Lechia Gdańsk - Jagiellonia Białystok 1:2 (1:1)

Paweł StankiewiczZaktualizowano 
Lechia przegrała po raz pierwszy w tym sezonie. Gdańszczanie, w obecności premiera RP Donalda Tuska oraz prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, przegrali z Jagiellonią Białystok 1:2. W pierwszej połowie nad stadionem w Gdańsku zebrały się czarne chmury, które teraz są i nad gdańską drużyną - po trzech kolejkach pozostaje z dwoma punktami na koncie.

Na pewno można było się zdziwić, widząc skład Lechii. O ile można było się spodziewać, że za Marko Bajicia zagra Marcin Pietrowski, to już miejsce w podstawowym składzie dla Damiana Szuprytowskiego było sporym zaskoczeniem. Młody zawodnik w składzie zastąpił Piotra Wiśniewskiego. Tradycyjnie już w tym sezonie na ławce rezerwowych pozostał Hubert Wołąkiewicz.
Na początku mecz nie stał na najwyższym poziomie, ale z czasem obie drużyny się rozegrały i akcja przenosiła się z jednej strony boiska na drugą. Jako pierwsi sygnał do ataku dali biało-zieloni. Gdańszczanie tylko w ciągu jednej minuty oddali trzy celne strzały na bramkę zespołu z Białegostoku. Najpierw po rzucie rożnym na uderzenie z blisko 30 metrów zdecydował się Damian Szuprytowski, a Grzegorz Sandomierski niepewnie interweniował i z problemami odbił piłkę w boczne sektory pola karnego. Futbolówka pozostała w grze i po dośrodkowaniu na strzał zdecydował się Krzysztof Bąk, który rozgrywał setny mecz w ekstraklasie i czterdziesty w biało-zielonych barwach, a tym razem bramkarz Jagiellonii przeniósł piłkę nad poprzeczkę.
W kolejnej akcji Lechii na strzał zdecydował się rozgrywający bardzo dobry mecz Paweł Buzała i znowu Sandomierski musiał interweniować. To była 23 minuta, a gol dla Lechii wisiał w powietrzu. I dwie minuty później gdańszczanie zdobyli upragnioną bramkę. Świetną akcję prawą stroną przeprowadził Buzała, który podał na środek pola karnego, tam piłkę zastopował Ivans Lukjanovs, a stojący obok Paweł Nowak zdecydował się na natychmiastowy strzał i bezradny Sandomierski tylko wzrokiem odprowadził piłkę zmierzającą do siatki.
Później mieliśmy na boisku wymianę ciosów. Jagiellonia szybko chciała wyrównać i po podaniu Tomasza Kupisza przed szansą stanął Frankowski, ale jego strzał został zablokowany przez Krzysztofa Bąka. Następnie z drugiej strony boiska kolejną akcję gdańszczanie przeprowadzili w trójkącie Buzała - Nowak - Lukjanovs, a tym razem strzał Łotysza został zastopowany przez obrońców gości.
W Jagiellonii szczęścia próbowali Frankowski i Kamil Grosicki, ale ich uderzenia blokowali Bąk i Kożans. Z kolei po raz kolejny Sandomierski musiał wykazać się klasą, odbijając piłkę po uderzeniu Lukjanovsa. Pod koniec pierwszej połowy na stadionem zebrały się czarne chmury, zaczął padać deszcz i słychać było odgłosy zbliżającej się burzy. A Jagiellonia zaatakowała, aby jeszcze przed przerwą odrobić stratę gola. Pierwszym ostrzeżeniem dla Lechii, że goście potrafią strzelać z dystansu, było uderzenie z ponad 30 metrów Marcina Burkhardta, po którym piłka odbiła się od poprzeczki i wróciła do gry. A w 41 minucie Kupisz oddał kapitalny strzał z 30 metrów i piłka idealnie wylądowała w "okienku" bramki gdańskiego zespołu.
W przerwie meczu rozpadało się na dobre. Ulewa spowodowała, że przerwa trwała dłużej niż powinna. Po 25 minutach na boisko wyszli sędzia Marcin Borski oraz obserwator Jerzy Miedziński, i choć Michał Probierz, trener Jagiellonii, mocno protestował, zapadła decyzja o wznowieniu gry. Warunki były jednak bardzo trudne, bowiem gra piłką po ziemi była praktycznie niemożliwa.
W 51 minucie Lechia mogła objąć prowadzenie, ale po strzale Nowaka piłkę zmierzającą do bramki tuż przy słupku wybił Andrius Skerla, a za chwilę Sandomierski obronił strzał z dystansu Szuprytow- skiego. Obie drużyny szukały swoich szans na strzelenie zwycięskiej bramki, ale pomimo zamieszania w polach karnych piłka do siatki nie wpadła.
W 81 minucie Burkhardt znalazł się w dobrej sytuacji w polu karnym, ale przegrał pojedynek z Kapsą, który odbił piłkę poza boisko. Po sprytnie rozegranym rogu futbolówka trafiła przed pole karne do Kupisza, który oddał strzał, a po drodze tor lotu piłki zmienił jeszcze Skarla i futbolówka znalazła się w siatce. 2:1 dla Jagiellonii! Mimo niekorzystnego wyniku, na boisko nie wszedł Abdou Razack Traore, który miał być wzmocnieniem ofensywy biało-zielonych. Nowy nabytek Lechii cały mecz obejrzał z ławki rezerwowych.
W doliczonym czasie gry gdańszczanie szukali swojej szansy na wywalczenie choćby jednego punktu w tym meczu. Strzał Bąka został jednak zablokowany, a ostre uderzenie Piotra Wiśniewskiego z pola karnego w ostatnich sekundach obronił Sandomierski.

Lechia Gdańsk - Jagiellonia Białystok 1:2 (1:1)
Bramki: 1:0 Paweł Nowak (25), 1:1 Tomasz Kupisz (41), 1:2 Andrius Skarla (82).
Lechia: Kapsa - Deleu, Kożans, Bąk, Andriuskevicius - Nowak (84 Bajić), Surma, Pietrowski - Szuprytowski (67 Wiśniewski), Buzała (70 Dawidowski), Lukjanovs.
Jagiellonia: Sandomierski - Norambuena, Skerla, Thiago Cionek, Lato - Grosicki (72 Makuszewski), Hermes, Kascelan, Burkhardt, Kupisz (90 Grzyb) - Frankowski (69 Trytko).
Żółte kartki: Deleu, Kożans, Andriuskevicius, Nowak (Lechia) oraz Sandomierski, Norambuena, Thiago Cionek, Kascelan, Trytko (Jagiellonia).
Sędziował: Marcin Borski (Warszawa).
Widzów: 4500.

Więcej o meczu w poniedziałkowym "Dzienniku Bałtyckim"

polecane: Komentarze ze sztabów wyborczych po ogłoszeniu wyników sondażowych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie