaczmarek potrafił ją wydobyć. Wcześniej Piotr Stokowiec zazdrościł transferów rywalom.

Biało-zieloni dobrze zaczęli sezon i choć na własne życzenie stracili punkty w meczu z Radomiakiem w Gdańsku, to tak naprawdę tylko w meczu z Lechem w Poznaniu nie mieli nic do powiedzenia. Piotr Stokowiec, były trener biało-zielonych, zachowywał jednak spokój, podkreślał wąską kadrę zespołu i zwracał uwagę na to, jakie transfery robią rywale. W ten sposób poniekąd próbował wymusić działania na zarządzie Lechii, aby ten wzmocnił zespół.

CZYTAJ TAKŻE: Kontrowersyjne i wyraziste oprawy kibiców. Te sektorówki budziły emocje. Jakie pomysły mieli fani Lechii Gdańsk?

- Mój zespół spisuje się na miarę swojego potencjału i to chcemy utrzymywać. Stać nas na to, aby być w czołówce, choć nie da się ukryć, że rywale się solidnie wzmacniają. Lech zrobił ostatnio transfer za ponad milion euro. My nie możemy pozwolić sobie na takie ruchy – narzekał trener Stokowiec.

Teraz okazuje się, że sytuacja kadrowa Lechii wcale nie jest taka zła i w tej drużynie nie brakuje jakości czysto piłkarskiej. W niektórych przypadkach trzeba było dać szansę i uwierzyć w zawodników, a w innych uwolnić ich możliwości. Bardzo dużo ostatnio mówiło się o Macieju Gajosie i to nie jest przypadek. Ten piłkarz przechodzi odrodzenie i w każdym kolejnym meczu jest kluczowym piłkarzem w składzie biało-zielonych. Rozgrywa, panuje w środku pola, strzela gole i asystuje. Gajosowi pomogło, że gra teraz bliżej bramki rywala i może pokazać pełnię swoich możliwości i daje jakość zespołowi.

Piotr Stokowiec martwił się, co będzie w przypadku, gdy z powodu kartek lub kontuzji wypadnie któryś ze skrzydłowych i wykazywał, że możliwości nie ma zbyt wiele. Tymczasem kontuzji doznał Joseph Ceesay i choć to dobry piłkarz, to Lechia sobie poradziła z tą sytuacją. Szansę dostał Kacper Sezonienko i to oczywiste, że popełniał błędy, ale ogólnie dał sobie radę. Wcześniej wchodził na końcówki, a potem został zawodnikiem podstawowej „11”. Ceesay wkrótce wróci do gry, a to sprawi, że trener Tomasz Kaczmarek będzie miał nagle kłopot bogactwa.

Oczywiście były też wydarzenia, które sprawiły, że obecny szkoleniowiec jest w nieco lepszej sytuacji. Coraz bliżej powrotu do formy jest Miłosz Szczepański, a to też kreatywny piłkarz, który może dać dużo jakości w ofensywie. Jeszcze za poprzedniego trenera do Lechii dołączył Marco Terrazzino, który jednak nie był przygotowany do gry, wymagał odbudowy, a do tego w debiucie doznał uraz, który wykluczył go z gry na kilka tygodni. Dziś Terrazzini jest już znacznie bliżej swojej dyspozycji, a w meczu z Zagłębiem Lubin, w którym strzelił dwa gole, pokazał ja wiele może pomóc drużynie na boisku. Jeśli chodzi o pozycję numer „10”, na której gra Flavio Paixao, to przy powrotach Terrazzino i Szczepańskiego zrobiła się dość duża konkurencja. Podobnie jest na skrzydłach, gdzie obok wspominanego Ceesaya oraz Ilkaya Durmusa są Sezonienko czy Bassekou Diabate. Nie można zapominać o Conrado, który może zagrać jako skrzydłowy przy ustawieniu z Rafałem Pietrzakiem na lewej obronie. W kadrze jest jeszcze Omran Haydary, ale on akurat kompletnie nie może przebić się do podstawowego składu, a nawet jak siedzi na ławce rezerwowych, to i tak nie pojawia się na boisku.

CZYTAJ TAKŻE: Tak prezentują się partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk ZDJĘCIA

Duże możliwości otworzyły się w środku pola, gdzie wcześniej kluczowymi zawodnikami byli Jarosław Kubicki i Tomasz Makowski. Ten ostatni stracił jedna miejsce w składzie na rzecz zawodnika bardziej ofensywnego, jakim jest Flavio Paixao. Makowski nie jest także pierwszym wyborem przy zmianach w środku pola i to pomimo dużych wahań formy Jakub Kałuzińskiego i zdecydowanie słabszej dyspozycji Jana Biegańskiego. Egzon Kryeziu odstawiony przez Stokowca dostaje znacznie więcej szans od Kaczmarka. A w meczu z Zagłębiem pokazał, że potrafi uporządkować grę w środku pola, popisać się bardzo dobrym podaniem i że zwyczajnie warto dawać mu więcej szans. Po kontuzji wraca Kristers Tobers, który daje pole manewru zarówno w środku pola jak i w obronie, a jest przecież jeszcze Bartosz Kopacz. To pokazuje, że kadra Lechii jest dziś bardzo wyrównana i praktycznie na każdej pozycji trener Kaczmarek może się zastanawiać, na kogo powinien postawić w danym meczu.

"Miałem taki instynkt". Prezes PZPN o znalezieniu podsłuchów w jego gabinecie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie