Lechia Gdańsk nadal nie potrafi promować swoich piłkarzy [ZDJĘCIA]

Patryk Kurkowski
Transfer Ricardinho do Sherrifa Tiraspol oznacza, że Brazylijczyk jest dopiero jedenastym sprzedanym (drugi pod względem wartości) - od momentu powrotu do ekstraklasy - piłkarzem przez Lechię. Nie da się ukryć, że gdańszczanie pod względem promowania zawodników i zarabiania na nich wypadają mizernie. Mówiąc wprost - nasz klub nie jest dobrą drogą do silniejszych klubów. W sezonie 2012/13 większe zainteresowanie skautów wzbudzały kluby z dolnej półki - Widzew Łódź, GKS Bełchatów czy Podbeskidzie Bielsko-Biała. Zresztą o słabości świadczy też bilans - dopiero w ubiegłym sezonie udało się wypracować zysk.

Dobry interes

O tym, że gdański zespół należy do przeciętnych drużyn świadczą nie tylko miejsca w tabeli T-Mobile Ekstraklasy, ale również zainteresowanie piłkarzami. Gdyby nie Abdou Razack Traore, który jako jedyny wyraźnie się wypromował, stał się gwiazdą ligi, przyciągającą uwagę swoimi umiejętnościami i skutecznością, to Lechia byłaby zupełnie bezbarwna. Tyle że to i tak mało istotne, skoro na Burkińczyku nie udało się zarobić - odszedł po wygaśnięciu kontraktu.

Tym razem gdańszczanie zarobili na Ricardinho. Brazylijczyk trafił do biało-zielonych z Wisły Płock, gdzie prezentował się nieźle. W ekipie trenera Bogusława Kaczmarka jesienią grał dobrze - strzelał, asystował i był drugą opcją po Traore. Wiosną spisywał się momentami tragicznie, więc ogółem ma za sobą przeciętny sezon. W tej sytuacji 350 tysięcy euro za tego piłkarza to raczej dobry interes. Ale pierwszy i ostatni. Żaden inny piłkarz nie wzbudził poważnego zainteresowania. Mateusz Machaj - podobnie jak Ricardinho - przepadł wiosną, Adam Duda dopiero wskoczył do ekstraklasy, więc kluczowy będzie nadchodzący sezon. Co znamienne, skauci uważniej przyglądali się poczynaniom graczy Widzewa Łódź, GKS Bełchatów czy Podbeskidzia Bielsko-Biała.

Pierwszy zysk

W przypadku sprzedaży Ricardinho do Sherrifa Lechia prawdopodobnie po raz drugi od momentu powrotu do ekstraklasy zanotuje zysk. Po raz pierwszy wypracowała go przed rokiem, kiedy to udało się sprzedać za 500 tysięcy euro do włoskiego Udinese bramkarza Wojciecha Pawłowskiego. Na zysk wpływ miała również nowa polityka klubu - mocne zaciskanie pasa, sprowadzanie zawodników z kartą w ręku, unikanie jakichkolwiek zbędnych kosztów. Z wyliczeń portalu transfermarkt.de wynika, że biało-zieloni na samych ruchach transferowych zainkasowali wówczas 1,6 miliona złotych.

To przełom, ale nadal odrabianie pokaźnych strat (wcześniej sprzedawano za znacznie mniejsze sumy - Paweł Buzała 140 tysięcy euro, Hubert Wołąkiewicz 125 tys. euro czy Rafał Kosznik za 100 tys. euro). Za sprawą Ricardinho w tym roku prawdopodobnie gdańszczanie znowu zanotują zysk, ale trudno mówić o efektach szkolenia czy przemyślanej polityce transferowej. Wystarczy bowiem spojrzeć na całokształt - wcześniejsze cztery sezony w ekstraklasie słono kosztowały gdański klub. Najwięcej gdańszczanie stracili w sezonie 2008/09, choć wtedy zanotowali przeskok do wyższej klasy rozgrywkowej, co jest pewnym usprawiedliwieniem.

Nieudane transfery

Następne sezony to już dramat. W trzy lata Lechia straciła na transferach aż 3,5 miliona złotych (tyle samo wynosi ogólny bilans przed sezonem 2013/14). Trener Tomasz Kafarski regularnie sprowadzał piłkarzy, ale niewielu okazało się dobrych. Większość z nich trzeba było się pozbyć, bo nie wnosili nic do gry drużyny, a pobierali niemałe wynagrodzenie. Ricardinho jest dopiero pierwszym (!) zagranicznym zawodnikiem, którego biało-zielonym najprawdopodobniej uda się sprzedać. To bardzo wymowne.

p.kurkowski@prasa.gda.pl

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
as

Wiadomo że skauci krążą od centrum na południe. Kto będzie przemieszczał się daleko na północ po dziadowskich drogach by obejrzeć coś co nie robi postępów? Tu trzeba przyjąć inną taktykę ale za darmo nie doradzam. Kawałek A1 do Torunia to za mało. Inna rzecz że chciwość jak w przypadku Traore się mści....

K
KibiC

Podobno zna się na finansach.

Dodaj ogłoszenie